zońka, no właśnie ja też wracam już od lipca, i pewnie byłoby lepiej gdybym dłużej popracowała, ale niestety mam złe doświadczenia i wiem że to nie zawsze jest tak że chce się dziecko i za 9 miesięcy ono jest, a potem mija miesiąc za miesiącem bardzo szybko, za szybko.
Zazdroszczę odświeżania mieszkania, chociaż z drugiej strony nie zazdroszczę bałaganu i sprzątania;-) Moja Zosia też jak wpadnie w szał to wszystko odpycha i kopie z wściekłości nogami
A wszyscy mi mówią patrząc na nią że to takie radosne dziecko...
paprotna, a cesarka cię nie przekona? Dla mnie z kolei cała ciąża jest dużym problemem... O pierwszym trymestrze myślę z paniką, drugi trymestr też był dla mnie okropny, najchętniej obudziłabym się już w trzecim trymestrze albo po fakcie, mogę nawet rodzić. Ciąża to dla mnie był jeden wielki stres. I czasem myślę czy warto próbować, skoro może coś pójść nie tak i zepsuję to co mam... Kurcze, strasznie smutno mi się zrobiło jak o tym myślę...
zuzaduza, lot nie tak źle, uszy ją raczej nie bolały, dawałam jej pić podczas startów i lądowań i nie płakała.
Trochę miała problemy ze spaniem, bo musieliśmy ją usypiać na rękach a ona nigdy tak nie zasypia, zawsze w łóżeczku albo w wózku, ale jak już zasnęła to pospała dłużej, z powrotem to nawet 4h, bo akurat była noc.
Z każdym razem (w sumie 4 loty) mieliśmy dodatkowe miejsce, chociaż za nie nie płaciliśmy, więc można ją było przypiąć pasem i sobie sama siedziała, a spała w takim łóżeczku dla dzieci, weszła prawie na styk ale jakoś się zmieściła.
Może wstawię jakieś zdjęcie mojej Zosi na zamkniętym, spróbuję przynajmniej. papapa
Zazdroszczę odświeżania mieszkania, chociaż z drugiej strony nie zazdroszczę bałaganu i sprzątania;-) Moja Zosia też jak wpadnie w szał to wszystko odpycha i kopie z wściekłości nogami
paprotna, a cesarka cię nie przekona? Dla mnie z kolei cała ciąża jest dużym problemem... O pierwszym trymestrze myślę z paniką, drugi trymestr też był dla mnie okropny, najchętniej obudziłabym się już w trzecim trymestrze albo po fakcie, mogę nawet rodzić. Ciąża to dla mnie był jeden wielki stres. I czasem myślę czy warto próbować, skoro może coś pójść nie tak i zepsuję to co mam... Kurcze, strasznie smutno mi się zrobiło jak o tym myślę...
zuzaduza, lot nie tak źle, uszy ją raczej nie bolały, dawałam jej pić podczas startów i lądowań i nie płakała.
Trochę miała problemy ze spaniem, bo musieliśmy ją usypiać na rękach a ona nigdy tak nie zasypia, zawsze w łóżeczku albo w wózku, ale jak już zasnęła to pospała dłużej, z powrotem to nawet 4h, bo akurat była noc.
Z każdym razem (w sumie 4 loty) mieliśmy dodatkowe miejsce, chociaż za nie nie płaciliśmy, więc można ją było przypiąć pasem i sobie sama siedziała, a spała w takim łóżeczku dla dzieci, weszła prawie na styk ale jakoś się zmieściła.
Może wstawię jakieś zdjęcie mojej Zosi na zamkniętym, spróbuję przynajmniej. papapa
Ostatnia edycja:
Szkoda, że nie zrobiły zdjęcia, chciałąbym to zobaczyć. Po dzisiejszym lataniu mamy jeden wielki mentlik co do wyboru mebli. Paprotna tylko wybrałam sypailnie. NA necie jej nie ma. Jak chcesz to mogę wysłać Ci mailem fotke.
Potem obiadek i Zosia nam usnęła a my nadal walczymy ze zdjęciami...



Pamiętam jak człowiek wymęczony kończył pracę ale na browara zawsze miał czas. ;-)