ja juz sama nie wiem co tu robic

z jednej strony chcialabym wrocic,bo tu nigdy sie nie bede czula jak u siebie,chociaz to tu mamy pierwsze samodzielne mieszkanie,nasz pierwszy wspolny dom,bo w Pl mieszkalismy u rodzicow.Teraz sobie nie wyobrazam,zeby wrocic i znow z nimi mieszkac chocby przez chwile ,juz sie za bardzo przyzwyczailam do mieszkania na swoim.Ostatnio jak bylam w Pl to uwierzcie mi po tygodniu juz chcialam wracac.No wiec ,zeby wrocic trzeba miec jeszcze gdzie mieszkac.Druga sprawa to wiadomo praca.Cos by sie moze znalazlo,ale jak juz to w zawodzie,bo praca w sklepie za 700zl i do tego oplata za zlobek to sie nie kalkuluje.Przyznam sie ,ze sie o to troche obawiam.
Tutaj jestem na macierzynskim,wiec dostaje jeszcze kase do kwietnia,oprocz tego dostajemy benefity na dziecko.A w Polsce wiadomo,tyle masz ile zarobisz,a ceny sa wyzsze niz tutaj,wiec wydaje mi sie ,ze te nasze oszczednosci to i tak sa wiecej warte tu niz w Polsce po przeliczeniu na zlotowki.
Z ta tesknota juz sie troche oswoilam,bo przez internet mozemy sie kontaktowac codziennie.
Tak czy siak i tak bym chciala wrocic,no tylko sie troche boje.Doszlismy do wniosku,ze damy sobie szanse przez nastepne pol roku,a jak nic sie zbytnio nie zmieni to wracamy.
Kicrym z ta praca to jest tak,ze wcale nie trzeba zapiepszac po 12 godz,to tak jak w Polsce zalezy od wyksztalcenia i glownie znajomosci jezyka+ troche szczescia.My akurat oboje mielismy dobra prace za niezle pieniadze i wcale nie robilismy po 12 godzin dziennie.Dlatego tez taki dylemat mamy,bo ciagle jest nadzieja,ze jednak w budownictwie cos sie ruszy i praca znow bedzie,bo ani mnie ani mojego K praca na zmywaku czy podobna(a taka jest) nie satysfakcjonuje,oczywiscie nikogo tu nie chce urazic,po prostu interesuje nas praca w naszym zawodzie,a jak nie to postaramy sie taka znalezc w Polsce.
Kamu udanych jazd z mezem;-)
Ja na szczescie zrobilam prawo jazdy jak mialam 17 lat.
Kacha a to juz pewne?Jezeli tak to gratulacje!