Aaa to Ty dużo wcześniej pójdziesz na wizytę niż jaJa teraz też mam na 22.11.
Już mi po głowie chodzi żeby w piątek iść na betę.... Teoretycznie dzień spodziewanej @![]()
Obejrzyj wideo poniżej, aby zobaczyć, jak zainstalować naszą stronę internetową jako aplikację internetową na ekranie domowym.
Notka: Funkcja ta może nie być dostępna w niektórych przeglądarkach.
Przypominam, że dalej nasza forumowa mama potrzebuje Twojej pomocy 💖 Jeśli możesz wpłacić nawet drobną kwotę, to prosimy zrób to Kliknij
Aaa to Ty dużo wcześniej pójdziesz na wizytę niż jaJa teraz też mam na 22.11.
Już mi po głowie chodzi żeby w piątek iść na betę.... Teoretycznie dzień spodziewanej @![]()
Właśnie nie bo 28dnioweAaa to Ty dużo wcześniej pójdziesz na wizytę niż jaja dzień spodziewanej miesiączki miałam jeszcze na koniec października
No chyba, że masz jakieś dlugie bardzo cykle
![]()
U mnie to samo, w pierwszej ciąży też tak miałamja przy zwykłej reklamie jak jest jakaś wzruszająca np z Merci, albo jak usłyszę jakąś fajną sentymentalną piosenkę w radiu to z minuty na minuty zaczynam beczeć ...
24.09 miałam ostatnią @, według aparatury gina dzisiaj jest 6t5d, według mojej apki 6t1d. Mam długie cykle, bo 33 dni. W czerwcu miałam poronienie i troszkę się w tych moich cyklach namieszało.Napisz koniecznie, a u Ciebie ktory tydzień?
Dziewczyny czy mogę Was prosić o wsparcie? Mam bliską koleżankę, która od dłuższego czasu się stara o dziecko w ramach in vitro, niestety bez skutku.informowała mnie też po kolei o przebiegu tych procedur. Ja nagle stwierdziłam, że chce mieć dziecko i zaszłam w ciążę raptem tydzień później, bez żadnego problemu, to nasz 7 tydzień. Nie powiedziałam jej o tym, chociaż trochę się zastanawiałam co z tą informacją zrobić. Dziś mnie wprost spytała czy jestem w ciąży, a ja odpowiedziałam że tak. Niby spoko, ale wypisuje mi całą litanię jakie to proste w moim przypadku, a u nich jakie trudne i ile musi znieść. Rozumiem ją, jest mi przykro, ale z drugiej strony nie powinnam czuć się winna, że sama w tej ciąży jestem? Nie wiem jak się w tej sytuacji zachować... ma do mnie żal, że jej nie powiedziałam od razu no i może dlatego że mi się udało A jej nie
Ja też bardzo długo się starałam, ale nigdy nie przyszło mi na myśl mieć pretensji do której kolwiek mojej znajomej czy przyjaciółki - o to że w międzyczasie zaszła w ciążęDziewczyny czy mogę Was prosić o wsparcie? Mam bliską koleżankę, która od dłuższego czasu się stara o dziecko w ramach in vitro, niestety bez skutku.informowała mnie też po kolei o przebiegu tych procedur. Ja nagle stwierdziłam, że chce mieć dziecko i zaszłam w ciążę raptem tydzień później, bez żadnego problemu, to nasz 7 tydzień. Nie powiedziałam jej o tym, chociaż trochę się zastanawiałam co z tą informacją zrobić. Dziś mnie wprost spytała czy jestem w ciąży, a ja odpowiedziałam że tak. Niby spoko, ale wypisuje mi całą litanię jakie to proste w moim przypadku, a u nich jakie trudne i ile musi znieść. Rozumiem ją, jest mi przykro, ale z drugiej strony nie powinnam czuć się winna, że sama w tej ciąży jestem? Nie wiem jak się w tej sytuacji zachować... ma do mnie żal, że jej nie powiedziałam od razu no i może dlatego że mi się udało A jej nie?
Nie znam dziewczyny, ale nie sądzę by miała pretensje do @Majka92 . Podejrzewam, że jedyne „pretensje” jakie ma (a przynajmniej może/powinna mieć) to do świata i niesprawiedliwości jego.Ja też bardzo długo się starałam, ale nigdy nie przyszło mi na myśl mieć pretensji do której kolwiek mojej znajomej czy przyjaciółki - o to że w międzyczasie zaszła w ciążęstrasznie słabe. Myślę że nie powinnaś się tym przejmować i powiedzieć jej wprost, że nie ty jesteś przyczyną jej nieszczęść. Wspierasz ją jak możesz, ale przecież masz swoje życie
Ja mam 24O rety, widzę że ja z moim 23 i 25 listopada to będę na szarym końcu badańAż się nakręcam czy może jednak w przyszłym tygodniu nie
Super! Gratulacje! Bardzo się cieszęNiestety w poniedziałek moja ginekolog odwołała wizytę, a nigdy w życiu na nic tak nie czekałam jak na nią. Więc wczoraj poszłam do innej ginekolog skonsultować wyniki badań i okazuje się, że zarówno toksoplazmozę jak i cytomegalię już przeszłam i mam przeciwciała. Za to faktycznie progesteron (13,coś) to niewesoły wynik i dostałam duphaston 2x1.
Łupież Gilberta robi się coraz gorszy i bardziej upierdliwy (chyba w nocy drapię pierś i już mam rany), ale niestety ginekolog nie potrafiła pomóc, nie zna tematuNa szczęście nadal jest tego na tyle mało, że nie biorę sobie tego do serca.
Dzisiaj byłam na USG i tak się stresowałam, że mnie głowa rozbolała. Zarodek jest (prawie) gdzie trzeba, jest mniejszy niż oczekiwany (ale to w związku z młodszą ciążą niż kalkulatory wyliczają) i... JEST SERDUSZKO. Zaczęłam ryczeć jak bóbr na tej kozetce. Czuję się jakby ktoś zdjął ze mnie co najmniej wór z cementem XD
Na razie wszystko ok, muszę tylko na cito zbadać hormony i glukozę, ale dzisiaj nie dałam już rady, jutro oczywiście też tego nie zrobię, w piątek nie mogę zawieść w pracy... więc zostaje tylko sobota... ehh dobrze, że jestem z Warszawy i mam prywatne ubezpieczenie inaczej nie ogarnęłabym się z tym.