Hej, dziewczyny

Ostatnio mnie tu mało bo zajęła się przygotowaniami do świąt, a przynajmniej się starałam... Wczoraj posprzątaliśmy dom, a dzisiaj planowałam prać, piec i prasować (10 pralek), ale stwierdziłam że rano zabiorę się z moim M. do mamy bo miałam odebrać zamówione zakupy (a mój tam jechał na badania). Wyobraźcie sobie moją minę jak czekając na niego u rodziców, odebrałam telefon że zatrzasnął kluczyki i portfel w aucie... 25km od Naszego domu. Cud Boski, że akurat miałam przy sobie drugi komplet kluczy z domu (a zazwyczaj go nie nosze). Tak więc jakieś 3h czekałam, aż ten gapa zajedzie do domu po zapasowy klucz z auta i wróci po mnie i po auto. Jakby tego było mało, po powrocie do domu oznajmił mi, że zostawił u rodziców kurtkę z wszystkimi dokumentami i znowu musieliśmy się wracać (dobrze, że już autem a nie na przesiadki).... Tak więc M. zrobił dzisiaj jakieś 150km, a ja przez to nic w domu.