Ankami, czy zgodnego z biciem serca to nie wiem :-) nie mieliśmy tego w szkole.. Chodzi o to, że w baroku obowiązywały rzeczywiście szczegółowo określone zasady, jeśli chodzi o komponowanie, w niektórych formach muzycznych harmonia jednej linii melodycznej była np. odbiciem lustrzanym drugiej itd. Wiadomo, że im dalej w nowoczesność, tym większy luz ;-) i np. Lutosławskiego już bym dziecku nie puściła!
Mila, może to prawda, nie chcę polemizowac, ale jak to niby Ci badacze stwierdzili? wyliczyli średnią wysokich dźwięków we wszystkich utworach Mozarta i porównali ze średnimi wszystkich innych kompozytorów?

Pojęcie "wysokiego dźwięku" również jest względne i dlatego taka merytoryka do mnie nie trafia.
Aha,
Ankami, ja mam dyplom na ktorym jest napisane "muzyk instrumentalista"

a tak naprawdę grałam na fortepianie 12 lat. Stare czasy..