reklama

Lipcowe Mamy 2007 :))

Ja znowu na chwilę, korzystając z przerwy na siusiu wpadłam zobaczyć co u Was :)
Nicoya, ja też jestem uzależniona :)
Kochane co do instynktu, to jesli jesteście tak bardzo przerażone, to może warto byłoby wybrać się na zajęcia do szkoły rodzenia? Wszystko przyjdze samo, ale moim zdaniem i tak warto posłuchać ciekawych rad... Zresztą sama (niby doświadczona mama) zapisałam się na takie zajęcia :)
 
reklama
zebrra musowo się zapiszę :-D w czwartek mam wizytę u gina i chcę między innymi zapytać gdzie najlepiej i od kiedy :-)

babyboom-oholiczki łączcie się hihihihi i z tym tekstem spadam poudawać że pracuję :-D
 
Witam was mamusie kochane!
Mila333 to nie jest tak,że ja wyjdę za mąż tylko i wyłącznie dlatego,żeby dziecko miało ojca...Ale postanowiłam trochę spuścić z tonu i może trochę sama usprawiedliwiam mojego przyszłego,zresztą nigdy w naszym związku nie było kolorowo i zdaję sobie sprawę,że nie będzie...ale chyba nie jestem sama.Ideały są tylko w serialach.... A tak pozatym to gatuluję kopniaczków :happy:
Marika daj Boże,żebyśmy sie dotarli!! :-D

Iwka31 to wracaj tu do Bielska...nie zastanawiaj sie długo,zrobimy rundkę z wózeczkami :-D

Ewa Białystok Misiaczku kochany,współczuję Ci...ta bezsilnosc wiem coś o tym...a jeszcze musisz się pilnować,zeby sie nie denerwować,a nie da
się...Jutro wzejdzie słońce...z perspektywy czasu to inaczej wygląda..przeczekaj...

Anna_79 A Ty chcesz iść do szkoły rodzenia??w Bielsku??


O 17.15 mam gina,już sie nie mogę doczekać!! :happy:
 
Bazylia, podasz jakieś rozsądne powody tej decyzji?
Ja sama w ciąży z Wiką nie chodziłam na zajęcia, tzn. bardzo chciałam, ale niestety za wcześnie wylądowałam w szpitalu i skończyło się na tym, że zaliczyłam tylko jedno spotkanie...
 
fasolek najgorsze jest to że ja się nie pilnuje, wyje jak bóbr i wrzeszcze z bezsilnośći.



Jutro też ide do lekarza z wynikami.Mam też stopień czystości.....Pójde też do szefowej i porozmawiam....coś czuję że też poleże do końca...
 
witam! w ten pochmurny deszczowy dzien przynajmniej u nas tak jest (ślask) :-( glowa mnie boli jakis dół zalapałam i nic mi sie nie chce....
nigdy nie mialam doczynienia z dziecmi i za bardzo jakos mnie one nie ciagly (dzieci znajomych) ale wcale sie tym nie martwie ze za jakis czas bede miala swoje malutkie i czy sobie poradze....jasne ze poradze jak wikszosc matek rodzacych pierwsze dzieci takie mam nastawienie ...a do szkoly rodzenia tez sie wybieram
 
I ja się witam.
Zebrra, Marika ma rację - co Ty w ogóle robisz przy kompie z takim samopoczuciem? Zasuwaj do wyra, ale już! Homeopatka mojej teściowej powtarza, że przy przeziębieniu należy się leczyć przede wszystkim ciepłem, a reszta (leki, miodek, cytrynki etc.) to tylko wspomagacze. Co do szkoły rodzenia, to ja też jestem jak najbardziej za. Rozmawiałam już przez telefon z kobietką, która ją prowadzi. Raz w tygodniu zajęcia teoretyczne i raz praktyczne, kurs trwa 2 miesiące. Uczą nie tylko tego, jak ułatwić sobie poród, ale całej pielęgnacji maluszka po narodzinach.
Ewa, a może ktoś powinien Ci profesjonalnie pomóc, skoro masz aż takie problemy? Jakiś dobry psycholog?
Fasolek, dosłownie tak to ujęłaś, i to aż w dwóch postach: że to jedyny powód, dla którego wiążesz się z ojcem swojej dzidzi. To mnie trochę przeraziło i tylko dlatego tak Ci odpisałam, zachęcając do refleksji. Zwykle namawiam po prostu do rozmów z partnerem - ale to raczej wtedy, kiedy ktoś pisze o kłótni, o niezrozumieniu. Twój post zaś miał dość drastyczną treść, stąd moja reakcja. Ale to Ty jedyna wiesz, czy po prostu dwukrotnie poniosły Cię emocje, czy też rzeczywiście tak myślisz. Życzę Ci dobrego życiowego wyboru i szczęścia. :tak:
I jeszcze kopniaczki: dziś Maleństwo po raz pierwszy nie uciekło mi spod dłoni, którą położyłam na brzuchu. Do tej pory w takich sytuacjach robiło natychmiastowy zwrot o 180 stopni :-). A dziś w pierwszym momencie zwiało, ale po chwili wróciło i poczułam trzy nieśmiałe kopsy, tak jakby się ze mną witało. Poryczałam się z radości. :-):-):-)
 
reklama
Witajcie!
Bazylia - ja też nie idę do szkoły rodzenia, ale chciałabym. Tylko niestety czasu nie mam. Poza tym mieszkam 25 km od najbliższej, a nie jestem zmotoryzowana. Ale mam za to parę płyt DVD z zajęciami, no i mam rewelacyjne ćwiczenia dla kobiet w ciąży!! Bardzo bolała mnie miednica i żebra jak dzidziuś zaczął z kopyta rosnąć, a one mi pomagają - świetnie rozciągają i lepiej się czuję (chyba ze przegnę i mam zakwasy)!

ewa białystok
- wiem dokładnie jak się czujesz!! Od kilku miesięcy w moim małżeństwie jest tak samo do d.....!!!
Pierwsze miesiące przepłakałam, choć wiem, że moje nerwki niczego dobrego dzidzi nie przyniosły, ale nie dało się!! Ale od kilku tygodni sytuacja się rozwiązuje - niczego od niego nie wymagam to i zawodu nie ma. Widzimy się tylko jak przyłazi na obiad, potem znowu znika i tak w koło...
No i wtedy jest mi najlepiej. Mogę się zająć sobą. Polecam, jeśli tylko masz czas i możliwości jak najwięcej spotkań z koleżankami. Zrób zakupy, pogadaj, napij się winka (wiem, ze nie powinnam namawiać - ale mnie zawsze pomaga!!). Wiem, ze tak się łatwo gada! ja też się musiałam przełamać. Wiesz - nie wiem jak ty, ale ja mimo jego złośliwości i zachowań 20-laka (a ma 30!!) potrzebowałam go! Parę miesięcy temu miałam końcowe egzaminy na uczelni, przezywałam horror, od kilku miesięcy trwa generalny remont naszego mieszkania - z tym tez musiałam sobie radzić sama. Jego po prostu nie było! Ma całkowicie odrębne życie i kompletnie nie interesuje go moje (czy też nasze wspólne). Byłam zła jak osa, a i tak wieczorem w łóżku miałam ochotę go przytulić (jak tylko w nim był!) i usłyszeć coś miłego. No cóż - chyba nie mam już złudzeń!
Pobądź sama ze sobą i swoim dzieckiem. Pogoda się poprawia i zalecam dłuuugie spacery, z których koniecznie wynieś coś dla siebie (może nowy, długi sweterek seksownie eksponujący brzuszek??)...
Pozdrawiam serdecznie i życzę wytrwałości!!
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry