reklama

Lipcowe Mamy 2007 :))

Hej!
Odebrałam wyniki:

Glukoza: 89 mg/dl
Glukoza po 1 godzinie: 107 mg/dl
WBC: 11,9
RBC: 3,74
HGB: 11,3
HCT: 31,4
PLT: 269
PCT: .223
MCV: 84
MCH: 30,2
MCHC: 35,9
RDW: 12,5
MPV: 8,3
PDW: 14,3
Cokolwiek one oznaczają, mam nadzieję, że są prawidłowe :-D
A Wam jaka wyszła glukoza??
 
reklama
A za tydzień mam pierwsze zajęcia w szkole rodzenia (ogólnie są refundowane, ale 100 zł kosztują 2 dodatkowe dni, m.in. zwiedzanie szpitala) i właśnie lecę je opłacić.
Któraś z Was już zaczęła?
 
Cześć dziewczynki!!!

U mnie lepiej - choróbsko prawie mnie opuściło - jeszcze kichanie i smarkanie doprowadzają mnie do szaleństwa, ale to moja wina, bo wczoraj, zauroczona piękną pogodą, uciekłam z domu ... :tak: w góry (bo ja w centrum Gór Świętokrzyskich mieszkam) i przegięłam. Wielka ciężarówa w 6 miesiącu ciąży popieprza po górach (kilka kilometrów zrobiłam!!!!). Dostałam niezłe zje.. od męża i rodziców, że się nie szanuję, że dopiero antybiotyk skończyłam itd. No cóż, mają rację... ale nie mogłam się powstrzymać niestety :zawstydzona/y:!!!

Negri - zazdroszczę sprzątającego męża, ja też tak chcę...

A w ogóle widzę, że temat mężów się bardzo rozwija ... chyba jesteśmy na tym etapie życia, że przytulenie sie do tego samca jest nam potrzebne jak nigdy - przynajmniej ze mną tak jest. Niech wspomnę o tym, ze sex teraz to potrzeba duchowa - dla mnie to potwierdzenie, że jestem mimo ciaży sexowna i atrakcyjna ...

Pastela - zazdroszczę zawodu, który sprawia Ci satysfakcję - niewiele osób sie może tym pochwalić, a praca - pasjonująca.
Ja kończę właśnie filologię polską na Akademii Świętokrzyskiej. Literatura i język zawsze było moją pasą największą... do czasu, kiedy te studia zabiły we mnie tę miłość - to najgorszy okres mojego życia!!! Na szczęście wszystko już za mną - tylko obrona została-chciałabym jak najszybciej, ale nie wiem czy zdążę dokończyć pracę przed porodem... W liceum pisywałam do przeróżnych gazet, publikowano i chwalono moje teksty - dzisiaj nie mogę się zmusić do napisania kilku stron - wypaliłam się na tej uczelni - stara kadra samych profesorków wykończyła moją wyobraźnię bardzo skutecznie... no cóż... życie ...

ewa - sposób na moją teściową (jest aktoreczką ze spalonego teatru, a w gruncie rzeczy mnie nie znosi - zawsze jest po stronie syneczka, choć ma pełną świadomość, ze wychowała go najgorzej, jak mogła!!!). Jak zaczyna się mądrować - ona próbuje ingerować w moje życie od zawsze- jaki dom mamy postawić, jak żyć, i ciągle rady zasmarkane typu: musicie chodzić do Kościoła, albo: Asiu ty nie pal papierosów. Ja zawsze wtedy słucham do końca z ironicznym uśmiechem, a potem mówię: "Mamusiu! Szanuję Twoje zdanie, ale mam własne i chyba nie masz mi za złe, że i tak zrobię po swojemu!" i uśmiecham się słodko - to ją wyprowadza z równowagi, ale jest zbyt dystyngowana, by ją poniosło, więc i ona sie uśmiecha i mam spokój z zrzędzeniem!!!

Marika - ja też kocham psy najbardziej na świecie - to najwdzięczniejsze stworzenia na ziemi. ja mam oczywiście dwa pieski - jeden jest wielki, miśkowaty, na podwórku, a drugi, malutki - śpi ze mną od szczeniaczka! Mój mąż był przeciwny psom jak nie wiem -ale cóż - musiał się dowiedzieć, że jak mnie bierze za żonę to razem z psami. teraz ciągle żartuję, że jak już będziemy własne duże podwórko - to założę hodowlę... no cóż.. nie wykluczone :-)

witaj Kluseczko w gronie lipcóweczek!!!!
 
Aśka - mnie też roznosi w domku, a muszę leżeć, ale wczoraj tak mnie korciło, aby choć troszkę podciąć mojemu pieskowi futro moją nową maszynką, bo po zimie zarósł, że podgoliłam mu uszaki ;-), dziś może uda mi się głowę i ogon i tak po kolei dokonam swego aby się nie przemęczać :-p a Ty dałaś czadu na całego ...


Czasem tak jest, że nieodpowiedni ludzie potrafią skutecznie zniechęcić człowieka do jego życiowej pasji, szkoda bo jeszcze nie zaczęłaś swojej kariery zawodowej :no: ale może jak odpoczniesz sobie troszkę (teraz dobry okres) to potem na nowo odnajdziesz chęci do tworzenia, życzę Ci tego z całego serca :tak:Bywało, że miałam dosyć koni, więc np. nie wsiadałam w ogóle przez 2 tyg. tylko prowadziłam jazdy i potem na nowo przychodziła ochota i nowe pomysły :-)


A co do teściowej to nie mówię do niej mamusiu, zmuszałam się długo żeby wybąknąć pierwszy raz mamo, a mamusiu to zostawię dla swojej kochanej mamusi :-p


A ze mną mąż musiał przygarnąć mojego żółwia lądowego, którego cały czas ma ochotę wystawić na allegro - ja mu dam :wściekła/y: a na psa zdecydowaliśmy się razem więc luz teraz musi z nim chodzić 4 razy dziennie na spacerki hihi
 
Ankami, na którą szkołę się zdecydowałaś? Ja podpisałam papierki i pierwsze zajęcia mam 27/04 :)

Ja podobnie jak Pastela nigdy nie powiem do teściowej Mamusiu, bo mamę mam tylko jedną... Jeszcze mi się nie zdarzyło powiedzieć teściowej "mamo"...
 
reklama
Aśka, ja w Twoich górach planuję zrobić chrzest Dziecka :) i pewnie gdybym tam mieszkała, to też bym zrobiła sobie taki spacer jak Ty, nawet w ciąży, a co! ;)

Zebrra, zapisałam nas w końcu do tej szkoły Magdy Witkiewicz, o której pisałam w innym wątku. Pojechałam do tego centrum medycznego i tylko popatrzyłam sobie na kartkę, że w marcu czynne od godz 14 :wściekła/y: Niezły zbieg okoliczności, Zebrra, ja zaczynam szkołę w Twoje urodziny a Ty w moje ;-):-D


A co do relacji rodzinnych - już pisałam, ale powtórzę: my nie mamy teściowych (tylko świekry), poza tym one nie są naszymi mamami i jeszcze nigdy nie zdarzyło mi się tak do mojej powiedzieć.
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry