reklama

Lipcowe Mamy 2007 :))

a mojemu mężowi się dzisiaj śniło i o dziwo to zapamiętał, że urodziłam teraz tak na próbę, córeczka była śliczna i zdrowa i urodziła się od razu w kocyku (stąd te wielkie brzuchy u nas mamuśki:)))))))), potem z powrotem wsadzono mi ja do brzuszka, by spokojnie poczekała do 9 m-ca:confused: :laugh2:
 
reklama
Jazztina, w tej wypowiedzi, którą przytoczyłaś jest nieco prawdy. Dla wielu kultur promiskuityzm płciowy (czyli w skrócie "każdy z każdym" ;-)) był codziennością. Dlatego na przykład dzieci nazywały "ojcem" każdego mężczyznę z klanu. Matka nie była w stanie określić, który facet jest ojcem którego dziecka (no już pomijając fakt, że w wielu kulturach przez długi czas sam akt płciowy nijak nie był kojarzony z późniejszym porodem, w Australii na przykład wierzono, że kobietę zapładnia tęczowy wąż nad wodą). Stąd te rozbudowane rodziny.
I przyznam, że obecnie zaobserwowałam, że w takiej Francji dajmy na to całkiem normalne jest, że kobieta ma powiedzmy czworo dzieci z trzema różnymi mężczyznami. Żyją sobie jako rodzina z jej aktualnym ostatnim mężem. A dzieci są wożone na wizyty do biologicznego tatusia w określony dzień tygodnia. I wyglądają na szczęśliwych.
Natomiast wierność, to już pojęcie chyba bardziej z zakresu etyki. Podejrzewam, że dużo później wprowadzone przez człowieka. Myślę, że wypowiedź tamtego profesora w ogóle nie miała się odnosić do wierności. Tu chodziło o czystą biologię. Kobiety podobno instynktownie potrafiły dobierać samców o najlepszym materiale genetycznym.

I jeszcze na koniec, skojarzyło mi się z tym, co pisały Nicoya i Jazztina, a w jakiejś sztuce padły te słowa: kto goni za niedościgłym, traci to, co ma w zasięgu ręki. I chyba warto o tym pamiętać :)

O matko! ale się nawymądrzałam ;)
 
O rety, Ewo, nos mi się nie wydłużył i lepiej żeby już został taki jaki jest! ;-):-D Nie chcę takiego nosa na Małysza ;-):-p:-D

Za to coś mi się ostatnio dziecko prawie nie rusza i nie wiem, czy już alarmować, czy jeszcze sobie poczekać. Możliwe to, żeby tak się leniło trzeci dzień?
 
grubelku - trzymam zatem za słowo hahahaha - jeszcze trochę i ruszymy na podbój męskiej nacji - a co tam :-D
anna mój też ma swoje za uszami - dlatego to zaufanie do niego z mojej strony bardzo kuleje i sta też dni takie jak wczoraj miałam... jak mi coś strasznie nie pasi - to wiadomo gdzie przyczyny szukam... ech...
ewa - a co - tak nakłamałaś że nosek ci się jak Pinokiowi wydłużył? hihihi fakt czytałam gdzieś że noski w ciąży robią sie często dłuższe - matko jedyna - byle nie u mnie i tak mam za długi hahaha
 
ankami wymiękłam.... moja elokwencja przy Twojej wysiadła na poprzednim przystanku.... czoła chylę i wybacz ale że tak powiem "wzór" rodziny francuskiej jakoś mi nie odpowiada... :-)
 
Nicoya, nic nie chyl lepiej, bo sobie brzuch za bardzo uciśniesz od tych pokłonów ;-):-D
Mnie model francuski też jakoś nie bardzo pasi, ale Mariusz jest oczywiście zachwycony ;)
 
Ani nie straszcie, że nosy się wydłużają!!! Ja i tak już mam kompleksy z tego powodu hehe...

Ankami - mój mały też ostatnio miał takie dni zastoju, prawie w ogóle się nie ruszał, ale teraz znowu wojuje. Chyba dzieciątka robią sobie wakacje:-D. Nie ma się co martwić na zapas.
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry