Wow, żeby odpisać musiałam się cofnąć aż dwie strony;-) nadrabiacie widzę, super
Ja u rodziców, uśpiłam Zosię i zajadam placek z truskawkami. Troszkę zakalec, ale do kawy inki jak znalazł;-) no i mamusia upiekła, to inaczej smakuje
Droga nieźle, ale mogło być lepiej. Pierwsze 50 minut jedziemy po autostradzie, było super, Zosia zadowolona i ciekawska. Potem zrobiła się senna, ale prawie godzinę nie mogła zasnąć, więc wiadomo, marudziła. Zasnęła oczywiście 20 min przed celem podróży, jeździłam z nią jeszcze po mieście 20 minut żeby się troszkę wyspała. Ogólnie spoko, mogę z nią sama jeździć.
U rodziców ruch - no bo są moi rodzice, moja babcia i teściowie - wszyscy zakochani we wnuczce i prawnuczce - to ich jedyna
To mniejsze miasto, więc na ulicy cały czas kogoś spotykamy (głównie znajomi rodziców, bo moi prawie wszyscy wyjechali), więc się nasłucham komplementów na temat Zochy i nie tylko
Zosia zadowolona, cały czas w centrum uwagi;-), bryka po nowych miejscach i rozdaje uśmiechy. Teraz właśnie padła przy piersi (teraz się jej to rzadko zdarza), bo na długie drzemki nie ma czasu.
To tyle z tego co u nas.
kemyt, tak, w&t, dwa razy. Ten pierwszy wyjazd rozpoczął nasze wspólne podróżowanie, potem było już tylko lepiej
Z imprezą to zobaczymy, chyba że na bb mi zorganizujecie
Do Zosi przyjdzie niania, muszę właśnie do niej zadzwonić bo kontakt miałam przed wyjazdem, mam nadzieję ze się nie rozmyśliła. Od piersi na razie chyba nie odstawiam, tzn. zostanie karmienie ranne i wieczorne, obiadek i deserek i tak już jada stały, więc zostaje drugie śniadanie - pewnie dostanie kaszkę, odciągać mi się nie chce, Zośka już za stara
Co do upadku Tymka, to podobno zdarza się i najlepszym
Nie martw się na zapas, ale go obserwuj (na pewno o tym wiesz).
paprotna, sorki że zamieszałam z tym fotelikiem. Tak, Zosia jeździ jeszcze w tym pierwszym foteliku, Maxi Cosi Cabrio Fix, on jest do 13 kg i głowa jeszcze jej nie wystaje. A co, wasze dzieciaki jeżdżą już w tych większych fotelikach? Coś przegapiłam? No z tym wyglądem to nie przesadzaj....;-)
Ooo, nie wiedziałam że wracasz do pracy. A co będziesz robić?
Jeżeli chodzi o spanie to Zosia też miała takie momenty że każde położenie do łóżeczka to była histeria, i spała tylko na spacerach. Przeszło jakoś samo, czasem ma takie jednorazowe akcje. Ale dobrze że poszłaś do lekarza. Fajnie że pospałaś, u nas dziś 11h
zońka, no właśnie ja też nie mogę uwierzyć że to już rok. Szok, mamy prawie roczne dzieci...
Mój mąż właśnie jakoś tak ostatnio wyjeżdża, ale teraz wyjazd mu się skrócił i wraca już jutro, a my i tak u rodziców. Ja też w swojej pracy czasem wyjeżdżałam, ale raczej do Wawy i innych miast, mam nadzieję że teraz jakoś to zorganizuję żeby nie wyjeżdżać. A w sierpniu tygodniowe szkolenie w Turcji przejdzie mi koło nosa:-( Tzn oczywiście sama z niego zrezygnowałam, nie mogłabym
No w sumie dwa tygodnie to sporo, jednak chwilką wytchnienia jest potrzebna, a tak sama z dzieckiem 24h to trochę ciężko. Ja jeżdżę też z powodów "towarzyskich", po prostu nudno mi jak nie ma nikogo cały dzień w domu, a z Zosią jeszcze nie pogadam.
koliberr, Lilka słodka i w porównaniu z moją Zosia, strasznie dorosła, bardzo dużo potrafi.
A propo teściowej - dziś mówi do Zosi na huśtawce - "zamknij buzę bo ci wiatr do buzi nawieje" czy coś w tym rodzaju. No bo chyba przy 24 stopniach powinnam dziecko szczelnie zabandażować żeby przypadkiem nie zmarzło. I oczywiście "ubierz jej kurteczkę bo ma zimne rączki". OMG, nienawidzę uwag na temat tego jak grubo ubrane jest moje dziecko.
My byliśmy kilka razy na basenie, na takich zajęciach, ale Zosia nie była zachwycona, więc przestaliśmy bo to ma być przyjemność dla niej a nie dla nas. Za to w parku wodnym się jej podobało
zuzaduza, fajnie że już jesteś po i obyś była zadowolona z efektu!
optimistic, fajnie że urlop ogólnie udany, teraz trzeba z powrotem wrócić do rzeczywistości. Ale wam Bartuś dał popalić, nie powiem.
Z zasypianiem to nie zazdroszczę, ale ja też muszę czasem śpiewać kołysanki i trzymać za rączkę, a tak jak pisałam zdarzały się dni z atakami histerii. Minie, zobaczysz, ale wierzę że jest ci ciężko.
Ja u rodziców, uśpiłam Zosię i zajadam placek z truskawkami. Troszkę zakalec, ale do kawy inki jak znalazł;-) no i mamusia upiekła, to inaczej smakuje
Droga nieźle, ale mogło być lepiej. Pierwsze 50 minut jedziemy po autostradzie, było super, Zosia zadowolona i ciekawska. Potem zrobiła się senna, ale prawie godzinę nie mogła zasnąć, więc wiadomo, marudziła. Zasnęła oczywiście 20 min przed celem podróży, jeździłam z nią jeszcze po mieście 20 minut żeby się troszkę wyspała. Ogólnie spoko, mogę z nią sama jeździć.
U rodziców ruch - no bo są moi rodzice, moja babcia i teściowie - wszyscy zakochani we wnuczce i prawnuczce - to ich jedyna
To tyle z tego co u nas.
kemyt, tak, w&t, dwa razy. Ten pierwszy wyjazd rozpoczął nasze wspólne podróżowanie, potem było już tylko lepiej
Z imprezą to zobaczymy, chyba że na bb mi zorganizujecie
Do Zosi przyjdzie niania, muszę właśnie do niej zadzwonić bo kontakt miałam przed wyjazdem, mam nadzieję ze się nie rozmyśliła. Od piersi na razie chyba nie odstawiam, tzn. zostanie karmienie ranne i wieczorne, obiadek i deserek i tak już jada stały, więc zostaje drugie śniadanie - pewnie dostanie kaszkę, odciągać mi się nie chce, Zośka już za stara
Co do upadku Tymka, to podobno zdarza się i najlepszym
Nie martw się na zapas, ale go obserwuj (na pewno o tym wiesz).paprotna, sorki że zamieszałam z tym fotelikiem. Tak, Zosia jeździ jeszcze w tym pierwszym foteliku, Maxi Cosi Cabrio Fix, on jest do 13 kg i głowa jeszcze jej nie wystaje. A co, wasze dzieciaki jeżdżą już w tych większych fotelikach? Coś przegapiłam? No z tym wyglądem to nie przesadzaj....;-)
Ooo, nie wiedziałam że wracasz do pracy. A co będziesz robić?
Jeżeli chodzi o spanie to Zosia też miała takie momenty że każde położenie do łóżeczka to była histeria, i spała tylko na spacerach. Przeszło jakoś samo, czasem ma takie jednorazowe akcje. Ale dobrze że poszłaś do lekarza. Fajnie że pospałaś, u nas dziś 11h
zońka, no właśnie ja też nie mogę uwierzyć że to już rok. Szok, mamy prawie roczne dzieci...
Mój mąż właśnie jakoś tak ostatnio wyjeżdża, ale teraz wyjazd mu się skrócił i wraca już jutro, a my i tak u rodziców. Ja też w swojej pracy czasem wyjeżdżałam, ale raczej do Wawy i innych miast, mam nadzieję że teraz jakoś to zorganizuję żeby nie wyjeżdżać. A w sierpniu tygodniowe szkolenie w Turcji przejdzie mi koło nosa:-( Tzn oczywiście sama z niego zrezygnowałam, nie mogłabym

No w sumie dwa tygodnie to sporo, jednak chwilką wytchnienia jest potrzebna, a tak sama z dzieckiem 24h to trochę ciężko. Ja jeżdżę też z powodów "towarzyskich", po prostu nudno mi jak nie ma nikogo cały dzień w domu, a z Zosią jeszcze nie pogadam.
koliberr, Lilka słodka i w porównaniu z moją Zosia, strasznie dorosła, bardzo dużo potrafi.
A propo teściowej - dziś mówi do Zosi na huśtawce - "zamknij buzę bo ci wiatr do buzi nawieje" czy coś w tym rodzaju. No bo chyba przy 24 stopniach powinnam dziecko szczelnie zabandażować żeby przypadkiem nie zmarzło. I oczywiście "ubierz jej kurteczkę bo ma zimne rączki". OMG, nienawidzę uwag na temat tego jak grubo ubrane jest moje dziecko.
My byliśmy kilka razy na basenie, na takich zajęciach, ale Zosia nie była zachwycona, więc przestaliśmy bo to ma być przyjemność dla niej a nie dla nas. Za to w parku wodnym się jej podobało
zuzaduza, fajnie że już jesteś po i obyś była zadowolona z efektu!
optimistic, fajnie że urlop ogólnie udany, teraz trzeba z powrotem wrócić do rzeczywistości. Ale wam Bartuś dał popalić, nie powiem.
Z zasypianiem to nie zazdroszczę, ale ja też muszę czasem śpiewać kołysanki i trzymać za rączkę, a tak jak pisałam zdarzały się dni z atakami histerii. Minie, zobaczysz, ale wierzę że jest ci ciężko.
Wczoraj szlak mnie tafiał i dzisiaj wyluzowałam. Stwierdziałam, że nerwy nic nie dadzą. Szkoda zdrowia.
No i super, że droga udana.
no żesz, myślałam, że ten etap mamy już dawno za sobą. Dziwne ma ostatnio dni, złości się w łóżeczku, kręci aż w końcu wpada w szał i muszę brać na ręce (podobnie pewnie jak Bartuś ale myślę, że przy nim Emilka to amatorka). Strasznie Ci współczuję optmistic, nie wiem jak zachowujesz spokój, ja wczoraj wyszłam z pokoju i zostawiłam ją taką ryczącą bo już nie mogłam wytrzymać z nerwów. Mąż wziął na ręce, cos tam pośpiewał i padła. Odetchnęłam z ulgą. Nie nadaję się do takiego nerwowego dziecka

