reklama

Lipcowe Mamy 2007 :))

Niby się z tego śmieję, ale tak naprawdę to mnie to przeraża - zwłaszcza że ten Twój znajomy nie jest siedemdziesięcioletnią staruszką.
 
reklama
kiedys dawno, wieki temu ;) padlo pytanie, "czy jest tu ktos zadowolony ze swojego mezczyzny"
Otoz ja jestem:) Wspiera mnie jak moze, chociaz nie wie do konca co sie w mojej glowie dzieje w ciazy.. tyra w pracy jak wol i cala kase oszczedza, zeby na budowe domu bylo.. ale (co by nie bylo ze na zone skapi) ostatnio zasypal mnie trzema balsamami do ciala, bo wie jak sie boje o rozstepy..
Do tego zawsze ukoi i przytuli..a to bardzo dla mnie wazne, bo nerwus jestem a w ciazy czasem histeryczka.
Idealem nie jest..ale nie chcialabym, wydaje mi sie zeby bylo nudno.
Jego wada to gromadzenie w sobie negatywnych uczuc/zalu i trudnosci w mowieniu o problemach.."kiszenie" tego w sobie.. Jak juz zaczne drazyc, bo chce mu pomoc, to w koncu to z niego wyciagam i jest mu lzej..ale sam nigdy nie zrzuci z siebie ciezaru.
Podsumowujac - kocham mojego Miska ponad wszystko i nigdy bym go na zadnego innego nie wymienila.
Pobralismy sie po 5,5 latach znajomosci, dlugo na to czekalismy, a z kazdy dniem jest nam coraz lepiej i coraz mocniej sie kochamy. Na dzidziusia Razem nie mozemy sie doczekac, Razem "jestesmy w ciazy".

jezeli chodzi o szkole rodzenia - jestem jak najbardziej ZA.
Mam mame w domu, wierze ze mi pomoze, ale jestem studentka z zamilowania i lubie znac teorie no i liznac troche praktyki jesli tylko sie da.
Z pieluchami sobie poradze, ale chetnie naucze sie kapac lalke ;) moj maz nie ma czasu na czytanie gazet o dzieciach/ciazy, wiec dla niego to wszystko bedzie nowosc. Uwazam ze sie przyda...
Polecam wybierac szkody rodzenia przy szpitalu w ktorym rodzicie.
Mozna dzieki temu poznac polozne i dowiedziec sie wiecej o TYM dniu i godzinie zero, co dodatkowo uspokaja i daje uczucie komfortu.

Anna_79 krzywa cukrowa mozna robic nie tylko w szpitalu na oddziale..
bac sie nie ma czego, ewentualnie mozna sie krzywic ;) badanie polega na piciu przeslodkich mdlych roztorow glukozy, a nastepnie oznaczaniu stezenia glukozy we krwi.
Oznaczen jest conajmniej 2 (na czczo, 30min po wypiciu tego roztworu, czasem jeszcze po 2h).
Ma to wykazac jak nasz organizm (trzustka wydzielajaca insuline) radzi sobie z cukrem i czy nie wystapila u nas cukrzyca ciezarnych.

Jesli chodzi o fajne filmy, ja ostatnio widzialam "Patrol" (ang. Guardian) z Costnerem i Kutcherem.

a malowanie brzucha - nie wiem jak to wyglada na szkole rodzenia, ale ja czasem wieczorkiem robie sobie "happy face" na brzuszku z balsamu do ciala i mnie to cieszy ;)

Jesli chodzi o faszerowanie sie roznym swinstwem w ciazy to ja uwazam to za tragedie.
Bez tego tyle jest zagrozen dla dzidziusia.. pisze prace magisterska na katedrze Toksykologii i u nas az roi sie od prac o zgubnym wplywie fajek/alkoholu/narkotykow/lekow na plod..
Dzis przegladam jedna - o samych wadach wrodzonych/znieksztalceniach po nikotynie bylo ponad 100 stron heh..

Przyznam sie jednak do swojego grzechu - mianowicie, gdy staralismy sie z mezem, nie wiedzialam czy "chwycilo".. pierwszy miesiac sie nie udalo.. wiec teraz tez myslalam ze lipa.
A byla impreza andrzejkowa... kupilam test ciazowy, bylo to jakis tydzien po spodziewanej owulacji, a kolejny tydzien przed spodziewanym okresem.. wiec troche ni w zab, ale stwierdzilam ze jesli jestem w ciazy to juz wyjdzie.
Wyszlo ze nie.
Na imprezie wypilam 3 piwka.
Po czym tydzien pozniej okazalo sie, ze jestem w ciazy... plulam sobie w twarz za glupote, czasu sie jednak nie odwroci.

Aska_24 i Patina jesli chodzi o cisnienie, to u mnie jest podobnie 100/55 ostatnio, 90/50 Po prostu niektorzy tak maja... :)
Jest takie schorzenie jak niedocisnienie (czyli wartosci cisnienia pozniej normy 120/80) i mozna to leczyc, mi jednak nikt nigdy nie kazal jesc zadnych proszkow, bo nie towarzysza mi zadne inne dolegliwosci typu sennosc, zmeczenie.

Ankami Twoja i meza obraczka jest hardcore'owa !!!!!!! nigdy wczesniej nie widzialam niczego podobnego i az mi wstyd ze sama na cos takiego nie wpadlam. Moj maz wywodzi sie ze srodowiska "metalowego", a ja jestem byla "punkowa" - bylaby super pamiatka tych klimatow..

Jeszcze mala rada - ponoc jesli uzywa sie kremu na dzien z filtrem, to mozna ograniczyc powstwanie plam ciazowych na twarzy. Sloneczko wychodzi wiec ja dzis nabylam nawilzajacy Dax'a z SPF 15 :)

JEsli chodzi o krew pepowinowa - sprawa w skrocie wyglada tak.
Bankowanie krwi jest kosztowne (im dluzej tym wieksze rabaty, ale sa to i tak spore sumy) - szczegoly PROGENIS - Bank Kom
 
Marika, to program do obróbki zdjęć, w którym możesz również je zmniejszac. Robi się to tak:
Otwierasz Irfana i poprzez "open" otwierasz w nim konretne zdjecie. Widzisz czy jest bardzo wielkie czy srednie. Od tego zalezy, jak bardzo musisz je zmniejszyc, aby przechodzilo przez maile czy wskakiwalo bez problemu na forum. Zmniejsza sie tak, ze klikasz na gorze "image", pozniej "resize/resample", otworzy Ci sie osobne okienko z roznymi parametrami. Zaznaczasz opcje "set new size as percentage of original" i w "width" wpisujesz procent jaki nowe zdjecie ma stanowic obecnego. Czyli jak masz wielgachne zdjecie, to wpisz np. 25 procent, program automatycznie zmniejszy to w proporcjach. Oczywiscie musisz to nowe zdjecie zapisac, najlepiej z nowa nazwa, aby nie kasowac starego. Zaleta tego zmniejszania jest to, ze ono nie zmniejsza tylko zdjecia wizualnie, ale przede wszystkim jego wage, mozesz wiec przesylac je teraz mailem itp.
Mila, ciekawska z natury jestem :) Jak juz sie odwazylam wyslac swoje foto to chetnie zobacze rowniez buzki Was wszystkich!
 
Laseczki, o coś chciałabym Was podpytać. Magdalenka mnie natchnęła, bo napisała z jakich klimatów się wywodzi ona i jej mąż. A jak to jest z Wami? Jakie w ogóle macie pasje? Co nieco już o niektórych wiemy (np. mamy artystki wśród nas) :)
I jeszcze jedno co mnie ciekawi tak już bardziej ogólnie i nawet myślałam, żeby jakieś badania porobić na ten temat: jaką miałyście w dzieciństwie ulubioną zabawę? w co w ogóle się bawiono za Waszych czasów? Myślę, że mogłyby nam wyjść z tego ciekawe porównania. Jak chcecie to piszcie.
 
Bazylka dziękuje, wielki buziak, jutro po -eksperymentuje i coś w końcu wkleję:laugh2: jutro lekarz..jestem ciekawa co mi powie...i co dojrzy...żyje jutrzejszym dniem:laugh2::laugh2::laugh2:
Magdalenka jak miło że się pojawiłaś:tak:;-)
 
ankami no to piszę hihihihi....

Dzieciństwo - to domki jednorodzinne i "spędy " dzieci na którymś podwórku lub na ulicy (taka cicha wtedy była że jedno auto na dzień hehehe przejechało)... zabawy w chowanego na ugorach, tzw guma - czyli skoki na tysiąc sposobów, im dłuższa guma (mająca milion supełków bo z kawałków wiązana - ile sie maminych gaci pocięło to nie wspomnę) tym większy prestiż :-) później też skakanie ale w linkę.... badminton (czy jak się to tam pisze) i co ważniejsze żadnej tv - jedynie dobranocka a w niedzielę Teleranek :-D całe dnie na dworze się spędzało....

zainteresowania to już raczej wiecie - pacykuję sobie hobbistycznie bo szkoły mi skończyć żadnej w tym temacie nie pozwolono... od czasów licealnych muzyka towarzysząca mej duszy to przede wszystkim rock, metal, hard core - ale to rzadziej... fascynacja także zespołami typu Dead Can Dance czy Cocteau Twins (w zasadzie wszystkim co wydało 4AD) ..2 rok studiów fascynacja głosem i "posiadaniem wszystkiego w d.." Shinead O'Connor przez co zakupione glany i zostawienie wszystkich włosów u fryzjera (kobiecie jak usłyszała że chcę na łyso tak się trzęsły ręce że myślałam że mnie potnie hahahah) - wynik był taki że ojciec nie odzywał się do mnie pół roku.... później rozmiłowanie w muzyce poważnej - ale na dzień dzisiejszy mieszam sobie w zależności od dnia....
 
Nicoya, superancko, dzięki. A skakanie w linkę to na czym polegało?
A grałyście też np. w szczura, w komórki do wynajęcia, w chodzi lisek koło drogi, w hali hali dom się pali itp?
Ja na podwórku (a to też podobno typowo warszawskie określenie, a tu proszę, Nicoya go używa!) najczęściej bawiłam się z chłopakami, więc po drugiej stronie ulicy, gdzie była łąka i wyschnięte bagno (i resztki wioski, np. stare podpiwniczenia chałup), kopaliśmy sobie ziemianki, w których "mieszkaliśmy" i gotowaliśmy "zupy" z trawy i jakichś zdziczałych roślin ;)
Rzeczywiście wtedy nikogo telewizor nie trzymał w domu.

A muzyki, to taki przekrój, że listę chyba pisałabym do rana ;)
 
Fajnie jest wspominać dzieciństwo, też skakałam w gumę, bawiłam się w chowanego ale furorę robiły "podchody", jak jeździłam z rodzicami na Kaszuby do naszego domku (co weekend, wakacje, ferie) to robiliśmy szałasy, graliśmy w "palanta"(coś typu bejsbol tyko bardziej prymitywnie:laugh2:) całodniowe kąpiele w jeziorku aż usta stawały się sine..tak długo się moczyłam...zwiady na torfowisko w poszukiwaniu nowych gatunków żmij..:laugh2::laugh2:łobuziara byłam mama mówiła"Monika tylko się nie wybrudź-to Monika podarta przychodziła...(ale nie brudna:laugh2::szok:)
Muzyka totalnie wszystko-i tak jest do dziś!
 
reklama
Zupy z błota, o tak.. rozmarzyłam się, a robiłyście takie "skarby" - kwiatki za szkłem zakopane w ziemi, które nastepnego dnia się odkopywało i za każdym raziem czuło totalne podniecenie?? Ja w tv oglądałam tylko Teleranek i to w okrojonej wersji, bo nie wiedzieć czemu panicznie bałam się koguta na początku - rodzice wołali mnie dopiero jak kogut zniknął. W podstawówce raz tylko pozwolono mi obejrzeć tv po dobranocce - tylko i wyłącznie dlatego, że byłam bliźniaczo podobna do bohaterki serialu "O-shin" i chciałam zobaczyć dlaczego dzieciaki w szkole mnie tak nazywają :-)
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry