Aga - :-(przykro mi bardzo. na szczęście to zabieg, a nie poważna operacja. i tak na pewno będziecie przeżywać,a Mała się nacierpi, ale przynajmniej zrobicie i będzie po sprawie. Przytulam.
Ja się witam po trudnym dniu. Poranną kawę wypiłam po 16, bo dopiero miałam chwilkę. Mały spał dziś tylko na spacerach, po południu marudny. Już śpi na szczęście, ale zasypianie ciężkie też. Ciekawe ile pośpi, pewnie z pól godzinki i pierwsza pobudka:-(Znowu jazdy obiadowe - dziś był mus bananowo-jabłkowy z brokułem i cukinią. Już mi się komentować nie chce. Starsza jak była niemowlakiem, to jadła wszystko w każdej ilosci, trzeba jej było wyliczać. Za to teraz masakra z różnorodnością. a Mały kaszka i owoce spoko, a z warzyw ostatnio to tylko dynię by jadł.
Jutro spotkanko, które sie nie odbyło w zeszłym tygodniu z powodu kaszlu Ady, 2 koleżanki + dwumiesięczny Bartuś:-) Fajnie.
Mąż ze Starszą na badaniu, bo ją ciagle brzuch boli. jestem praktycznie pewna, ze to nerwowe, ale żeby nie mieć do siebie pretensji w razie czego. Już miała standardowe badania (tzn mocz, kał) i tam nic nie wyszło, ale podobno pasożyty nie wychodzą czasem z badania kału, więc poszli na ten biorezonans. Ciekawe co wyjdzie. Szkoda mi jej, wrażliwiec jest okrutny, wszystko przeżywa bardzo:-(
idę ogarniać. pa