Ja dziś z pare razy wchodziłam pisałam posta, a mi go wcinało i dawałam spokój. Małą odprowadziłam do przedszkola i poszłam do mamy na cały dzień, plotkowałyśmy, żaliłyśmy na chłopów i na całe zło, więc też podczytywałam Was, ale tylko tak z grupsza,.
Magdelenie gratuluję super synka i że juuż ma go przy sobie.
Anulce bardzo współczuje, tego najbardziej sie obawiam, takiego rozkręcania porodu, ale bez efektu. Bo nawet 24 poród, ale rozkręcający się stopniowo i gdzie widać, ze powolutku, ale postępuje to daje nadzieje, że jest coraz bliżej i wkońcu będzie koniec, a tak to takie cykanie i nie wiadomo, postraszy, postraszy, wydaje się, że to będzie już, a za chwile nic z tego. Straszne, ale trzymam kciuki, żeby Anulce wkońcu poszło, a za to, że się tak męczy to godzinka i po sprawie
