Lui...och jak dobrz mi znany temat poruszyłas...mną czasem tez nerw telepnie ale myśle ze to przez o ciągłe siedzenie w domu...każdy dzien taki sam i ta monotonia dobija ...jedna z lipcówek dobrze to nazwała jak w dniu świstaka...wiecie ja od urodznia Kuby wyszlam bez niego na dłuzej jedynie 5 razy dodatkowo Kuba teraz ma okres ciągłego piszeczenia i wymuszania płaczem i łeb mi czasem pełka od hałasu i ciągłego wymyślania jakby go zabawic aby nie płąkał...no i mi pomogła ostatnia niedziela bo...
dostalam zaproszenie na bankiet w mojej byłej pracy ii było super..bez męza bez syna bez stresu, troche winka, znajomi, luzik...
i jak wróciłam do domu to była tak wytęskoniona za synem ze nabrałam nowych sił i Kuba tez to chyba odczuwa bo juz tak nie płącze...
takze Lui kiedy idziemy na piwko (bez dzieci ??)