reklama

Lipcowe Mamy 2007 :))

reklama
feluś to mój kanarek - byłam do tego ptaszka tak przywiązana - upiłam go bo nikt go nie chciał tak biednie wyglądał -

Kolejna - Nicoya dlaczego upijasz zwierzątka? ;-):-D

Wiecie co, jednak wycieranie kurzu to nie dla mnie - ani schylić się/kucnąć żeby porządnie wytrzeć nogi stołu ani wyciągnąć rękę w górę, żeby górne półki przetrzeć i ościeżnice :(
 
jedyne zwierzątko jakie upiłam to mojego szczurka w czasach studenckich... a później żal mi go było bo do klatki nie mógł trafić.....

felusia kupiłam a nie upiłam powtarzam heheheh
 
Cześć dziewczyny! Miałam bardzo męczący dzionek - byłam na uczelni dopełnić paru pierdołek..a potem skorzystałam z okazji i wybrałam się na zakupki. Miałam kupić coś ładnego do mojej nowej sypialni, ale jakoś nic mi sie nie spodobało, za to kupiłam sobie i mężowi fajne, zielone czapki z daszkiem (ciągle nie mogę zapamiętać jak się one nazywają). Spodobały mi się i mąż też się ucieszył. Trochę przegięłam z lataniem po sklepach (byłam w butach na obcasach) i teraz bardzo mnie bolą łydki i miednica :sad:. A w autobusie (jakimś cudem miejsce siedzące się znalazło) mój Igorek wpełznął pod żeberko i to zaczęło potwornie boleć... Nieźle się nagimnastykowałam, żeby go skłonić do zmiany położenia ... ale ludzie się nieźle gapili...:rofl2::rofl:

Ankami - Ty mnie szokujesz z ta glukozą - mnie się nią odbijało cały dzień, nie mogłam się pozbyć tego smaku z buzi, a ogólnie tez jestem słodkolubem. Lugole pamiętam też niestety - podawali ja wszystkim dzieciom. Ale chyba glukoza mnie bardziej ścięła z nóg. Może dlatego, że wtedy miałam pobierana krew 3 razy i nie chodzi mi o smak tego świństwa (ja piłam bez cytryny), ale o ten fatalny posmak. Ja się okropnie czułam...

Anna_79 - ja też mam anemię, biorę sorbifer od początku ciąży (bo ja już przed miałam anemię). A tak w ogóle - to żelazo powoduje zaparcia, coś Ci się może pomyliło, bo nie wierze, żeby lekarz ci tak nagadał... Ja do sorbiferu dostałam Mukofalk - na zaparcia (biorę do dziś), a ta anemia to u mnie się wzięła z niejedzenia mięsa, no właściwie w ogóle - od odchudzania. Ale mięsa nienawidzę od paru dobrych lat - nie ze względów ideologicznych, tylko po prostu nie smakowało mi nigdy. teraz zmusza mnie mąż do zjedzenia choć kawałka dziennie. Kupuje je w specjalnych masarniach prosto z linii produkcji i próbuję mnie przekonać jakie to pyszne - a ja mam ochotę sie ciastem francuskim zajadać, a nie jakąś zwierzyną. No, ale lekarz mi powiedział, że jak nadal będzie anemia to nie będzie pokarmu - no i mały tez będzie miał anemię. No więc się staram jak mogę, ale hemoglobina z badania na badanie coraz niższa... :hmm:
 
reklama
Aśka, a u Ciebie nadal cyc bardziej z przodu niż brzuch - u mnie odwrotnie (coś czuję, że te cycki zaczną mi się niebawem śnić po nocach ;-):-D)

Ja żadnego posmaku nie miałam po glukozie i z cytryną - przysięgam - to w ogóle nie było słodkie. Łyknęłam jak niegazowaną cytryniadę ;)
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry