sylvanas świetna wiadomość !!!!!!!!!!!!!!!!!Gratuluję!!!!!!!!!!!!!!!!!
Natalka zaczyna jeść jak wstanie a kończy jak kładzie się wieczorem spać! Czasami zastanawiam się czy nie lepiej by było gdyby była niejadkiem. Chodzi i woła co chwile mam mam albo daj a ja momentami mam dość, zwłaszcza jak wychodzimy gdzieś a mała zachowuje się jakbyśmy ją głodzili w domu bo w sklepie, w parku dosłownie rzuca się na jedzenie jakby nigdy nic nie jadła. Babcie nie poagają wcale tylko cieszą się że dziecko tak ,,pięknie je" i już pare razy widziałam jak dają jej jedzenie po kryjomu przedemną bo ,,mała na pewno jest głodna" a ja to chyba jestem jakąś wyrodną matką która głodzi swoje dziecko. Nawet sytuacja, kiedy moja babcia tak przekarmiła małą, że ta nie spała pół nocy (pewnie bolał ją brzuszek) i musiałam z moim mężem nosić ją na rękach bo darła się przeraźliwie do nich nie przemawiają, eh szkoda słów....ostatni świetny pomysł.......... dają małej cukier łyżkami po kryjomu przedemną............
Co do mowy to Natalka gada dużo ale po swojemu, wyraźnie mówi tylko daj, mama, tata (ostatnio na wszystkich, nawet na mnie częściej niż mama

) no i oczywiście mam mam, z tydzień temu nauczyła się mówić nie ma tzn ona mówi ma i rusza przy tym śmiesznie ramionkami albo kręci głową. Przyjdzie i na nią czas, póki co Gabi tak się ze mną kłóci, że czasami cieszę się, że Natalka tak niewiele mówi bo jak już zacznie i będzie się kłócić jak starsza siostra to chyba oszaleje :-).
Remontujemy dalej, ale już widać postępy, łazienka, ubikacja i korytarz prawie skończone, pozostały tylko niewielkie poprawki i będzie ok. Wreszcie się nie kurzy i nie muszę myc podłóg dwa razy na dzień. Powoli zaczęłam sprzątać i zaczynam się czuć jak u siebie w domu, wreszcie nie śmierdzi zatęchlizną, no i w ogóle mieszkanie jest takie inne
już nasze. Jeszcze tylko musimy pokój pomalować i w tym roku koniec remontów. Nie raz miałam doła przez ten remont bo wszystko dłużyło mi się w nieskończonośc ale już najgorsza praca za nami obym tylko ja w dwupaku wytrzymała do końca bo ostatnia wizyta u pani doktor nie była pocieszająca, dzidziuś ułożył się już bardzo niziutko, aż się lekarka zdziwiła no i szyjkę już mam bardzo skrócona, mam się oszczędzać i nie dźwigać wiec próbuje się dostosować do zaleceń. Lekarka stwierdziła że szkoda by było żebym teraz urodziła wcześniaka lepiej żebym wytrzymała jeszcze z miesiąc. Ja będę oczywiście się starać bardzo nie urodzić za wcześnie ale nie wiem jak to będzie bo brzuch twardnieje mi bardzo często, na razie jeszcze magnez i nospa działają, ale nie wiem jak długo. Dobrą wiadomością jest to, że byłam na usg, dzidzius rośnie zdrowo, lekarka dalej twierdzi, że to dziewczynka, ale nam nie chiała pokazac bo bardzo jej sie spieszyło, maleństwo waży już ponad 1700 g.