Szkoda gadać... :/
Starsza córka jest rozbita emocjonalnie

Dziś wieczorem, po powrocie z placu zabaw, była bardzo marudna... Płakała, że niby jest zmęczona, ale wiedziałam, że jest coś na rzeczy.
Gdy już się umyła, była po kolacji i gotowa do spania, zaproponowałam jej rozmowę...
Minimum godzina zleciała, a potem...wreszcie spokojna...zasnęła w kilka sekund trzymając mnie za rękę.
To jest straszne, jak ona musi się zmagać ze swoimi emocjami.
Bardzo mnie cieszy, że potrafię z nią rozmawiać i, że to ją uspokaja. Była roztrzęsiona, a po rozmowie i nawet w jej trakcie, zrelaksowana i szczęśliwa, śmiała się, mówiła, że to zabawne, że z niczego nagle powstaje taka długa rozmowa i mówiła, że jej się to podoba, że lubi ze mną rozmawiać.
Ale dowiedziałam się wiele smutnych rzeczy i bardzo boli mnie, jak nie myśli mój były. On kocha córki i naprawdę się stara. Po prostu nie widzi, że krzywdzi je, gdy mówi coś złego na mój temat przy nich lub do nich.
I, na przykład... wczoraj córka przepraszała mnie za to, że jak była u taty, to powiedziała, że jestem leniem śmierdzącym...
A dlaczego tak powiedziała?
Bo tata i jego nowa kobieta mówili tak o mnie do dzieci i, gdy się córka sprzeciwiała, to...
ciągle ją zadręczali kiepskimi tłumaczeniami, by postawić na swoim, więc córka, jako mały, inteligentny człowiek, doszła do wniosku, że im przytaknie i wtedy dadzą jej spokój...
Oczywiście, że się nie gniewałam i jeszcze ją przytuliłam, a potem powiedziała mi, że na koniec ich wspólnych wakacji poinformowała ich, że tylko żartowała - moje kochane dziecko i jakże mądre.
Koszmar musiała przechodzić i to całkiem sama

Ale będzie dobrze, chociaż to tylko jeden przykład tego, co było...
Następne ich spotkanie będzie dopiero w grudniu, więc dojdzie do siebie, mam nadzieję.