reklama

Lipcowe Mamy 2007 :))

Anna witaj :) Mój mąż pamiętał, złozył mi życzenia, ale my nie obchodzimy tego święta, właściwie przeze mnie, bo ja go nie znoszę... Nie lubię związanej z nim komercji i tego wszystkiego co się teraz dzieje... Nie lubię tez tego, że musimy obchodzić wszystkie te święta, które obchodzą w wielkiej Ameryce... jeszcze parę lat temu nie było zadnych Walentynek i Halloween i było dobrze... Właściwie te święta same w sobie, może by mi tak nie przeszkadzały, gdyby nie ta komercja...

Jakoś jestem dzisiaj negatywnie nastawiona do wszystkiego, wiec wybaczcie...chyba po prostu mam zły (czytaj:czepliwy) dzień. Mam nadzieję, że nikogo nie urażę...
 
reklama
Witajcie po dłuższej przerwie :)
Nie wiem, czy jeszcze mnie pamietacie :) Dawno tu nie zagladałam, ale nie dlatego, ze nie chcialam. Ciagle leżę. Teraz do krótkiej szyjki doszło jeszcze przodujące łożysko, ale najważniejsze, że Dzidzia ma się dobrze!!! :D Tyle już przeszlismy, że przetrzymamy i to.
Jeszcze nie znamy płci naszego potomka, bo wstydliwy jest mocno, ale mam nadzieję, ze na usg połówkowym już coś uda się wypatrzyć. Bardzo jestem ciekawa!!!

Pozdrawiam was moooocno :) i bardzo żałuję, ze nie mogę częsciej tu zagladać.
 
Witaj Capri :)
Kurczę ile kobiety muszą znieść, żeby doczekać upragnionego dziecka... Współczuję, że musisz leżeć, całe szczęście, że z dzidzią wszystko dobrze! Trzymam za Was kciuki!
Zaglądaj czasem! Pozdrawiam :)
 
zebra, marika - dzięki za wytłumaczenie i dodanie otuchy:-) - nie ma to jak doświadczone mamy :happy: ... co do ilości to ciężko stwierdzić ile tego leci... wiem napewno, że z lewej wiecej... mhm... na dłuższą metę może to być chyba upierdliwe? :-)


marika - ja czytałam, ze najbezpieczniejsze jest spanie na lewym boku z poduszką miedzy nogami... nie wiem czy to chodzi już o nasze "stadium" ciąży czy dopiero 8-9 miesiąc... heh jak ja bym chciała zasnąć na brzuchu :happy:
ten tygrys to nie jest (jeszcze) moje dzieło, ja na razie wyhaftowałam ok 80% całości :-) to tylko zdjęcia jak powinien wyglądać :-)

a jeśli chodzi o foto to już tak mam :) robię bardzo dużo różnych zdjęć i już z przyzwyczajenia zwracam uwagę na szczegóły :happy:

zebra - ja też nie znoszę Walentynek, nie obchodzę ich... też uważam, że o "amerykańskie święto i komercja". Choć mąż nie ma nic przeciwko temu swiętu zawsze mu powtarzam, żeby się nie wygłupiał bo to dla mnie normalny dzień... :-)
 
Alkmena dzięki... myślałam, że tylko ja bojkotuję walentynki :)
Co do wycieków, to chyba tak, może to być uciążliwe na dłuższą metę, u mnie siara pojawiła się dopiero po porodzie... no, ale wtedy to i tak musiałam używac wkładek...
Przypomniało mi się, śmieszne sytuacje zwiazane z karmieniem... na przykład, kiedy wyszłam z domu i po jakimś czasie zobaczyłam małe dziecko, to od razu leciało mi mleko albo kiedys przebierałam się,a Olaf szukał czegoś w szafce i nagle prysnęłam mu mlekiem prosto w oko... najśmieszniejsze, że nad tym nie da się zapanować... ;)
 
Dziewczyny, nie jesteście same - my też nie obchodzimy "totalitarnych świąt", jak określa je mój mąż ;)

Alkmena, tygrysy są piękne. A haftujesz też coś poza krzyżykowym?
 
Ankami fajnie, że Ty też nie obchodzisz walentynek :) widze, że jest nas coraz więcej :)
Nie wiem, ale mi zdecydowanie większą przyjemnośc sprawia, jak Olaf przyniesie mi kwiatka bez okazji :)
 
HEJ;-)
Byłam u gina.Dostałam 3 leki rozkurczowe <3 razy po 3 tabletki dziennie>:no: :no: i kazał mi leżeć. Naszczęście z dzidzia oki.Płci dalej nie znam, pokazała pupe:-) :-) :-)
Leze więc, brzuch nie boli,leki działają.
Co do walentynek to nie mam nic przeciwko ale nie obchodze.......brak czasu i obowiązki......
 
Zebrra, kwiaty powiadasz, hmmm... Ja od Mariusza dostałam 2 razy w życiu: w pierwszym roku naszej znajomości zerwał nielegalnie na szczycie Świnicy jakieś żółte kwiatuszki i przyniósł mi je po wyprawie; ten drugi raz to były moje ostatnie imieniny - zaskoczył mnie, nie powiem ;)
Walentynki są pewnie dla tych ludzi, którzy potrzebują przypomnień, że się kochają. My to odczuwamy na codzień, czasem dosyć boleśnie.
 
reklama
Ewa całe szczęscie, że dzidzia ma się dobrze! Jakie dostałaś leki rozkurczowe? No-spę?

Ankami, powiem Ci, że u mnie wygląda to trochę inaczej, Olaf często robi mi jakies niespodzianki, nie mówię tylko o kwiatkach, ale rózne takie jakieś nasze niespodzianki :)
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry