Cześć dziewczyny

Emka_27 to prawda że dawno tutaj nie zaglądałam. Powiem wam szczerze że totalne rozbicie i brak siły. Po woli się z tym uporałam chociaż przychodzą takie chwile i momenty że chce mi się cały czas płakać, odcinam się od wszystkiego i wszystkich, totalny brak siły na cokolwiek.
Tak przed Wielkanocą miałam zrobiona amniopunkcję z diagnostyką exom. Bardzo się jej bałam żeby nie zaszkodzić bardziej malutkie ale nie miałam wyjścia i musiałam ją zrobić. Trafiłam na bardzo fajnego i profesjonalnego doktora który specjalizuje się w badaniach prenatalnych i USG on jako drugi również mnie prowadzi. Wyniki potwierdziły to co już wiedziałam czyli prawostronna wrodzona przepuklinę przeponową oraz mikrodelekcja czyli ubytek na jednym chromosomów co w przyszłości może ale nie musi spowodować łagodnym do umiarkowanego wad rozwojowych oraz to spowodowało przepuklinę. Doktor zrobił mi od razu USG w 3D wiec maluśka dzięki Bogu nie ma rozszczepu podniebienia czy innych zmian na buźce. Martwi mnie jej mała waga. Według mojego prowadzącego ginekologa 18 kwietnia miała 1200g a po wizycie u specjalisty i o wiele lepszym sprzęcie tydzień temu miała jedynie 1067g w prawie 31 tygidniu ciąży. To bardzo malutko i bardzo mnie to martwi ale jest to jeden z czynników które mogą wystąpić przy tym ubytku. Ostatnio również udało mi się że gościli mojego profesora z Mannheim i zaoszczędziłam ponad 400km drogi na wizytę u niego. W czwartek mam kolejna wizytę u specjalisty ponieważ mam za dużo wód płodowych ponad 29cm. Mój doktor był przestraszony ale profesor powiedział żeby zrobić kolejna wizytę za dwa tygodnie (jadę w ten czwartek) i sprawdzić czy drastycznie ich przybywa czy jednak zostają w ilości której są. Czuje że ich przybyło ponieważ cały poprzedni tydzień czułam napiety, ogromny brzuch oraz ból ale wszystko w granicy rozsądku dlatego nie panikowałam i nie pojechałam do szpitala ponieważ i tak oni nic nie zrobią. Chwilami myślałam że eksploduje

w czwartek okaże się czy będę mieć ściągane czy jednak zostaje jak jest. No i pewna cesarka w 38 tygodniu. Od 37 mam się już stawić u nich na miejscu i być pod ręka. Jeszcze nie wiem jak to będzie wyglądać czy położą mnie w szpitalu czy będę musiała szukać hotelu

U mnie dzisiaj 31+5 i już mi ciężko, cała puchnie, szybko się mecze i mam płytki oddech ale podobno to normalne przy tych wodach.
Na dodatek w sobotę wyskoczył mi hemoroid, dziewczyny czy któraś ma ten problem i jak sobie radzicie ?
Ogólnie samopoczucie już dużo lepsze, starałam się żyć normalnie, nie myśleć o tym i okazywać miłość malutkie bo wiem ze muszę być silna. Tak naprawdę wszystko okaże się po porodzie jak płucka zareagują czy podejmą walkę czy nie. Na dana chwile mamy 45% szans na życie wiec podobno to bardzo dużo chociaż dla nas matek/przyszłych matek to bardzo malutko, sama ta świadomość że moje dziecko będzie musiało przez to wszystko przejść i tyle znieść

Na dana chwile dalej nie powiedzieliśmy nikomu, nie czuje się na siłach żeby opowiadać o tym rodzinie i znajomym. Chyba nie dałabym radę gdyby wszyscy zaczęli pytać jak mała, jakie są rokowania, jak się czujemy. Łatwiej jest sprawiać dobra minę do złej gry. Dużym plusem w mojej sytuacji jest to że mieszkam za granicą i rodzice zostali w Polsce. Może pomyślicie że to okrutne z mojej strony ale nie chce im przysparzać niepotrzebnych zmartwień bo wiem jak zareagują, co będą przechodzić a tym bardziej mój tata jest świeżo po poważnej operacji serca wiec potrzebuje spokoju i wypoczynku. Przynajmniej przez jeszcze kilka tygodni mogę im go zapewnić. A co u was, jak wy się czujecie i jak znosicie ciąże ?
Ps. U mnie po 30 tygodniu znów odrzuciło mnie od kawy, mam mdłości i przeszkadzają mi zapachy
