witam się i ja. Co prawda w południe, ale

tego, że synek pierwszy dzień do przedszkola poszedł, a ja nadrabiam i trochę chatkę ogarniam. Nie ma tragedii, ale jak zrobię zaległości to potem będzie szok.
Doliores to Twoja znajoma miała koszmarne przeżycia... masakra! Lekarze to konowały i niczego ani nikogo się nie boją!
Margomari Twoje przeżycia związane z porodem są niewyobrażalne! Nie umiem sobie tego nawet wyobrazić. Co do wkłuwania się w żyłę to masz dokładnie tak jak mój mąż. On też prędzej pod skórę krwawi niż do strzykawki.
Aylin gratuluję udanej wizyty. Mała już nie taka mała

najważniejsze, że wszystko w porządku!
Olusia trzymaj się kochana! dużo leż, wypoczywaj. Wszystko będzie dobrze. Jesteśmy z Tobą!,
Karina jak tam córcia w przedszkolu w pierwszy dzień po tak długiej przerwie? Mam nadzieję, że było dobrze i nie musiała się denerwować... bo taki stres dla niej to też niepotrzebne przeżycie.
A mój bubuś brzuszkowy kochany po dwóch dniach prawie nie kręcenia się dziś daje o sobie znać. W sumie to zaczął już wczoraj ok. 23.00, tak kopał po pęcherzu i okolicach łona, że aż bolało. To znaczy, że nadal jest nóżkami na dół, czyli predyspozycja do cc, jak mi ostatnio moja gin powiedziała. W ogóle jak zacznie się wyginać i kręcić to boli mnie okolica pępka, a w jednym miejscu tak boli jakby miało mi tam coś pęknąć :-(
mój M dziś tak na mnie patrzy i mówi, Ty sobie tak spokojnie siedzisz, a może byś po woli uszykowała sobie torbę do szpitala, bo potem możemy nie zdążyć... no i jeszcze może zniosę ubranka po Marcinie ze strychu, żeby coś tam już uszykować. Byłam w ogromnym szoku i aż mnie zatkało. Ja w ogóle jeszcze o tym nie myślałam. Cały czas uważam, że mam jeszcze czas :-) a Wy dziewczyny macie już torby spakowane, albo poszykowane wyprawki dla Maluszków? Czy też uważacie, że na to jeszcze czas. Ja Myślę, że pod koniec lutego zacznę się szykować i to wystarczy;-)
u nas pogoda za oknem w końcu zimowa. Popadał troszkę śnieg, więc po synka na autobus pójdę z sankami. Śniegu jest w sam raz, żeby małego troszkę przewieźć

a po południu jak mąż wróci z pracy to ja też się na sanki załaduję i będziemy mięli renifera do ciągnięcia :-)
