Czesc dziewczyny! Czas sobie biegnie i biegnie cichutko, nam sie wydaje, ze do porodu jeszcze hohoho, a tu dzisiaj patrze, ze 14.04 mam studniowke! Sto dni do porodu! Niektore z Was juz ja przeszly. Stad taki ruch na forum no i zakupy, zakupy.
Ja wczoraj udalam sie z Maxem do tutejszego domu handlowego The Bay, zeby malenstwu cos kupic (na poczatek tylko kilka dziewczecych ubranek, bo wszystko mam wlasciwie po Maxiku). A tu patrze, na dziale Maternity jakas przecena! ;-) No to ja Maxowi podsunelam nowa zabawke do lapek, zeby sie biedaczek nie zanudzil i w wir szukania na stojakach sie rzucilam . I wiecie co, super ciuchy, super jakosc, wiec spedzilam z Maxem tam ze dwie godziny okupujac przymierzalnie. W miedzy czasie zmienilam Maxowi zabawke, potem przekupilam go ciasteczkami , zeby tylko wytrzymal, az wszystko przymierze. I wrocilam do domu z 7 sztukami nowych ciuchow po 6 dolcow za kazda. Az siadlam w domu i zsumowalam oryginalne ceny tych ubran, wyszlo mi, ze zaplacilabym 461 dolcow, a dalam 48 hehe!

Ale sie udalo!

Co do szkoly rodzenia, to ja chodzilam z mezem w niemczech. To mi dalo pojecie jak sie odbywaja porody i jakie sa okreslenia niemieckie ktore moge uslyszec przy porodzie, jak sie przewija prawidlowo niemowleta, jak je kapac, ubierac, co robic z nadmiarem pokarmu lub jak zwiekszyc ilosc pokarmu, meza nauczyli jak ma mnie masowac, zeby ulzyc w bolach, duzo filmow z "realu" a poza tym pare extra informacji, ktorych nie zapomne przez ich oryginalnosc, np. ze porod pomaga wywolac zapach cynamonu, dlatego mozna tuz przed terminem upiec np szarlotke z cynamonem, albo to, ze mleko matki jest najlepsze na wszystko: oprocz karmienia maluszka mozna nim smarowac sucha skore niemowlecia i wrecz dodawac go do kapieli!

A dzis w moim kanadyjskim podreczniku maciezynskim wyczytalam jak robic sobie (lub z pomoca partnera) masaze zmniejszajace koniecznosc nacinania krocza przy porodzie.
Mozna ciekawe rzeczy uslyszec na tych kursach, ale oczywiscie kobiety rodzily przed nami i bez tego, tyle ze obecnie chyba pewniej mozna sie poczuc, im wiecej sie na dany temat wie. Mozna sie tez doksztalcac z ksiazek, internetu i opowiadan kolezanek z forum ;-)

- i jesli czujemy sie z tym komfortowo, to ok. Ja w kazdym razie nie zaluje tego czasu na kursie.
Teraz wybierzemy sie na kurs o rodzenstwie. Bardzo martwie sie o mojego syneczka, jak on to przyjmie, ze mama juz nie jest tak bardzo "jego" jak dotad :-(.
Roni - gratuluje twojej hmmmm.... Smerfetki ;-).