paprotna, kemyt, dziękuję za miłe powitanie i zaproszenie do grupy.
Postaram się podtrzymywać konwersację bo rzeczywiście niezbyt wiele dziewczyn ostatnio pisze.
paprotna, ja też chyba do rodziców się wybieram na około tydzień, ale strasznie mi się nie chce z powrotem pakować. Poza tym to znowu wyjazd, a ja na razie chcę tylko posiedzieć w domu.
kemyt, powiem ci że ja to nie mogę sobie wyobrazić organizacji przy dwójce, ale bardzo ci zazdroszczę że masz już dwoje dzieci. Fajnie słuchać o "przygodach" braci.:-)Ja planowałam bardzo szybko drugie, najlepiej rok po roku, ale teraz jakoś odwlekam... Mój mąż trochę jest na mnie o to zły (może to nie najlepsze słowo), bo on bardzo chciałby mieć drugie dziecko jak najszybciej. Tłumaczę się tym że i tak karmię jeszcze i nie chcę Zosi odstawiać, ale nie wiem sama co jest prawdziwym powodem. Może będę "celować" tak jak ty, czyli różnica 2 lata;-)
Ja mimo że już jestem ze 3 dni to dopiero w tym momencie się ogarnęłam i mam czas żeby usiąść z kompem. Uśpiłam Zosię na balkonie i mam spokój

Wcześniej nie usypiałam w wózku żeby się nie przyzwyczajała ale teraz po wyjeździe i tak jest przyzwyczajona bo tam spała w dzień tylko w wózku albo samochodzie, więc nie mam wyrzutów sumienia.
Kurcze od powrotu Zosia niestety budzi mi się w nocy - zasypia o 20, potem około 12 czy 1 ma przerwę nawet 2 godziny, popłakuje i wstaje w łóżeczku, potem wreszcie zasypia i śpi do 9, nawet do 9.30. Widzę że chyba dalej idzie trybem "amerykańskim", tzn. spanie od 20 traktuje jako drzemkę a potem od tej 2 zasypia na noc. No nic, mam nadzieję że się przestawi, chociaż fajnie pospać do 9
Pochwalę się też że od kiedy wróciłam to sama gotuję dla Zosi, wczoraj i dzisiaj zrobiłam 3 dania, w sumie 12 słoiczków

Ale syf w kuchni miałam nieziemski, ja to jednak nie jestem przyzwyczajona do gotowania...
Co do wyjazdu to naprawdę dużo się działo, byliśmy dzień w Miami Beach (typowy kurort, nic ciekawego), potem tydzień na Jamajce, większość czasu w małej wiosce gdzie byliśmy praktycznie jedynymi białymi i jedynymi turystami, jeździliśmy tam po okolicznych plażach, jeden dzień w Kingston - stolicy Jamajki, w domu Boba Marleya i dzielnicy gdzie się wychował (masakra - slumsy jak jakiś biednym kraju w Afryce), potem wróciliśmy do USA i dużo jeździliśmy samochodem - byliśmy na Cape Canaveral w centrum kosmicznym NASA, w parku narodowym Everglades (aligatory i olbrzymie żółwie żyjące dziko kilka metrów od nas) i na końcu łańcucha wysepek - Key West.
Z ciekawostek "odwiedziliśmy" mieszkanie Dextera (lubimy ten serial) tzn oczywiście z zewnątrz, bo tam normalnie ktoś mieszka.
Jeżeli macie jakieś konkretne pytania jak się podróżuje z maluchem to pytajcie:-)
Wózek parasolka sprawdził się świetnie, nosidło gorzej (za gorąco, Zosia dostała potówek).
Największa niedogodność - tam gdzie nie mieliśmy łóżeczka turystycznego (większość miejsc) nie mieliśmy gdzie odłożyć Zosi żeby była bezpieczna i sama się bawiła, więc cały czas jedna osoba musiała przy niej stać i ją pilnować, bo ona jest strasznie wszędobylska i zawsze włazi tam gdzie nie wolno

Jak jedziecie na jakiś wyjazd i macie możliwość wziąść łóżeczko turystyczne albo sobie załatwić na miejscu to to zróbcie, nam do plecaków się nie zmieściło;-)