reklama

Lipcowe Mamy 2007 :))

Właściwie z tv też pamiętam wiele programów (Drops, 5-10-15, Teleranek, przeróżne teleturnieje zwłaszcza w ferie zimowe i wakacje) i bajek (Dżeki i Nuka, Sindbad, Pszczółka Maja, Smurfy, niedzielny Disney i Hanna Barbera, Pomysłowy Dobromir, Zaczarowany ołówek etc), ale naprawdę nie miałam na nie ciśnienia. Jak tylko była okazja to leciałam na dwór.
I te "skarby" też pamiętam Bazylia :)
Kurcze, czy dzisiaj naprawdę dzieciom brakuje inwencji w zabawach?
My nawet na balkonie potrafiliśmy z przezroczystych szlafroków mamy i sznurków do suszenia prania robić namioty ;)
 
reklama
Ojjj zdecydowanie zgadzam się z Nicoyą... dużo wspólnego znalazłam w tym Twoim opisie...
skakanie w gumę, chowanego, u mnie jeszcze pochody, gra w ringo... jakieś gry w piłkę, gra w państwa... pamiętam dużo tych gier, ale nie pamiętam jak się nazywały... wiem, że była też jakaś taka, że odbijało się piłkę o blok, a potem trzeba bylo ją przeskoczyć, czy jakoś tak...

zero tv... wieczorynka, ale nie zawsze, bo w wakacje o tej porze jeszcze biegałam po dworze...

potem był czas roxette (tak to się pisało???) to był "mój" pierwszy zespół i pamiętam, że byłam bardzo dumna, że nie słuchałam new kids on the block...czy jakoś tak...

potem wraz z pójściem do liceum przyszła fascynacja metalem, glany, skóry...imprezy, jointy...to długa historia...
równoczesnie pierwszy obóz żeglarski i moja największa życiowa pasja - żeglarstwo...

Potem podobnie jak u Nicoyi Shinead O'Connor...

Generalnie lata liceum przeleciały pod nazwą jedna wielka impreza, co w połączeniu z jedną z najlepszych warszawskich szkół średnich trochę się kłóciło, ale dało się pogodzić :)

Kolejna moja pasja zwierzaki...zawsze myślałam o weterynarii, jenak ze względu na nieszczególne zamiłowanie do widoku krwi wybrałam zootechnikę, która chwilę później zmieniła nazwę na nauki o zwierzętach... Tam zajęcia w prosektorium trochę mnie spłoszyły, tak więc skończyłam pierwszy rok i uciekłam... wyniosłam z tamtąd najlepszych przyjaciół pod słońcem...

Kolejne studia (szczęśliwie ukończone we wrześniu 2006) to bankowość, bardziej z chęci uzyskania normalnie płatnej pracy niż z pasji...

Chyba tyle... najważniejsze opisałam... :)
 
Zebrra, a w ringo jak się grało?
To odbijanie piłki o ścianę i przeskakiwanie to chyba "król" (przynajmniej u nas tak się to nazywało).

Roxette też pamiętam. Za młodu obłędnie słuchałam Depeche Mode (nawet własne teledyski z siostrą kręciłyśmy, ale jaki to obciach jak teraz na nie patrzę, do Roxette też były).
Potem w podstawówce pokochałam muzykę Animalsów, The Doors, Beastie Boys, Red Chot Chilli Peppers (ale zestaw!). Później był czas fascynacji Bieszczadami (Stare Dobre Małżeństwo, Wolna Grupa Bukowina). Na wyjazdach robiliśmy sobie wieczory "unplugged" (mieliśmy po 13-15 lat, świece, słodka sangria - o matko!), słuchaliśmy Chłopców z placu broni, ścieżki dźwiękowej z "300 mil do nieba", Farben Lehre, Kitaro, Led Zeppelin, Pink Floyd, Bob Marley (znowu niezły rozstrzał).
A jak poznałam w liceum Mariusza to też przyszedł czas na punk'a (na początku był Post Regiment, potem Zielone Żabki, Beer Googles itp.), oczywiście Shinead O'Connor, Joy Division, Dead Can Dance.
Sama z siebie lubiłam jeszcze (zresztą nadal lubię) Patti Smith, Velvet Underground, Bjork. Sporo muzyki filmowej (muza do Requiem dla snu w wykonaniu Kronos Quartet - no miodzio po prostu).
I jazz - od dzieciństwa, bo tata muzyk. Keith Jarrett jest na każdą porę :)

No i te niezapomniane imprezy w liceum przy Scooterze i innych Barbie Girl, Coco Jumbo ;)
 
O, Pani łyżeczka była cudna.
I jeszcze TIK-TAK i piosenki z Tik-taka ;) i origami. I Natalka Kukulska i córki Fronczewskiego ("Myszka" na przykład, "...bo cię wymażę i przestaniesz istnieć" la la la ;-)) no i sam Franek Kimono!
 
Aaa, i zapomniałam, mnóstwo muzyki francuskiej: Les tetes raides, Bless, Mano Negra (i Manu Chao), Les Rita Mitsouko itd.

A od kilkunastu lat największą moją pasją jest muzyka tradycyjna (lub folk jak kto woli).
 
Ankami, ja dokładnie ten sam zestaw muzyczny, wyłączając bieszczadzkie klimaty (za daleko z Trójamiasta :) u mnie w liceum nosiło się martensy i słuchało Red Hot, Jane's Addiction, Mike'a Pattona..
A pamiętacie w podstawówce strój "na depesza"? charakterystyczne buty, kurtka taka jaką później nosili skini, ja tak chodziłam ubrana! Co za wieś! ;)
Mieszkałam w falowcu, w którym genialnie bawiło sie w podchody bo było 10 pięter i klatek chyba od A do I czy K.. był to cud socjalistycznej architektury. Niedawno nabyłam płytę nieżyjącego już perkusisty Jacka Oltera, z dograną muzyką członków dawnej Miłości, Kur.. cytat z jednego kawałka: "fala, za falą - falowiec, trzy tysiące.. głowa przy głowie" :-)
 
O tak, przez Stare Dobre Małżeństwo też przeszłam i The Doors, Nirvana, Red Hot Chilli Peppers, U2, R.E.M, ale to lubię do dzisiaj...

A Requiem For A Dream to po prostu muzyczna uczta...

Faith no More...
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry