No cóż.
Miłek nadal ssie pierś (tak pierś, lewą, bo na prawą pogniewał się jak skończył 4 mies. i mleko zanikło). Jakoś sobie daję radę. Pewnie wiecie jak wyglądam jak pokarm nabierze, (jedna jest znacznie większa od drugiej). Nie robię z tego tytułu żadnego problemu. Miłek uwielbia cycusia jak idzie spać. W dzień zajada już zupki, deserki, kaszki, biszkopty itp.
Pracuję już 1,5 mies. i cały czas zciągam w pracy pokarm, żeby miał moje mleczko jak mnie nie będzie. Na początku zciągałam ok. 220 ml teraz 160-180 ml. będąc w pracy. Nie jest to dla mnie uciążliwe.
Nie wyobrażam sobie przestać karmić.
Dla mnie jest to największa radość w życiu, przyjemność ogromniasta, gdy kładę małego na łóżku a on przytula pieluszkę i otwiera buziaczka jak wyciągam cycusia.
Wiem, że kiedyś ten moment nastąpi.
Trochę jestem zdziwiona, gdy dziewczyny piszą o odstawianiu od piersi i o tym, że karmienie jest dla nich uciążliwe.
Ja miałam wiele problemów na początku karmienia (niechęć małego do cycusia gdy w szpitalu go dokarmili butlą, ropień na piersi i naderwane brodawki) - nigdy nie myślałam o odstawieniu go od cycusia, nawet wtedy gdy położna przebijała mi i czyściła ropień i po paru godzinach karmiłam znów Miłeczka - a wierzcie mi - bardzo bolało, ale on patrzył na mnie tymi swoimi małymi mądrymi oczkami i uśmiechałam się do niego zacisając zęby.
Teraz Miłek niekiedy mnie ugryzie swoimi czterema ząbkami, ale nie mam zamiaru zabrać mu cycusia.
Ja wręcz przeciwnie niż niektóre dziewczyny - ROBIĘ WSZYSTKO BY UTRZYMAĆ A NIEKIEDY ZWIĘKSZYĆ LAKTACJĘ.