babydust,
gratulacje!
Ja wczoraj wybrałam się w miasto. Wiele nie załatwiłam. Po drodze myślałam, że się poryczę, tak mnie bolały pachwiny i ogólnie w kroku. W domu, po krótkim odpoczynku - coraz gorzej. W końcu prawie przestałam się ruszać. Żeby wstać z kanapy musiał mi mój facet pomagać. Normalnie wieloryb wyrzucony na brzeg ;(
A moja mała od tygodnia kopie mnie regularnie po żebrach. Szlag mnie trafia :/ Ale dzisiaj całą noc przespałam, bez wstawania - normalnie wow, dawno tak nie miałam. Na dniach będę miała już wózek i fotelik, więc po świętach mogę rodzić ;] Niby mam jeszcze jedną wizytę u gina, ale dopiero 13stego. Nie wiem czy wytrwam. Ja nawet nie wiem jak duże jest to moje dziecko - tylko tyle, że wszystko w normie. Nie żebym wyczuwała spisek, ale jak to kobieta - ja lubię znać szczegóły

Pierwsza ciąża, ekscytacja i radość pomieszane z przerażeniem, a ja prawie nic nie wiem. Lekarz, jeden z najlepszych na Dolnym Śląsku, ale jakiś taki małomówny, chyba lubi budować napięcie

Próbowałam go wypytać, ale się nie udało ;] A ja świruję, bo zostało niewiele czasu. W zasadzie już mogę rodzić ;]
A co to te KP?