Ale fajnie tak móc poczytać, jak się nie ma nic innego do roboty. Wtedy takie zaległości są zbawienne.
Ja nadal leżę, na prochach, po zastrzykach.
Boli trochę mniej, ale do normalnego funkcjonowania chyba jeszcze daleko. O ile takowe nastąpi, bo wczorajsze prześwietlenie panią rentgenową z deka powaliło. W piątek mam mieć opis, to się zobaczy.
Wiem, że Julka była długo karmiona, chociaż mojego wewnętrznego minimum nie udało mi się osiągnąć. Zawsze zakładałam, że chcę karmić min półtora, maks 2 lata. W każdym razie czekanie dłużej nie miałoby sensu. No i jak tak na to patrzę, to chyba powinnam się cieszyć, że wszelkie poprzednie awarie kręgosłupa nie wymagały leków, bo pierwsza była już rok temu - wtedy karmiłabym Julcię cztery miesiące.
Surv, u ortopedy byłam, ale była to zwyczajna strata czasu. Kazał przyjść za pół roku, jeżeli sytuacja będzie się powtarzać. Moja siostra wzięła sprawy w swoje ręce i mam termin na koniec grudnia u jednej z krakowskich sław. Zobaczymy.
Kicrym, co do Julkowej pipki, to czuję się winna, bo jako jedną z możliwych przyczyn podaje się niewłaściwą higienę - a my chusteczek używamy, bo tak łatwiej, co ponoć dobre nie jest. Kremy przeciwodparzeniowe też już dawno nie są przez nas używane regularnie, bo Jula się nie odparza.
Kamu, myślałam o Tobie dzisiaj i bardzo, ale to bardzo się cieszę, że zdałaś. Gratuluję! Mam nadzieję, że sprawy sklepowe wyjaśnią się w miarę szybko i bezboleśnie.
Haszi, Wam również gratuluję udanych interesów! A babcia, jak słabo kuma, to pewnie takie niespodzianki będzie Wam szykować co jakiś czas.
Andula, ja bym chciała taki monitoring u Tymka w przedszkolu, chyba. Piszę "chyba", bo sama nie wiem, co mógłby on wnieść dobrego. Oddanie dziecka w obce ręce, jest takim aktem zaufania, że jedyny plus jaki mógłby z tego wyniknąć, to ten, że widziałabym go na tle grupy - jaka jest jego kontaktowość, udział w zajęciach, itp. Jako nauczycielka nie chciałabym mieć ciągłej obserwacji tego, co robię, choć na pewno pozytywnie by to wpłynęło na jakoś czasu wolnego dzieci. Zresztą jak widzę, jak panie u Tymka w przedszkolu cały czas z dziećmi na dywanie, to jestem zawstydzona, bo w normalnym przedszkolu tego nie ma (Tymi chodzi do przedszkole montesoriańskiego, gdzie praca dowolna dziecka jest właściwie podstawą jego rozwoju. To tak z punktu widzenia starszych dzieci. Przy maluchach w grę wchodzi jeszcze większy lęk o to czy sobie radzą, czy mają dobrą opiekę, więc może to i dobre rozwiązanie.
Chyba tyle.