Obejrzyj wideo poniżej, aby zobaczyć, jak zainstalować naszą stronę internetową jako aplikację internetową na ekranie domowym.
Notka: Funkcja ta może nie być dostępna w niektórych przeglądarkach.
A czy może jeszcze ktoś zdecydował się na poród rodzinny? Termin za 4 dni, a ja się ciągle wahamMój M nie krył, że siebie tam nie widzi, ale jeśli mi zależy to oczywiście będzie mi towarzyszył... Nie wiem, jaka będzie jego rola, bo do szkoły rodzenia nie chodziliśmy... Wie, że ma przypominać o oddychaniu, podawać wodę mineralną i... no właśnie? Zależało mi, żeby zobaczył Maleństwo tuż po wydostaniu się na świat i przeciął pępowinę... Mam znajomych tatusiów, którzy przy każdej nadarzającej sie okazji opowiadają o tych przeżyciach, jeden nawet nie ukrywa, że pojawiły się łzy
No, ale uprzedziłam mojego chłopa, że może jednak zatrzasnę drzwi od porodówki mu przed nosem, bo jednak stwierdzę, że to nie jest dobry pomysł
![]()
Przypominam sobie, że pisałyście o szkole rodzenia, czyli zdecydowałyście się na poród rodzinny...



więc malutkiej się nie dziwię
a co

Raczej jej nie męczę takim dźwiękiem świadomie. Każę jej za to słucjać Pink Floyd, stinga, poważna oczywiście też, trochę bacha trochę weselszego straussa, generalnie dobrą muzykę powinna mieć we krwi bo potem to się nasłucha różnych rzeczy. Jak ja byłam mała to braciszkowie starsi kazali słuchać takich różnych dziwnych rzeczy a zabraniali mojej ulubionej Natalii Kukulskiej. Coś mi tam w głowie dżwiekowo zostało i jestem im za to wdzięczna, więc młodej też zapodaję.
Pewnie jeszcze dzisiaj jakis lipcowy dzieciaczek sie pojawi

za 2 tyg mam przyjsc na kolejna kontrole i mysle ze wtedy to juz na pewno zajrzy tam gdzie trzeba :-) z dobrych wiesci tto takie ze Mala ladnie przybiera- miesiac temu miala niespelna 2200 a teraz ma juz 2900- jestem bardzo zadowolona z mojej dzilnej Tosienki:-) a moj lekarz zrbil dziwna mine i powiedzial a tak chcialem by zmiescila sie Pani w 3kg :-)
a może właśnie powinnam coby małęgo uspokoić jak szaleje

przez te choerne garnki (kiedyś je wyrzucę bo nie mam siły do nich) więc musiałam gotować na nowo, także obiadek uratowany 

, dziewczę rośnie, piękna sprawa.


takiego mam zdolniachę