reklama

Lipcowe Mamy 2007 :))

Piszę do Was a dzidzia do mnie puka od środka :-D Też się chce przywitać pewnie!

2411magdalenka - hm...to badanie na krzywą cukrową robi się w szpitalu??? Nic mi moja gin nie wspominała. Jak wygląda to badanie? Jest się czego bać??
 
reklama
anna - no to możemy sobie ręce podać - a w zasadzie to nasi mężowie hahahaha... mój tak samo - miłość jego muszę łowić z tego co robi....
pewnie ze były burze czasem i gradobicie i to przed ślubem więc wszyscy łopatologicznie kładli mi w łeb czy ja naprawdę chcę za niego wyjść - bo zdarzyły sie dwie takie sytuacje które mówiły same KOBIETO NIE RÓB TEGO, skrzywdził.... strasznie ale..... i to ale przeważyło....

radziłam i radzę ewie psychologa - bo sama tez z pomocy takowego korzystałam (nie wspomnę o psychiatrze - bo to inny rozdział mojego życia) i się tego nie wstydzę - a co pomógł to pomógł... jestem kobietą która nie potrafi rozmawiać o swoich uczuciach o emocjach - zawsze uśmiech na twarzy i słowo "spoko" (którego mój mąż szczerze nienawidzi hehehe) - okazało się ze to wyniosłam z dzieciństwa i wiele jeszcze innych rzeczy które zakłócały normalne bycie z kimś.... mając ta świadomość rozwiązujemy moje problemy z mężem w inny sposób - piszę do niego maile do pracy - może się uśmiejecie - ale cholernie nam to pomogło.... on przynajmniej wie co mi w głowie siedzi....

potrafi przytulić, ale brakuje w tym jakiejś namiętności - tylko ze stanęłam kiedyś i zapytałam się co jest dla mnie ważne - ważne jest że dba o mnie strasznie, że nie pozwala światu mnie krzywdzić, że jest w zasadzie na każde zawołanie i nigdy nie powie "wypchaj się nie mam czasu"
może i nie przynosi kwiatów, może i nie mówi że jestem śliczna, może i nie zna (bo nie zna) rozmiaru mojej bielizny i takowej nie kupuje ale jest, wiem że kocha i na głowie stanie by było i mnie a teraz i naszemu maleństwu jak najlepiej :-D

kurde - i co najważniejsze to to że go strasznie kocham :-D

ktoś by powiedział ze zadowalam się półśrodkami - będę z nim polemizować zaciekle :-)
 
ewa - podpisuję się pod tym co napisała mila rękami i nogami....
sensi, ankami, anna, bazylia, mila serce się raduje bo to że są szczęśliwe mężatki nadaje sens istnienia całej tej "instytucji" sens bycia z kimś sens kochania :-D
 
Nicoya - jakbym czytała o sobie i o swoim mężu :tak: . Ja czasami zostawiałam mu kartki na których wylewałam swoje pretensje, pisałam czego oczekuję od niego, jak sobie dane rzeczy wyobrażam itp. Bo rozmawiać rozmawiamy ze sobą, ale jakoś nigdy nie potrafię aż tak się otworzyć, żeby mu wszystko przekazać. Łatwiej mi na papier przelać uczucia.
Ale ja też jak się zastanowię co jest dla mnie ważniejsze: namiętność czy dobroć to wybrałabym zawsze to drugie.
 
Nicoya - jakbym czytała o sobie i o swoim mężu :tak: . Ja czasami zostawiałam mu kartki na których wylewałam swoje pretensje, pisałam czego oczekuję od niego, jak sobie dane rzeczy wyobrażam itp. Bo rozmawiać rozmawiamy ze sobą, ale jakoś nigdy nie potrafię aż tak się otworzyć, żeby mu wszystko przekazać. Łatwiej mi na papier przelać uczucia.
Ale ja też jak się zastanowię co jest dla mnie ważniejsze: namiętność czy dobroć to wybrałabym zawsze to drugie.

Uciekam nalewać zupę i na zakupy! Do wieczorka!!! :-D
 
sensi, ankami, anna, bazylia, mila serce się raduje bo to że są szczęśliwe mężatki nadaje sens istnienia całej tej "instytucji" sens bycia z kimś sens kochania :-D
Nicoya, ja nie jestem mężatką - i tak jest dobrze i wcale nie boję się będąc w ciąży, że ojciec mojego dziecka nas zostawi (jak to niektórzy "życzliwi" mnie ciągle przestrzegają) - dziecko było zaplanowane, wyczekiwane i nie uważam, aby bycie w ciąży zobowiązywało do brania ślubu, natychmiast, z brzuchem, aby był papier. Tak też można się kochać i być w szczęśliwym związku!
 
bazylia widocznie umknęło mi żeś nie żoną hihihihi - ale najważniejsze że jesteś szczęśliwa z tym człowiekiem :-) też jestem zdania że ciąża nie zobowiązuje do ślubu (to raczej nagonka pokolenia naszych mam czy babć)!!!! jeśli oboje z partnerów nie widzi jakiejś potrzeby wewnętrznej by wziąć ślub - niech nie bierze! i nie jestem przeciwna takim parom - cobyśmy się źle nie zrozumiały....
 
przemyślę to wszystko na spokojnie, dopiero wtedy podejmę decyzję, achociaż myślę że juz ja podjełam.......to nie zdarzyło się pierwszy raz i nie pierwszy raz mi obiecywal...
DZIĘKUJĘ DZIEWCZYNY
 
ale się rozpisałyście:szok::laugh2:
Zaraz nadrobię....czytanie.ale najpierw coś napiszę..
Bazylia ja dołączam się do do Ciebie, żadna szkoła rodzenia...urodzić i tak musisz ze szkołą rodzenia czy bez....a nauka, fakt mi dużo pomagała teściowa, ale sama też wiele "załapałam"
Mam koleżankę ma 27 lat, rok temu została mamą, miała straszne obawy, jak się trzyma dziecko..jak kąpie-bała się...po urodzeniu samo przyszło, własnego dziecka nikt się nie boi wziąć na ręce:tak: i super sobie radzi:tak:

Ale byłam dwa dni temu z moim mężem na pogotowiu(Coś ma z kolanem) i przyjechało małżeństwo z malutkim miesięcznym niemowlaczkiem, i lekarka pyta co się stało...a oni: że od dwóch dni kupy bobas zrobić nie może a oni nic mu nie dali bo nie wiedzą co....no to ta że koper włoski, herbatkę, czopka glicerynowego...jest od cholery sposobów...a ci na pogotowie(niektórzy są tacy że dziecko pierdnąć nie może to do lekarza) patrzałam na to z boku...dziwnie myślałam o tych ludziach,,skąd oni się wzięli, ale mój mąż mi uświadomił że może nie ma kto im tego powiedzieć, nie mają prywatnego pediatry, nie stać ich na gazetki....pewnie miał racje,

więc co do nauki o podstawach zdrowia pielęgnacji nad dzieckiem warto iść do szkoły rodzenia dla tych co bardzo się boją, i warto też czytać na ten temat:tak:


Słuchajcie odebrałam wyniki badań może mi ktoś powiedzieć jak się czyta tą morfologię?? Chciałabym wiedzieć podam to co jest tam napisane mniejwięcej:

Glukoza......78,0......

Morfologia:
WBC : 11.1 H MCV : 85
RBC :4.26 MCH:28.6
HGB :12.2
HCT :36.0
PLT :257
PCT : 223

Nie chce mi się tego całego przepisywać, wiem że lekarzami nie jesteście ale możecie porównać swoje wyniki? plis:-p:-p
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry