I ja się witam.
Zebrra, Marika ma rację - co Ty w ogóle robisz przy kompie z takim samopoczuciem? Zasuwaj do wyra, ale już! Homeopatka mojej teściowej powtarza, że przy przeziębieniu należy się leczyć przede wszystkim ciepłem, a reszta (leki, miodek, cytrynki etc.) to tylko wspomagacze. Co do szkoły rodzenia, to ja też jestem jak najbardziej za. Rozmawiałam już przez telefon z kobietką, która ją prowadzi. Raz w tygodniu zajęcia teoretyczne i raz praktyczne, kurs trwa 2 miesiące. Uczą nie tylko tego, jak ułatwić sobie poród, ale całej pielęgnacji maluszka po narodzinach.
Ewa, a może ktoś powinien Ci profesjonalnie pomóc, skoro masz aż takie problemy? Jakiś dobry psycholog?
Fasolek, dosłownie tak to ujęłaś, i to aż w dwóch postach: że to jedyny powód, dla którego wiążesz się z ojcem swojej dzidzi. To mnie trochę przeraziło i tylko dlatego tak Ci odpisałam, zachęcając do refleksji. Zwykle namawiam po prostu do rozmów z partnerem - ale to raczej wtedy, kiedy ktoś pisze o kłótni, o niezrozumieniu. Twój post zaś miał dość drastyczną treść, stąd moja reakcja. Ale to Ty jedyna wiesz, czy po prostu dwukrotnie poniosły Cię emocje, czy też rzeczywiście tak myślisz. Życzę Ci dobrego życiowego wyboru i szczęścia.

I jeszcze kopniaczki: dziś Maleństwo po raz pierwszy nie uciekło mi spod dłoni, którą położyłam na brzuchu. Do tej pory w takich sytuacjach robiło natychmiastowy zwrot o 180 stopni :-). A dziś w pierwszym momencie zwiało, ale po chwili wróciło i poczułam trzy nieśmiałe kopsy, tak jakby się ze mną witało. Poryczałam się z radości. :-):-):-)