Roni moje gratulacje!:-)
co do zakupów, to myśle, że nie można dac się zwariować..nasze mamy opierały się na pieluchach tetrowych i gruszkach i jakoś żyjemy;-)fakt, że można sobie życie ułatwić, a laktator, to według mnie fajna sprawa zwłaszcza jak wychodzi się z dzieckiem na zewnątrz..siora mi ostatnio opowiadała, że jej koleżanka była w przychodni z dzieckiem i mała zaczeła się niemiłosiernie drzeć...no i musiała przy tych wszystkich ludziach wyciągnąc pierś i małą nakarmić

o mało ze wstydu się nie spaliła..no ale powiedz to dziecku...dlatego na takie wypady laktator jest fajny, bo póki bede mogła, to nie chce małej faszerować tym proszkowanym mlekiem.
co do tej psyhozy na punkcie sepsy, to nie daję się zwariować..a na pneumokoki zaszczepie najwyżej jak pójdzie do przedszkola, a z tym mi się jakoś nie spieszy
na ostatniej wizycie ginka zaleciła mi siedzieć w domu na tyłku z nogami do góry i pozwoliła wychodzić tylko rano i wieczorem

już mnie trochę skręca, bo tez trwa remont i ciężko się poruszać, a ja tu jeszcze nogi na krzesełku wywalam

ale tyle dobrze, że moje nogi nie wyglądają jak banie