Cześć dziewczynki!!!
U mnie lepiej - choróbsko prawie mnie opuściło - jeszcze kichanie i smarkanie doprowadzają mnie do szaleństwa, ale to moja wina, bo wczoraj, zauroczona piękną pogodą, uciekłam z domu ...

w góry (bo ja w centrum Gór Świętokrzyskich mieszkam) i przegięłam. Wielka ciężarówa w 6 miesiącu ciąży popieprza po górach (kilka kilometrów zrobiłam!!!!). Dostałam niezłe zje.. od męża i rodziców, że się nie szanuję, że dopiero antybiotyk skończyłam itd. No cóż, mają rację... ale nie mogłam się powstrzymać niestety

!!!
Negri - zazdroszczę sprzątającego męża, ja też tak chcę...
A w ogóle widzę, że temat mężów się bardzo rozwija ... chyba jesteśmy na tym etapie życia, że przytulenie sie do tego samca jest nam potrzebne jak nigdy - przynajmniej ze mną tak jest. Niech wspomnę o tym, ze sex teraz to potrzeba duchowa - dla mnie to potwierdzenie, że jestem mimo ciaży sexowna i atrakcyjna ...
Pastela - zazdroszczę zawodu, który sprawia Ci satysfakcję - niewiele osób sie może tym pochwalić, a praca - pasjonująca.
Ja kończę właśnie filologię polską na Akademii Świętokrzyskiej. Literatura i język zawsze było moją pasą największą... do czasu, kiedy te studia zabiły we mnie tę miłość - to najgorszy okres mojego życia!!! Na szczęście wszystko już za mną - tylko obrona została-chciałabym jak najszybciej, ale nie wiem czy zdążę dokończyć pracę przed porodem... W liceum pisywałam do przeróżnych gazet, publikowano i chwalono moje teksty - dzisiaj nie mogę się zmusić do napisania kilku stron - wypaliłam się na tej uczelni - stara kadra samych profesorków wykończyła moją wyobraźnię bardzo skutecznie... no cóż... życie ...
ewa - sposób na moją teściową (jest aktoreczką ze spalonego teatru, a w gruncie rzeczy mnie nie znosi - zawsze jest po stronie syneczka, choć ma pełną świadomość, ze wychowała go najgorzej, jak mogła!!!). Jak zaczyna się mądrować - ona próbuje ingerować w moje życie od zawsze- jaki dom mamy postawić, jak żyć, i ciągle rady zasmarkane typu: musicie chodzić do Kościoła, albo: Asiu ty nie pal papierosów. Ja zawsze wtedy słucham do końca z ironicznym uśmiechem, a potem mówię:
"Mamusiu! Szanuję Twoje zdanie, ale mam własne i chyba nie masz mi za złe, że i tak zrobię po swojemu!" i uśmiecham się słodko - to ją wyprowadza z równowagi, ale jest zbyt dystyngowana, by ją poniosło, więc i ona sie uśmiecha i mam spokój z zrzędzeniem!!!
Marika - ja też kocham psy najbardziej na świecie - to najwdzięczniejsze stworzenia na ziemi. ja mam oczywiście dwa pieski - jeden jest wielki, miśkowaty, na podwórku, a drugi, malutki - śpi ze mną od szczeniaczka! Mój mąż był przeciwny psom jak nie wiem -ale cóż - musiał się dowiedzieć, że jak mnie bierze za żonę to razem z psami. teraz ciągle żartuję, że jak już będziemy własne duże podwórko - to założę hodowlę... no cóż.. nie wykluczone :-)
witaj Kluseczko w gronie lipcóweczek!!!!