reklama

Lipcówki 2012

Zońka jestem jestem...:-) Oj to Zosiaczek naprawdę kruszynka jak jeszcze jeździ w pierwszym fotelku. Co prawda to prawda, że te pierwsze są najbezpieczniejsze. No ale jak się zmieni na ten drugi to może bardziej zainteresuje się drogą, będzie miała lepszą widoczność. My też robiliśmy grilla na roczek. Było super. Niepotrzebnie zrobiłam przystawki do tego mamy jeszcze napiekły mięs. Jednym słowem za duże tego było. Wystarczyło by mięso na grilla i sałątki oraz owoce. Oczyiwście tort i ciasta. To taka moja mała rada ;-)
Teraz jak piszecie o tej bliskości do morza to ja Wam powiem, że ja nigdy nie myśłałam w tych kategoriach, że to takie fajnie. Dla mnie to takie naturalne. Ba teraz to ja mam daleko...Jak mieszkałam w Koszalinie to miałam 10 km. Toż to była bliskość:-D
Kooliber teraz czekaj na 2 latka. Zawsze to jakiś cel :-D

Dzisiaj byłam z Tymciem u lekarza. Wysypka nie od owoców. Uff jak dobrze bo on je uwielbia:-) Wysypało jego od inhalacji. Póki co odstawiam. Właczyła nam na stałe jeden lek. Póki co bez inhalowania. Ciesze się bo trochę to było uciązliwe. 2 razy dziennie. Wczesniej jeszcze Mikołaj. Zajmowało to teochę czasu. Na jutro i piątek mąż wziął wolne :-) Musimy sie przygotować przed urodzinkami Mikusia. dzisaij dzień latania. Z Mikołajem byłam u fryzjera. O matko święta cały czas płakał. Babka, aż zamknęła drzwi. Śmiałam się że robi jej antyreklame:-D. Tymuś dzisiaj non stop się wspinał. Ma problem, że jak dłużej postoi to zaczyna płakać bo nie wie jak zejść. Płacz to sygnał: Mamo ratuj :-D On jeszcze tak śmiesznie sie wyciąga jak kot, takie jakby mostki. He Mikołaj oczywiscie jego naśladuje i to samo robi. Ubaw na całego:-)
zonka a na urlop jedźcie w czasie remontu. Raz tak zrobiliśmy. Facet dostał wcześniej wytyczne a my fruu w ciepłe kraje. Najgorsze, że jak wrócililismy po 2 tygodniach to do takiego syfu. Trzeba było zakasać rękawy :-D

Buziaki
 
reklama
Wróciliśmy.było hmm upalnie ;-)
Jutro coś więcej napisze ,zjaralismy się na maxa i ledwo da się leżeć.uwielbiam to uczucie,wtedy wiem ze jest lattttttttttttttooooo;-)
Spijcie dobrze.
Zdrowka dla Bartusia .
 
Jestem, jestem....
Widzę że sporo z was zaprotestowało jak napisałam że jednak nie do końca się znamy:) Ja jednak nadal uważam że część z nas mogłaby się zdziwić jak bardzo my i nasze dzieci jesteśmy inne "na żywo":)
Ale oczywiście uwielbiam Was wszystkie i z prawdziwą przyjemnością czytam o maluchach, żeby nie było:tak:
Brakuje mi Was, szkoda że nie mam czasu ostatnio, wracam do domu i dalej pracuje:-(


kemyt, fajnie tak pospać:) Ja i tak czuję się rozpieszczona jako od 20.30 do 7.00 nawet nie muszę zaglądać do Zosi pokoju. Zapominam że mam dziecko:-D
Urlop w czasie remontu? O nie, odważna jesteś. Ja muszę mieć wszystko dokładnie po swojemu, nie wytrzymałabym bez ciągłego nadzoru.
Patrzyłam na zdjęcia - cudne jest to z dedykacją dla mnie:) Pomijam dedykację, chłopcy cudni!!!!

kasica
, miło że się odezwałaś. Lecę zaraz zobaczyć wasze zdjęcia. Co do niani to nie mam słów, bo powiem szczerze że Zosia to telewizję widzi tylko jak sama sobie przez przypadek włączy, tak to chowamy piloty a sami właściwie nie oglądamy. Schowaj jej pilota, odłącz kable, itp.

zuza, a jak się pozbyłaś rzeczy małego, na allegro czy do znajomych? Niezły akrobata z Wiktorka:-D Zosia na szczęście na razie dużo mniej mobilna.

optimistic, ale masz menu wypasione! Ale szczerze mówiąc to podziwiam że tak ci się chce... Ja jakoś nie przykładam tak bardzo uwagi do tego co podaję, kiepska ze mnie gospodyni. Zazdroszczę, że tak potrafisz.

paprotna, daj znać jak ten lokal na sklep, jak ci się spodobał.

zońka, ja w kupiłam MC Tobi, ale my dalej jeździmy w MC Cabro Fix. I nie wiem jakim cudem dla większości dzieciaczków jest on już dawno za mały, jak dla mojej ponad 11 kg sporej panienki jest jeszcze ok. I mam zamiar nim jeszcze długo jeździć, czytałam trochę i jednak bezpieczniej jest tyłem do kierunku jazdy, więc jestem z Tobą:tak: U nas też jedzenie i zagadywanie musi być, ale moja Zosia nigdy nie spała jadąc, a jak była małym niemowlaczkiem to wprost krzyczała tak nie lubiła jeździć, więc i tak miałaś dobrze;-)
Fajnie z tym grillem wymyśliłaś.

koliberr, też tak mam z tym roczkiem. Coś się kończy, coś się zaczyna... Ale nasze dzieci nie są już niemowlaczkami, to chłopcy i dziewczynki. I dopiero zaczną nam dawać popalić, tak coś czuję.
 
Ostatnia edycja:
Dzisiaj znowu cisza.....
Udany dzionek za mną. Mąż w domu to i od razu humorek lepszy :-D Mieliśmy tyle spraw do załatwienia ale daliśmy spokój. Zrobiliśmy sobie słodkie lenistwo. Byliśmy tylko w sklepie z materacami. Reszta dnia spędzona w ogrodzie w domu a później poszliśmy na rowery. Fajnie było. Graliśmy w babingtona, wygłupilaliśmy się z chłopcami na trampolinie. Super było. Widać, że dzieci zadowolone. Jak byliśmy w sklepie to były tam schody i Tymuś najpierw patrzy na Mikołaja, który akurat po nich wchodził a to na dół. Śmiesznie tak jemu główka latała góra-dół. Obesrwował, aż nagle się zerwał i zaczął zaiwaniać po nich. Było ok. 10 schodków. Co na górę wszedł to ściągnęłam jego na dół a Tymuś znówu na górę. W szoku bylismy. Przecież on od niedawna dopiero wstaje podtrzymując się a tu tak ładnie radzi sobie na schodach. Olaliśmy materace i zachwycaliśmy się Tymciem:-)

aloha e chyba nie możesz tego odebrać jako protest ;-)
teraz tak bym nie zrobiła z remontem ale kiedyś przerażała mnie perspektywa remontu, ja po pracy do domu i ciagle taki syf :szok: Wykupiliśmy last minute i długa. Nie żałuje. Urlop był extra. Facet zrobił wszystko idealnie. Do niczego nie można było się przyczepić. Szkoda bo wyjechał do pracy do Anglii. Teraz podczas wykańczania jak mielismy przeboje z ekipami to nieraz wspominamy jego. No ale cóż życie. W każdym bądź razie wróciliśmy zrelaksowai. Pełni werwy. Ech, jak to wspominm to zaczynam się uśmiechać pod nosem :tak::-)
Za chłopców dziękuje:-) Kiedyś miałam Ci napisać, że jak założyłam Tymciowi te spodenki z napisem Aloha to cały dzień chodziłaś mi po głowie:-D


zuzaduza a Ty nie pisałas, że przez 2 lata nie możesz się opalać? A teraz jesteś zjarana :-) Jak to?

Dziewczyny odnośnie pozbycia się rzeczy to ja zaczęłam wystawiać na allegro. Sprzedałam np. mate edukacyjną, karuzelkę, kombinezon, sandałki, i jeszcze kilka drobiazgów. Aktualnie mam wystawioną: BRIGHT STARS huśtawka ślimak (3400556679) - Allegro.pl - Więcej niż aukcje. Najlepsze oferty na największej platformie handlowej.. Muszę się zmobilizować i wystwaić pakę aby sprzedać ciuszki. Nie chce mi się bawić w pojedyncze sztuki. Wystawiłam na tablicy ale tam jest mniejsze zainteresowanie. W tę sobotę u nas w jednej kawiarni jest właśnie wymiana lub sprzedaż ciuszków. Jedne mamy od drugich kupują. Wiecie o co chodzi, Chętnie bym poszła. No ale tego dnia robimy urodziny Mikołajowi. Odpada.

optymistic jak Bartuś. Nadal gorączkuje...? Mam nadzieje, że wszystko w porządku. Będzie zdrowy na swoje 1 urodzinki :)

Buziaki
 
Ostatnia edycja:
Na minutę.
Hello ;-)

Kemyt brzuch zasłonięty.

Optimistic wszystkiego najlepszego dla Bartusia,zdrowka,super prezentów i udanej imprezy.wyjeżdżam stąd życzenia.
Buziaki
 
wszytskiego najlepszego dla Patrysi!! :tak::tak:

ja tak na szybko bo zaraz uciekam do pracy.

zońku, och jak ja już bym chciała być znudzona remontem;-) a fotelik mam faktycznie Romera, tak jak zuzaduza i kemyt:tak: on jest spoko. Emilkę pzesadziłam do nieg w lutym. I nie dlatego, że mi się w tamtym nie mieściła wagowo czy gabarytowo, tylko po prostu w tym siedzi całkowicie prosto, więcej widzi, potrafi się czymś zająć na chwilę. Jazda w tamtym to był dramat:eek: poza tym wiecie, że ja miałam wózek 3w1, a chciałam go szybko sprzedać więc poszedł i fotelik:tak:

zuzaduza, oooch byłaś na plazy:-D ale Ci fajnie. Miłej podrózy i jak zwykle wracaj bezpiecznie:tak:

aloha, widzisz ja mam zawsze taki problem z ludzmi, że raczej im wierzę, w tym przypadku, w to co piszą więc jeśli któraś z Was na zywo okazałaby się zupełnie inna to rzeczywiście mocno bym się zdziwiła:-D:-D:-D

optimistic, jak Bartuś?

Emilka już jest zdrowa, wczoraj byliśmy na kontroli. Poza tym miejsce na sklep, nie jest złe - złe jest centrum handlowe i na szczęscie dyr to dostrzegł:tak: wiecie jak on siedzi na codzień w Łodzi to co on może wiedzieć o centrach handlowych we Wrocławiu. Dostał wytyczne które centum by nas interesowało i ma walczyć o lokal. Tak więc czekamy daleeeeeejjjj...

ok, do później bo zaraz się spóźnię, mam na 7:-D
 
Kasica, wszystkiego najlepszego dla Pysi. Przede wszystkim, żeby te choróbska ją opuściły, powrotu "wisienki", ogromu radości, całej góry zabawek i tylko i wyłącznie uśmiechu na twarzy. A Tobie kochana przy okazji życzę, żeby się Wam wszystko ułożyło i skończyły się problemy.

hej Dziewczyny,

sorry, że mnie nie ma, ale już ledwo wyrabiam.

Odnośnie Bartusia, to ja osobiście byłam z nim wczoraj u lekarza :-D maż mnie wkurzał milionem pytań, Nie znoszę jak godzinami pyta o to samo co i jak a później i tak dzwoni jeszcze raz się upewnić. Nie mam takiej cierpliwośći, więc zleciałam mu mniej skomplikowane sprawy do załatwienia - urzędowe, a i tak się musiałam natłumaczyć :wściekła/y:

Bartuś, już ok :) nie gorączkuje, widać, że wrócił do formy. Ogólnie przez dwa dni był spokojny senny czyli ogólnie nie jak Bartuś i powiem szczerze, że mocno mnie to martwiło :-D wczoraj powrócił mój łobuz, więc już o niebo lepiej. Ropień się właściwe wchłonął więc też dobrze. Ta gorączka to mógł być wirus, teraz podobno sporo takich kilkudniowych - tak twierdziła lekarka. I na tym dobre wieści się kończą :( robiliśmy morfologię i płytki znowu poleciały mocno na dół :wściekła/y: wprawdzie poziom nie jakiś straszny nie ma co panikować no ale temat do kontroli i dzisiaj maż jedzie z nim na powtórną morfologię. DO hematologa nie mogę się dodzwonić. Nie wiem po co dawała mi numer, żeby dzwonić skoro dodzwonienie się graniczy z cudem :wściekła/y: ale zobaczymy co się bedzie działo. Najwyżej w poniedziałek będzie tam trzeba pojechać osobiście. WG pediatry, może być tak, że przy każdej infekcji wirusowej będą mu spadać, co oczywiście prawidłowe nie jest. Jakby płytki dalej nie spadały to może dotrwamy do naszej planowej wizyty 13.08.

Kemyt, sałatka bardzo prosta - 1 op. tortellini, 1 puszka kukurydzy, 5-6 ogórków kiszonych, 1 por, puszka ananasa, czarne oliwki, przyprawy, majonez. Kroimy co trzeba pokroić, mieszamy i pycha :-D

Aloha, ja lubię gotować i piec ciasta, tylko że teraz brakuje mi na to czasu :( chociaż bardziej lubię jakieś nowości, a na roczek to taki standard bo rodzinka za nowościami nie przepada. Na chrzciny robiłam co najmniej 3 razy więcej nie wiem po co, ale jak już coś robię to z rozmachem, tym razem się mocno ograniczyłam. Jednak jak ktoś nie lubi gotować, to nie ma sensu się zmuszać, niech każdy robi to co umie najlepiej.

Kemyt, nie wiem czy chrzestny przychodzi czy nie, i już nie zamierzam dopytywać. Ogólnie lata mi to mocno, przyjdzie to ok, nie to dla mnie nawet lepiej. Zaproszenie dostał a co z nim zrobi jego sprawa.



zuzaduza, dzięki za życzenia. Może się powtarzam, ale oczywiście tego morza zazdroszczę niesamowicie. :-D

Lubię czytać co u Waszych dzieciaków, wciągnęło mnie to bardzo. Każde z naszych dzieci jest inne, ma inny charakterek, w różnym tempie się rozwija. Czy jesteśmy inne w rzeczywistości ?? ciężko stwierdzić, ale tak na prawdę nawet osoby które wydawało mi się, że dobrze znam, okazywały się zupełnie inne niż myślałam, ale jedno jest pewny uważam, że super z Was mamusie i w tym na pewno się nie mylę :-D

Wracam do pracy, miłego dnia życzę wszystkim i odezwę się pewnie dopiero w poniedziałek, więc miłego weekendu. Trzymajcie kciuki z płytki :-D
 
Ostatnia edycja:
Dla Patrycji Kasicy :)
Idzie misio, idzie konik, małpka, piesek no i słonik.
Wszyscy razem z balonami z najlepszymi życzeniami.
Bo to dzień radosny wielce - masz już jeden roczek więcej!
Wszystkiego najlepszego Sto Lat!

optymistic
oj też się kochana stresujesz tymi wynikami. Na pewno winowajcą pogorszenia wyników jest infekacja. Oczywiście sprawdzcie aby być spokojnym. Szkoda, że hematolog nie odbiera. Może też by jakoś pozytywnie Ciebie nastroiła. W każdym bądź razie teraz myśl o jutrzejszych urodzinkach Bartusia.
Chyba zrobię sałatkę. Zakupiłam tortelini mięsne. Po urodzinach napisze jak mi wyszła.

Papapapa
 
reklama
Hej, nareszcie weekend. Mimo planów na pracowity weekend chyba jednak uda mi się odpocząć od pracy, dzisiaj nieźle mi poszło, i mój zespół ma całkiem niezły status prac w porównaniu do reszty więc dam sobie siana i trochę odpocznę.
Wiecie, ja w pracy nie mam czasu nawet do toalety wyjść... I to nie dlatego że ktoś mi każe czy coś, po prostu mam mnóstwo na głowie a czasu nie rozciągnę. Masakra.
Idziemy jutro na grilla z rodzinką, właśnie z moimi znajomymi z pracy, będzie fajnie. I odwiedza mnie wujek, śmieszny facet, bardzo wyluzowany, mieszka na stałe w Australii i przyjeżdża raz na kilka lat. Nie widział jeszcze Zosi, więc powinno być wesoło.
Z niani jesteśmy nadal bardzo zadowoleni, nigdy nie miałam takiego porządku w domu:-D Chociaż ona tylko przygotowuje dla Zosi jedzenie, sprząta zabawki i nam prasuje, ale jakoś tak jak mam mieć obcą osobę w domu to wszystko muszę mieć poukładane:) Poza tym ona a to pranie zbierze i poukłada, a to zmywarkę puści albo wyładuje, więc nic tak nie stoi na środku i nie czeka na mnie:tak:
Rano przygotowuję listę tego co ma Zosia zjeść, zostawiam składniki na widoku w lodówce. Na obiad zwykle coś trzeba dogotować, ale główne składniki ja gotuję w weekend i zamrażam.
A te z Was które pracują, jak przygotowujecie jedzenie dla dzieci?
Dajecie na obiadek już osobne składniki - tzn mięsko, ziemniaczki, warzywa, osobno? Bo ja daję głównie papki ubite widelcem, wszystko razem, a niania ostatnio zrobiła jej gotowane pulpety i podobno Zosia za bardzo nie chciała jeść, wyciągała z buzi, dopiero papkę ubitą zjadła. Jak to jest u was?

kasica, wszystkiego naj dla Patrysi z okazji urodzinek!!!

kemyt
, Tymuś już chodzi? Czy raczkuje? Bo się pogubiłam w tym opisie najazdu na schody?
Też mam ochotę to i tamto posprzedawać, ale jakoś się powstrzymuje na myśl o drugim dziecku, że trzeba będzie od nowa wszystko kupować, te hustawki, foteliki itp i się wstrzymałam. Sprzedaję tylko rzeczy których ewidentnie nie polubiłam i ich po prostu nie chce. Reszta w garażu zawinięta w wory, ale już powoli kończy mi sie miejsce a nie lubię upychać w mieszkaniu.

paprotna, ja też wierzę ludziom ale zwykle potem okazuje się że byłam naiwna...
Fajnie że Emilka zdrowa i na razie macie spokój z lekarzami. A Zosia dla odmiany ma mały katar, pierwszy raz w życiu.
Miejmy nadzieję że uda wam się dostać lokal w miejscu które chcecie.

optimistic, nie przepraszaj, wiemy że jesteś zajęta i cie podziwiamy:tak: Kurcze, trzymam kciuki za Bartka żeby to nie było nic poważnego. Hematolog brzmi poważnie, ale na pewno wam pomoże (jak juz się do niego dodzwonicie).
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry