Witam po weekendzie. Gwarno tu było.
Witam nowe Lutóweczki. Piszcie często.
Co do mm, to mój mąż nie ma nic przeciwko - i ewentualnemu dokarmianiu i przejściu, jakbym nie dawała rady. To bardziej mi zależy, że by ciągnąć na piersi. Chyba mam wyrzuty sumienia, że Mała miała taką niską wagę urodzeniową, bo to w końcu ja jej zapewniałam mniej lub bardziej komfortowe warunki. No ale mam też świadomość, że głową muru nie przebiję i jeśli będzie potrzeba dokarmić lub przejść w ogóle na mm, to świat się nie zawali. Ja jestem totalnie butelkowa i jakoś się trzymam.
A tak w ogóle to weekend piękny. A trawa jaka już zielona :-)
ps. czy tylko ja nie odałam jeszcze pitów?
Daję sobie czas do końca tygodnia, jak nie to blokada na bb ;-)