reklama

Lipcowe mamy 2015

my jak staliśmy do odprawy na lotnisku, to też kobieta zapytała, czy jej nie przepuścimy. nawet nie skomentowałam, tylko spojrzałam jak na wariatkę. a wczoraj jak wracałam od lekarza to jakiś facet ustąpił mi miejsca i ze trzy stare baby sterczące wokoło mało się nie popluły jadem -_-
 
reklama
witam, my wróciliśmy z podwórza, dzieci trochę pobiegały.. ja ledwo żyję :szok:
teraz tak czytam i na innym forum dwie mamy dzisiaj urodziły jedna w 36tc 2960g a druga w 37tc 3700g więc powoli i u nas zacznie się :-)
 
Mnie w tamtej ciazy mochery mało nie zlinczowały jak korzystałam z pierwszeństwa w kasie z pierwszeństwem w Tesco.
Ostatnio w labo tez nikt nie raczył mnie przepuścić mimo widocznej tabliczki, a w drugim ok 30 osób- dodam ze mocherow wręcz mnie wysmialo ze jak to ja młoda śmiem sie w kolejkę wpychać... Ehh to nasze wyrozumiałe społeczeństwo
 
jak kiedyś podeszłam do kasy pierwszeństwa to jakaś babka do mnie powiedziała "proszę iść obok tam jest mniej ludzi" :D
na szczęście kasjerka była przytomna i miła i powiedziała, że "pani nigdzie nie będzie szła, proszę ją przepuścić".

swoją drogą zawsze mnie to bawi, że o miejsce to zazwyczaj walczą wcale nie takie najstarsze osoby, ale takie koło 55-60 lat.
 
mi tam nie zdarzyło się jeszcze by ktoś życzliwy mnie przepuścił w kolejce, a zazwyczaj jestem jeszcze z Krystianem..
Zgodzę sie z tobą olga w kasach z pierszeństwem stoją osoby które nie powinny się tam znajdować.. ludzie przed 60 to nie są jeszcze tacy starzy,
 
Macie przygody :) Mnie do tej pory dwa razy ustąpiono miejsca w medicoverze, a tak to w sumie stałam w kolejce do kasy, ale zazwyczaj było przede mną ze 3 osoby, to nawet mi się nie chciało jakiejś gadki zaczynać.

Ale w drugą stronę to kobiety z wózkami to czasem święte krowy za przeproszeniem. Ostatnio mąż szedł chodnikiem (normalny chodnik, nie jakiś wąski), akurat tak, że szedł przy ogrodzeniu, a nie przy krawężniku. Nie miał gdzie się przesunąć, no chyba skoczyć na płot, a laska z wózkiem szła środkiem, nie zjechała oni trochę na bok i wjechała w niego po prostu z całym impetem. Nawet nie powiedziała przepraszam, ani nic, a szła z kimś (jakąś drugą kobietą) i tamta do niej mówi - "no uważaj", a ta do jej odpowiedziała "mam pierwszeństwo". Mąż akurat gadał przez telefon i nie chciało mu się wdawać w dyskusję, ale był w ciężkim szoku. Nie wiem jak się można tak zachowywać.
 
Macie przygody :) Mnie do tej pory dwa razy ustąpiono miejsca w medicoverze, a tak to w sumie stałam w kolejce do kasy, ale zazwyczaj było przede mną ze 3 osoby, to nawet mi się nie chciało jakiejś gadki zaczynać.

Ale w drugą stronę to kobiety z wózkami to czasem święte krowy za przeproszeniem. Ostatnio mąż szedł chodnikiem (normalny chodnik, nie jakiś wąski), akurat tak, że szedł przy ogrodzeniu, a nie przy krawężniku. Nie miał gdzie się przesunąć, no chyba skoczyć na płot, a laska z wózkiem szła środkiem, nie zjechała oni trochę na bok i wjechała w niego po prostu z całym impetem. Nawet nie powiedziała przepraszam, ani nic, a szła z kimś (jakąś drugą kobietą) i tamta do niej mówi - "no uważaj", a ta do jej odpowiedziała "mam pierwszeństwo". Mąż akurat gadał przez telefon i nie chciało mu się wdawać w dyskusję, ale był w ciężkim szoku. Nie wiem jak się można tak zachowywać.

chyba jej się coś w głowie pomieszało, bo nie ma żadnych przepisów nt. pierwszeństwa z wózkiem na chodniku (;
wiadomo, święte krowy też są, co to 5 minut nawet postać nie mogą w kolejce (jak jest jedna osoba przede mną, to się nie pcham, zwłaszcza jak się dobrze czuję czy jestem z A.), wózkiem Cię próbują rozjechać i w ogóle "należy mi się".
ja tam zawsze dziękuję, jak ktoś mi ustąpi i nie uważam, że to ich święty obowiązek mi dogadzać.
 
Tez sie nie uważam za swieta krowę i poczekać tez moge, ale sa takie dni ze nic sie nie chce, kolejka długa itp i po cos te kasy z pierwszeństwem sa przeciez zwłaszcza ze my zawsze z dzieckiem jeszcze jestesmy a ona ostatnio do cierpliwych nie należy...
 
Właśnie opłaciłam Gemini, a to znaczy że wyprawka lada moment będzie w komplecie.
Potem pakowanie torby i wciąż mam kłopot co przygotować na wypis malucha... A... jeszcze pranie w przyszłym tygodniu :)

Co do wszelkiego przepuszczania ciężarnych to u nas niestety to samo.... Kilka razy zdażyło mi sie że ktos miejsca ustąpił ale naprawde rzadko. Kiedyś, jakiś miesiąc temu stałam w kolejce na poczcie z dość sporą paczka do wysyłki. Lekka była to fakt, zresztą postawiłam ją na podłodze, fatalnie sie czułam tamtego dnia, w kolejce chyba 10 osób, same chłopy i żaden sie ani nie zająknął by mnie przepuścić. W końcu Pani w okienku ich podsumowała ze to wstyd i poprosiła mnie. W ogole dużo by opowiadać, coprawda stanie w kolejkach nie jest takie uciążliwe ale stanie w komunikacji miejskiej to powiedziałabym że nawet troche niebezpieczne.
 
reklama
Ja byłam ostatnio w ambasadzie a w Zasadzie to był jakiś oddział do załatwiania spraw paszportowych.Historia niezla bo miałam umówione spotkanie na 16:20 przychodze na 16:00,biore numerek a tam 60 ludzi Przede mną!!!!! :@
Slysze jak ludzie klna,pelno malenkich dzieci I wozkow ktoś czekał od trzech Godzin, mysle masakra ja mam parking na 1.5 h.
No to mój mąż super hero poczekal do 16:30 poszedl do okienka I pyta sie czy kobieta w 8 miesiącu ciąży nie powinna mieć pierwszenstwa. Tak oczywiście,prosze tylko powiadomic ochrone żeby przedzwonili do konsula ze jest taka sytuacja I żeby wiedzial.Nie wiem w jakim celu, to była młoda dziewczyna,może chciała być przygotowana na ewentualną reakcję ludzi biorąc pod uwagę ich nastawienie. W każdym razie szacun za odwagę! Tym sposobem wniosek zlozylam w 10 min,dostałam 60% znizki za waznosc paszportu, 1 min przy kasie I 16:45 wracalm do auta :-D
Strach było patrzeć na tych ludzi więc nie patrzyłam. Chciałam uciec jak najszybciej.
To był jedyny raz kiedy wykorzystałam przywilej bycia w ciazy.
Czasem po prostu mi głupio prosić ludzi o coś.
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry