reklama

Lipcowe mamy 2015

Dzień dobry

A ja po przepłakaniu swojego i rozmyslaniu jak teraz sobie poradza jej chłopcy - pomyslałam po tym wszystkim o sobie, chyba by się przydało kościół odwiedzić, porządną spowiedź odbyć, zapisac gdzieś hasla do mojego konta w banku i do telefonu żeby mąż je miał...
Dam też info do znajomej majówki kogo w razie czego ma powiadomić, bo gdyby to mnie spotkało coś złego to Wy nawet byście się nie dowiedziały:baffled:
 
reklama
Ale wiecie co jest najgorsze,że człowiek nawet sobie nie zdaje sprawy,że może wyjść z domu i nie wrócić to już nawet nie musi być cc ale cokolwiek,każdy inny wypadek:/ na fb jest dziewczyna,która opisuje swoją ciążę i strasznie boi się swojej cc, że nie wróci,czy ma się pożegnać z rodziną bo może ich nie zobaczyć...myślałam ot ta dopiero panikuje,no bo co może być nie tak,nie mniej jednak dało mi to już do myślenia.Przypomniało mi to moją cc i obawy.
Myślałam, że zwyczajnie wezmę torbę,ucałuje Lile i wyjdę a po kilku dniach wrócę z Emilką a teraz patrzę na nią i nie wiem,nic nie wiem,jestem przerażona

Nikita też mi to wszystko przeszło przez myśl
 
Ostatnia edycja:
Ja tak jak Wy śniłam o Kasi i jej dzieciach, budziłam się w nocy...
takie myśli też przechodziły mi przez myśli
a wczoraj chodziłam za moim synkiem i non stop chciałam go przytulać...

dziewczyny przeszło mi przez myśl, moze nie teraz bo za szybko, ale jakby ktoś miał kontakt do domu Kasi i jej męża żeby jakoś pomóc zrobić paczkę np. z ciuszków większych rozmiarów albo choćby pampersów i posłać im lub coś innego. Co Wy na to?
 
To co sie stało nie mieści się w głowie. Żeby w dzisiejszych czasach przy takim postepie medycyny ,kobieta, która o siebie dba nie wrócila do domu po porodzie.... Mam nadzieje, że mąż Kasi jest silnym człowiekiem i udźwignie tragedie jaka ich spotkała. Nie wyobrażam sobie co musi czuć teraz on i chłopaki.
Macie racje, wszystko może sie zdarzyć i ani ciaży nie potrzeba ani innych niespotykanych okoliczności. Jutro mój idzie na pogrzeb chłopaka co zginął w wypadku, 22 lata.
Jakoś człowiek nie myśli tak dopóki w jakiś sposób go taki dramat nie dotknie. Jak bardzo teraz szkoda czasu na banały. Z drugiej strony nie można popaść w skrajność i wszystkiego sie bać. Ogromnie to trudne.
 
mi przez myśl wczoraj przeszło, że mam ogromne szczęście - wypadek miałam bardzo szczęśliwy, jeśli można tak napisać, a zawsze mogło sie inaczej skończyć...
nie wyobrażam sobie tego bólu męża Kasi i jej chłopców, bo to przecież małe dzieci, które potrzebują matki!
 
Pewnie,to nic nie da,że będziemy się wszystkiego bały,ale takie zdarzenia powodują,że człowiek choć na chwilę zwolni,pomyśli...
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry