reklama

Lipcowe Mamy 2007 :))

reklama
Asia24 czuję dokładnie to samo co ty, jestem bezsilna.Mój nie znika z domu tylko mnie psychiczne wykańcza....np. jak się nie zgadzamy w jakiejś sprawie, wczoraj np.oglądania bajki przez Krzysia to mnie wyzywa(piz...da) i to przy 5- latku.Zmarnowałam życie Krzysiowi i teraz zmarnuje je drugiemu dziecku.Powaznie myśle że go już nie kocham.Tylko co dalej??? nie chodzi o kase, dorobiliśmy sie czegoś wspólnie to podzielimy ale co dalej??jak dalej żyć?? tak czy bez niego i z krzywdą dla dzieci:wściekła/y: :wściekła/y:
 
ja też nie wybieram się do szkoły rodzenia:tak::tak:

a mojego męża nie zamieniłabym na nikogo innego:happy: czuję się doceniana, rozumiana i kochana:happy::happy::happy:
 
ewa po pierwsze - żaden facet nie ma prawa (czy to ojciec, mąż czy kochanek) używać pod adresem swej kobiety słów obraźliwych, po drugie - moim zdaniem zastanów się czy ta niechęć jest okresowa (tzn np teraz kiedy jesteś w ciąży - bo być może to hormony) czy sobie nie wyolbrzymiasz pewnych spraw czując dyskomfort - a jeśli trwa dłużej, tak samo jak mila jestem za tym byś skorzystała z wizyty u psychologa - to żaden wstyd a pomóc może... niepokojące jest to że masz w sobie nowe życie które potrzebuje spokoju tak jak i ty zresztą....
...a jeśli nic nie pomoże - cóż... ludzie się czasami rozstają... może to trudne psychicznie mając w świadomości opiekę nad dziećmi - ale I.nie on jeden na świecie i być może czeka na ciebie ktoś lepszy, II kobiety w gorszych syt. życiowych sobie radzą .... odejście jednak to wersja ostateczna - wtedy kiedy już brakuje najmniejszego światełka... pomyśl kochana na spokojnie - zrób sobie bilans w miarę uczciwy - ile dostajesz, ile ci potrzeba no i ile dajesz....

trzymam kciuki za miłość jeśli jeszcze się w tobie tli - i pamiętaj - co by się nie działo nie jesteś na świecie sama ;-)
 
Ale żeście się naprodukowały dzisiaj! Ja robię spokojnie obiad a Wy tu gadu gadu :-D .

Co do chłopa - to ja mam skarba a nie męża. Sprząta, gotuje, piecze, prasuje, myje okna, prasuje i wiesza 9 metrowe firany, biega mi rano po bułki (mimo, że to on pracuje a nie ja) a ja w tym czasie leżę. W naszym związku to ja jestem ta gorsza hehe. Wiadomo - bywa różnie. Ja mam bardzo trudny charakter, ale chyba już dotarliśmy się na tyle żeby na noże nie walczyć. Ma jeden minus - nie potrafi okazywać czułości. Dla niego miłość to to, że o mnie dba. Nie potrzebuje pocałunków, przytulania, nawet seksu. Wszystko sporadycznie. No cóż. Ideały nie istnieją. Ale bez tego da się żyć, tylko, że czasami mi przykro. Mój kochany mężulek nawet nie wie jaki rozmiar bielizny noszę, nie usłyszę z jego ust, że ładnie wyglądam - przeważnie o to dremy koty, bo czuuę się niekochana :zawstydzona/y: . Ale i tak nie wymieniałbym go nawet na Antonio Banderasa :-D

Fasolek2007 - właśnie w czwartek będę rozmawiała o tym z gin. Chciałabym chodzić do szkoły rodzenia tam, gdzie będę rodzić. Moja gin pracuje w Bielsku i poleca Bielsko, ale ja jeszcze nie zdecydowałam w jakim szpitalu czy klinice przyjdzie dzidzia na świat. A ty gdzie się wybierasz?

A kiedy zaczyna się szkołę rodzenia? W którym tygodniu ciąży? Myślałam, że jeszcze mam czas...

Idę zaraz na zakupy, muszę sobie kupić jakąś przechodnią kurtkę. W moich już się nie zapinam, a chciałabym zacząć spacerować. Bez kurtki ani rusz!
 
Zebrra - to raczej tak, że żadna ze znanych mi, bliskich dziewczyn które rodziły, nie potrafiła podać powodu dla ktorego miałabym do szkoły rodzenia chodzić... Wszystkie twierdzą, że przy porodzie nie pomogły im nauki ze szkoły, a wręcz że lepiej zaufać swojemu instynktowi. To po pierwsze. Po drugie, jeśli chodzi o pielęgnację dzidziusia, to podobno też wystarczy aby ktoś raz pokazał, jak go np. przewinąc - to chyba nie jakas wielka filozofia? A mam przy sobie kilka najlepszych przyjaciółek i wspaniałą mamę mojego ukochanego. Trzy, my się po prostu do tego nie nadajemy.. Możliwe, że trudno Wam to zrozumiec, ale jakos nas nie widzę, jak w szkole rodzenia bawimy się w teletubisie :) zaczniemy ryczeć ze śmiechu i tak to się skończy. Po czwarte, wierzę w swój instynt i odrobinę zdrowego rozsądku, a to chyba wystarczy do urodzenia dziecka! W tym względzie jestem optymistką. Choć może się ze mną nie zgodzicie :)
Mila - nawet nie wiesz jak Ci zazdroszczę tych kopniaczków! Czasem przez sen wydaje mi się, że czuję ruchy dzieciaczka, ale równocześnie wiem, że to mi się śni :) Bardzo bym już chciała, w ostatnim czasie to moje największe marzenie.
Nicoya - na pewno nie będę osamotniona, jak powiem, ze ja jestem stuprocentowo zadowolona ze swojego faceta i szczęsliwa w związku.. Mój chłopak to najcudowniejszy, najbardziej wyrozumiały i mądry człowiek jakiego znam. Jest moim partnerem, przyjacielem i całym moim życiem. Nie wyobrażam sobie życia bez niego, a teraz również bez naszej małej istotki. I kto to mówi! Jeszcze kilka lat temu twierdziłam, że mężczyzna nie jest mi do szczęścia potrzebny ;)
 
reklama
Nicoya, ja jestem bardzo zadowolona ze swojego mężczyzny.
Ewa, napisałaś: "jak dalej żyć?? tak czy bez niego i z krzywdą dla dzieci?". Moim zdaniem życie z facetem, który okazuje przy dziecku, że kompletnie nie szanuje jego matki, w ciągłych awanturach i niepokoju, jest o wiele większą krzywdą dla dzieci niż życie w pojedynkę. Ewuś, masz małego synka. Każdy mały chłopiec wzoruje się na najbliższym mężczyźnie z otoczenia, najczęściej na ojcu. Potem dorasta i bardzo często - świadomie lub nie - klonuje jego zachowania. Pomyśl o tym. Nie namawiam Cię absolutnie do niczego innego. Po prostu znam dorosłych, nieszczęśliwych, sfrustrowanych ludzi, którzy najbardziej mają rodzicom za złe to, że zmarnowali im dzieciństwo, usiłując na siłę być razem - rzekomo dla dobra dzieci. To tak nie działa.
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry