reklama

Lipcówki 2012

świetnie idą mi przygotowania, właściwie wszystko co miałam na dzisiaj zaplanowane już zrobione :-D ahh lubię siebie jak się tak zmobilizuję

wyniki Bartusia hmm z automatycznego pomiaru płytek słabo wyszło, ale kobitka przeliczyla pod mikroskopem i wg tego wyszło ok.Nie w normie ale w sumie bez tragedii. Do hematologa się dodzwoniłam i .... mamy zrobić badania i jeszcze raz dzwonić w poniedziałek jak już będzie lekarka, która nas zazwyczaj przyjmuje.
Kupiłam Bartusiowi taką wiezę małą na której są kółeczka i on prawie cały dzień się tym bawi :-D zrzuca te kółeczka i znowu nakłada i tak cały czas. Zakochał się w tym :-D

a odnośnie męża, muszę Wam napisać bo się śmiałam strasznie. Pojechał z Bartkiem do laboratorium i mówi, że chce wykonać badania krwi. Pani pyta go jakie, a on że badania krwi, ona znowu ale jakie konkretnie :-D zdążył już zapomnieć, że o morfologię chodzi:-D tak to jest z załatwianiem spraw przez mojego męża ...

Aloha, ja miksuje bo Bartuś nie ma zębów więc nic tam za bardzo nie pogryzie. Przygotowuję jak wrócę z pracy albo dzień wcześniej i tylko odgrzewam. Jak mi się nie chce bo padam ze zmęczenia albo nie zdążę, to podaje ze słoiczka. A przepraszam :-D przecież Bartuś ma jednego zęba, ale tak czy inaczej tym jednym jeszcze za bardzo nie pogryzie.
Super masz z tą nianią. a mnie to nie ma za co podziwiać, bo leń straszny jestem. Wszystko odkładam na ostatnią chwilę, od urodzenia Bartka jestem kompletnie niezorganizowana i nie znoszę siebie za to.
 
reklama
aloha, ja np. Emilce daje od dawna całe warzywa, owoce, pieczywo, mięso itp. Już nie pamiętam kiedy jej coś gniotłam widelcem, bardzo dawno to było. Tak więc u nas wsuwa wszystko sama, trzyma w rączkach i je. Zupę jak jej robię to też ma tam ziemniaka, marchewkę czasem buraka oraz mięsko w kawałkach - ona je warzywa a zupą ją karmię. Nie ma z tym problemu. Od dawna daję jej też surową marchewkę, ogórka, całe jabłko obrane ze skorki, wszytsko ładnie wcina:tak: chociaż wiem, że wiele mam uznało by mnie za szaloną, ale cóż - moje dziecko mój wybór
;-)

optimistic,
cieszę się, że z Bartusiem ok. No i gratuluję mobilizacji:-D ja wczoraj zamówiłam tort, mąż poinformował teściową, że u nich w domu będzie imprezka:-D a o kórej godzinie robicie te urodziny? bo ja tak myślę, czy 15 to nie za wcześnie?
co do tych miksowanych rzeczy, to jesli chcesz, możesz mu ugotować marchewkę, poradzi sobie z nią nawet z jednym małym ząbkiem
:tak: zońku, tego rowerka jeszcze nie mam, bo zamawiałam kuriera do mojej mamy pracy i nie mam czasu tam podjechać. Może jutro w końcu to załatwię. nie mogę się już doczekać aż dostanie ten rowerek, bo u nas na wozek aktualnie jest alergia:crazy: Emka w ogóle nie chce w nim siedzieć. chce chdzić a najlepiej to żeby mama ją niosła:baffled: czasem potrafi u Marcina się popłakać na rękach i wyrywa się do mnie:szok: tak więc jestem tym głupim rodzicem co nosi własną córkę jednocześnie pchając wózek:-D:-D

byliśmy wczoraj zobaczyć malutką Olę koleżanki, mina Emilki bezcenna:-D pózniej chciała ją bujać w foteliku i głaskać po nóżkach:-D będzie miała super koleżankę za rok:tak:
 
paprotna albo siostrzyczke tudzież braciszka za rok :-) Kiedy planujecie drugie?
aloha pewnie jak planujecie drugie dziecko to nie ma sensu pozbywać się rzeczy. Ja już pisałam, że za trzecim razem celuje w córę. :-D Także sama rozumiesz, rzeczy zupełnie się nie przydadzą :-D:-D:-D
Tymek raczkuje i od kilku dni sam wstaje trzymająć się czegoś. Od wczoraj śmiga na schodach. Dzisiaj jak byliśmy w domu, zobaczył schody od razu długa na nie.
Ja juz papek nie robie Tymkowi od dłuższego czasu. Miksujue jemu tylko szczawiową i szpinakową zupę. Po nich dławi się lisćmi. On też już wszsytko je. Owoce praktycznie wszytkie daje jemu do rączki. Dużo warzyw. Jakiś czas temu byłam u koleżanki i jej córeczka jadła pałke od kurczaka a Tymek jak zobaczył, że ona je, wyrwał jej z ręki mięso i zaczał wcinać. He także z mięsem również sobie radzi. Z resztą on jak widzi, że ktoś coś je to nie ma szans aby jemu nie dać. Płacze, leci do Ciebie i wyciąga rączke. Jednym słowem radzi sobie :-). Może dlatego Zosia nie chciała jeść pulpetów bo nie jest przywyczajona do jedzenia kawałków? No nie wiem...

U nas nic specjalnego. Do południa melanż a później zakupy na jutrzejsze urodziny. Oby tylko pogoda dopisała.
Papapapa
 
Dziękuję w imieniu Patrysi za wszystkie życzenia J
zońka współczuję Ci tego remontu, a bardziej tego natłoku pracy przy nim. Gdyby mi jeszcze teraz ktoś wymyślił jakis remont, to chyba bym zwariowała. Na szczęście mój A jest daleki jakichkolwiek robót tego typu, więc mi to nie grozi. Ale coraz częściej chodzi mi po głowie jakaś zmiana w mieszkaniu. Ja to taka z tych szybko nudzących się tym samym i takim samym miejscem. Ostatnio to stwierdziłam, że w sumie to już mogłabym się gdzieś przeprowadzić i jakoś tak ciągnie mnie w stronę Poznania. Ja to z tych takich „włóczykijów”, co to długo w jednym miejscu nie usiedzą (to chyba dość męska natura hehehe)
My na roczek dzisiaj nic nie robiliśmy, ale za to impreza odbędzie się jutro. Właśnie robimy grilla na wsi u mojej mamy i na szczęście zostałam odciążona trochę z pracy przez mamę i siostrę. Zresztą będzie dość kameralnie. Jak ten czas zleciał. L Kiedy wybiła dzisiaj godz 14:30 (godzina narodzin Pysi), to pierwsze co pomyślałam, to to jak bardzo mnie odpuściło wszystko, kiedy usłyszałam po raz pierwszy i zobaczyłam po raz pierwszy Patrysi. Ech Nawet teraz mi łzy napłynęły do oczek.

koliberr tej niani, to ja już podziękuję. Jutro mam zamiar do niej zadzwonić, żeby przyszła, bo chciałabym się z nią rozliczyć i tyle. Nie mam zamiaru się jej tłumaczyć, a jak będzie na tyle głupia, że będzie mi męczyć beret, to jej powiem co o niej myślę. Nowa opiekunka jest o 180 stopni inna. Mam nadzieję, że to się nie zmieni. Jak na razie jest super. Dzisiaj przyszła rano. Trochę się pobawiła, poganiały z Pysią piłkę na czworaka i ponoć była kupa śmiechu (tak mi mówił A, bo siedział w sypialni), dała małej jogurta, potem pamiętała o szczoteczce do zębów, bo ja daję małej do „pomemlania” szczoteczkę po każdym jedzeniu. Po jakis 2 godzinach położyła Pyśkę spać. Oczywiście wcześniej zmieniła jej pieluchę i rozebrała. Nie no ze świecą takiej szukać. A miałam obawy co do niej, bo tylko 22 lata i nie ma dzieci. Tak to właśnie nie można oceniać ludzi stereotypami. Zostaje nowa, a tamta niech spada.
Kurczę tak piszesz o tym szczekaniu jak piesek i miauczeniu jak kotek, a ja właśnie dzisiaj mówiłam do A, że nasza to jakoś nie może załapać. Jedyne co naśladuje, to muuuuuu na krówkę. Poza tym, to wydaje milion innych dźwięków i tworzy takie słowa, ze chciałabym znać ich zaczenie, bo to muszą być jakieś niesamowite opowieści, bo robi to z takim zapałem i intonacją głosu, że mamy przy tym ku…pę śmiechu.

optimistic Ty, to potrafisz tak trafnie napisać życzenia – w pigułce zawarte jest wszystko, czego nam trzeba – dziękuję
Z facetami, to już tak jest. Mój ostatnio był na szczepieniu (na ospę, to darmowe na żłobek) ile ja się mu natłumaczyłam i mówiłam, że zaświadczenie ze żłobka jest wpięty na końcu książeczki, a i tak do mnie dzwonił, że pielęgniarka szukała zaświadczenia w jej karcie, ale go tam nie ma i czy czasem nie wiem, gdzie ono może być. Tak jak piszesz „ręce opadają”.
Ej macie się z tymi wynikami, ale to pewnie przez to ostanie leczenie tak płytki spadły. Wrócił Twój „łobuzek”, to i wyniki się poprawiły. Trzymam kciuki

aloha ja też tak mam jeśli chodzi o porządek. Jak sobie byłyśmy same, to odpuszczałam czasami sprzątanie, a teraz, to nie. Porządek musi być, bo co sobie ona (niania) o nas pomyśli. Jakoś tak mi głupia mieć bałagan. Zresztą ja to momentami przesadzam, ale co począć jak taka natura.
Jeśli chodzi o gotowanie, to ja głównie daję Pysi zupy. Je normalne zupy – nie miskuję oczywiście. Wszystko ma albo pokrojone w kosteczkę, albo starte. Gotuję w takiej ilości, żeby było na 3 razy i 2 porcje danej zupki opisuję co to jest i zamrażam. Potem wyjmuję gotową zupkę. I tak w tygodniu gotuję (w sumię to zupa sama się gotuje) 3 różne zupki i zamrażam, a potem wyciągam codziennie inna. Do niektórych wrzucam ugotowane wcześniej, pokrojone i zamrożone mięsko, inne jak odgrzewam, to dodaję jajka i gotuję w zupce (np. szpinakowa i botwinka). Mała zjada zupkę ok. godz 13, a jak ja wracam z pracy, to często przywożę jej 2 danie, np. pulpeta rybnego, drobiowego, ryż z jabłkami itp. Mam ten luksus, że pracuję przy kuchni i dziewczyny z kuchni już pamiętaja o mojej córeczce J

paprotna Z tymi warzywami, to znowu jestem w szoku i całe jabłko? Wow Moja to tylko żeby jej trzymać, a ona się będzie „wgryzała”, ale żeby tak sama – marzenie. Od razu mi się przypomniało to zdjęcie z pomarańczą – jaka ja byłam wtedy w szoku. Twój wybór jest zawsze najlepszy, bo to Ty jesteś matką! Reszta niech się „w..ali”

zońka udanego weekendu

Ja miałam dzisiaj już 3 dzień jazdy u sypianiem małej. Robi mi taką histerię, że nie chce sama na noc zasypiać, że szok. Nie poznaję jej. Wiem, że ona tak odreagowuje stres, ale straszmnie mnie to irytuje. Tym bardziej, że nigdy nie miałam z nią takiego problemu, aż do teraz i to przez jakąś głupią babę. Rozwaliła mi dziecko. Ech Dzisiaj myślałam, że wezmę ja na przetrzymanie i że wreszcie zaśnie. Kilka razy wchodziłam, kładłam, poprawiałam, a tu nic. Wpadła w histerię i suma sumaru musiałam ją wziąć na ręce i ululać, bo nie było wyjścia. Zaczęła się zanosić, a mnie się przykro zrobiło, ze jeszcze jej dokładam problemów. I co ja mam zrobić? 11,3kg bujam na rękach. Ech Jakbym miała niemowlaka. Jak ją wzięłam na ręce, to oczywiście 5 minut Nie trzeba było, żeby zasnęła.

Co do teściowej:
Przyjechała w sobotę rano i do wejścia mnie wkurzyła. Na dzień dobry nie pasował jej przedpokój: „a co Wy macie na tych ścianach tak dziwnie?”. Na całe mieszkanie tak było. Wszędzie jej coś nie pasowało. „balkon jaki by nie był, to i tak dobrze, ze w ogóle go macie”. Zacisnęłam zęby i wyszłam do kuchni. Bo ona u nas jeszcze w mieszkaniu nie była. I zamiast powiedzieć, że ładnie, albo nic nie mówić, to miała milion komentarzy. Jakby ona w pałacu mieszkała. Ale mnie to akurat zgrzewa, co jej się podoba, a co nie.
Bracia mojego A przyjechali dopiero w sobotę o godz 19 i od razu chcieli gdzieś uciec na piwo, bo ten starszy pokłócił się z teściową i nie chciał z nią siedzieć, więc sobie poszli. A w ogólę, to paranoja. Teściowa jechała całą noc autobusem, a oni za nią samochodem i to wszyscy z Warszawy. Ale ja się nie dziwię, ze on nie chce z nią rozmawiać. Teściowa im wycięła taki numer, że na samą myśl włos mi się jerzy. Szwagra żona jest cora na stwardnienie rozsiane (początek choroby, więc nie ma tragedii, ale perspektywa nieciekawa, no i czasami ma jakieś ataki i ląduje w szpitalu). Teściowa jeździ do nich i czasami pilnuje im dzieci. Jak ostatnio szwagierka wylądowała w szpitalu, to teściowa stwierdziła, ze będzie uświadamiać dzieci (pewnie była narąbana), wzięła 8 letnią wnuczkę i powiedziała jej, ze jej mama umrze, bo jest bardzo chora! Kretynka. Jak tak można? Od tego są rodzice, a nie ona, żeby decydować co i kiedy powiedzieć dziecku. Ta się przestraszyła i zadzwoniła do szpitala i powiedział do mamy, że nie chce żeby ta umierała. Wyobraźcie sobie co musiała myśleć moja szwagierka jak zadzwoniła do niej córka i walnęła takim tekstem. W rezultacie tak się pokłócili, ze teściowa o godz 22 uciekała do siebie do domu.
Wracając do tematu. Chłopaki poszli na piwo a ja z nią zostałam. Wiadomo dzien przed chrzcinami miałam co robić, a ona zamiast chociaż się mnie zapytać, czy może mi w czymś pomóc, to poszła do sklepu i wróciła mi z całą reklamówką browarów. Uwaliła się przed TV z browarem i komentowała jakiś durny film. Masakra. Do tego ani razu nie powiedziała do mnie po imieniu. Ja jestem „ona”, „jej” itp.
W niedzielę poleciała rano znowu do sklepu i kupiła wino i jakiś likier do ciasta, bo może ktoś będzie miał ochotę (ciekawe kto?).
Poza tym, to prawie nic nie zjadła u mnie jakby się brzydziła. Po co ja to wszystko gotowałam, to ja nie wiem. W sobotę najadła się kupionych przez siebie brudnych moreli i bobu, potem swoje browary itp. Tak się za nami stęskniła, że w niedzielę uciekła do Warszawa o godz. 16. Była u nas w sumie 32 godziny. Bez komentarza.
Na szczęście mam to już za sobą i pewnie nie prędko się zobaczymy. Jak mi przykro.
Aaaaa tak sobie potem pomyślałam. Przecież mogła w sobotę zaproponować, że zostanie z małą wieczorem, żebym i ja mogła sobie pójść z chłopakami na piwo. Ale czego ja wymagam?
Za bilet do nas zapłaciła na swoją legitymację aż 18 zł i nie wstydziła się do tego przyznać. A ja się tyle nasłuchałam, że ona nie ma pieniędzy, żeby do nas przyjechać. Żenada.


Zmykam, bo padam na twarz. Mój A poszedł z kolegami na piwo i miał być o 23 w domu. Dzwoniła pół godz temu zapytać, czy może wrócić później, ale powiedziałam, ze nie będę z nim o tym rozmawiać i mnie to nie interesuje i się rozłączyłam :wściekła/y::wściekła/y::wściekła/y: Zawsze tak jest jak wychodzi. Po co on w ogółe mi mówi o której wróci jak to i tak jest potem zupełnie inaczej. Ciekawe czy pobije swój rekord wracania do domu o godz 5 rano. Jutro czekają mnie w domu "niemcy" Zapowiada się napięta atmosfera, ale co zrobić :sorry:

Przepraszam jeśli kogoś pominęłam :-(:sorry:
 
Wszytkiego naaaaaaaaajlepszego dla Bartusia :) Życzę wielu radosnych chwil rodzinnych i pociechy z każdego osiągnięcia syneczka :)

U nas po imprezie :-) Było super. Uśmialiśmy się po pachy z dzieciaków. Patrycja oczywiście królowała i muszę się pochwalić, bo przełamała swój strach co do trawy. Do tej pory i tak było też na początku dzisiejszego grillowania raczkowała tylko po kocu, bo nawet bała się dotknąć trawki, bo to takie bleeee. Dzisiaj wyczaiła plastikową ślizgawkę, a na niej dużą naklejkę auta i od razu ruszyła na podbój ślizgawki. Jak się do niej dopadła, to chciała od niej odejść, a każda próba zabrania jej stamtąd kończyła się płaczem. :-D Do tego cały czas się po niej wspinała i wyglądało to jakby chodziła po bieżny :-D Kochana córunia :-) Do tego pojadła poziomek i przy tym tak śmiesznie kręciła rączkami (żaróweczki) :-) Zawsze tak robi jak jej coś bardzo smakuje. Dzień zaliczam, do mega udanych. Tatusia ożeniłam z wózkiem (niech odkupuje nocne eskapady), a ja miałam 2 godzyny relaksu na leżaku, więc się jeszcze do tego opaliłam :-D Czy nie może być tak częściej? Naładowałam akumulatory na zbliżający się tydzień, a tu jeszcze jeden cały wolny dzień. Tylko już bez tatusia, bo jutro pracuje :-(
Zmykam ogarniać mieszkanie, bo Pyśka dzisiaj zasnęła jak zabita po tych wrażeniach i o dziwo, bez lulania.
Miłego wieczorku
 
WSZYTSKIEGO NAJLEPSZEGO DLA BARTUSIA!!!!! :D:D

kasica, widzę, że Twoja teściowa nic się nie zmieniła. Co za typka:baffled: szkoda słów by ją opisywać i inny sposób, starsznie Ci współczuję - wiem, że chciałabyś żeby było inaczej, normalniej. Eh
Super, że znalazłaś nową opiekunkę, widać ma dziewczyna podejście do dzieci, to chyba najważniejsze. A powiedź, Patrycja ile ma ząbków? Bo ja dziś znalazłam u Emilki dwie sztuki górnych czwórek:szok: tak więc na górze ma już 6 a na dole ciągle 2, śmiesznie jej te ząbki idą.

Jak tam po urodzinach Patrycji i Bartusia? Opowiadajcie, 'chwalcie się' prezentami:tak:

kemyt, a Ty co planujesz na urodziny Mikiego? Bo może ominęłam? Jakieś większe atrakcje?
Pytasz kiedy planujemy drugie? Fajnie by było od razu, póki jestem rozpędzona z nocnym wstawaniem, pieluchami itp. obawiam się, że im dłużej będziemy czekać tym bardziej spodoba mi się WOLNOŚĆ:-D z drugiej strony, to też zależy kiedy otworzą ten nowy salon, muszę mieć pracę w której będę zarabiać, na chwilę obecną na drugie dziecię tak średnio nas stać. Z trzeciej strony, fajnie by było trochę odpocząć w nowym domku, popracować na swoim (pierwszy trymestr miałam nudności, wymioty i ogólnie już nie pracowałam). Z czwartej strony, chciałabym mieć te dzieciaki z jak najmniejszą różnicą wieku, więc no wiesz... ciężko mi się zdecydować. Czekam co przyniesie los:-D

u nas super dzień, Marcin ma wolne, byliśmy w zoo, w parku, na placu zabaw. No i w końcu się wyspałam, bo Emilka nie wstawała dziś w nocy na jedzenie:szok: super sprawa, spać ciągiem 8h:tak:
dziś miałam wyjść z koleżanką na piwko, ale coś się nie odzywa więc chyba poleżakuję z mym chłopem, obejrzymy film. miłego weekendu
 
Dla Bartusia:
Zdrowia, szczęścia, pomyślności,
niech od dzisiaj radość gości,
lodów, ciastek i słodyczy
tego Ci bb ciotusia z chłopakami życzy!

 
reklama
witam witam,

Bartuś dziękuje za wszystkie życzenia i przesyła całusy dla wszystkich BB ciotek

Roczek się udał, Bartuś zachwycony prezentami. Dostał jeżdzik (taki w stylu formuly 1), kilka samochodzików różnego typu, kubusia puchatka na biegunach, ubranka. Wszystko mu się podobało, a dzisiaj rano jak wpadł do tych wszystkich zabawek to były takie piski, śmiechy i zachwyt, że w szoku byliśmy.

z przygotowaniami super się wyrobiłam i w sumie byłam zadowolona, że robiłam w domu. Nie przesadziłam tym razem z ilością, wszystko tak w sam raz a i ja jakoś strasznie się nie napracowałam Tort byl śliczny a Bartuś zamiast zdmuchnąć świeczkę, zgasił ją rączką zanim zdążyłam zareagować :-D zrobił to tak nagle, że aż się wystraszyłam, ale nic mu się nie stało, tylko się śmiał.

Chrzestny raczył przyjść, chociaż do ostatniej chwili sugerował, że ich nie będzie i nawet podczas imprezy średnio raz na godzinę już wychodzili. Ze mną nie rozmawiali, ja z nimi zresztą też.

Kasica, bardzo się cieszę, że udało się Wam znaleźć nową nianię.
Ja tez z tych co się szybko nudzą daną aranżacją, chętnie co dwa lata zmieniałabym wszystko.
co do teściowej to w szoku jestem i szczęka mi opadła :szok: a za to co powiedziała tej małej to chyba bym kobiete własnoręcznie udusiła. Powiem szczerze, że dobrze, że nie zaproponowała, że się zajmie Patrycją, bo naTwoim miejscu w życiu dziecka bym jej nie zostawiła.

Z tą trawą to nieżle :-D prawdziwa księżniczka z Pysi


Paprotna, u nas impreza była od 15.00 a goście poszli ok 22.
Co do karmiania, to ja przekąski daje już takie w całości. Właśnie jakąs gotowaną marchewkę, banana czy inne owoce. Ale obiadki miksuję, bo karmienie trwałoby baaaardzo długo a kuchnię to bym tydzień sprzątała. Bartuś też często podjada to co na naszym talerzu, i to wtedy oczywiście jest w kawałkach.

Paprotna, dla pocieszania to u nas też czasami tak jest, że Bartka niosę i prowadzę wózek. Czasami jedzie spokojnie, a czasami alergia na wózek, różnie bywa.

kemyt, jak tam impreza się udała ?

U nas noce tragiczne :( znowu powróciło wstawanie po milion razy, kręci się przeokropnie. Może idzie kolejny ząb ? bo już mi ręce opadają.

Do tego wszystkiego muszę iśc do lekarza sama ze sobą bo kaszle od miesiąca. Przeziębienia nie doleczyłam i teraz się to za mną wlecze. Chociaż teściu wczoraj stwierdził ze to pewnie rak :wściekła/y: nie ma to jak pocieszenie.

Miłej niedzieli
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry