Nea, szczęścia, zdrowia, pomyślności... Niech się spełniają marzenia!
Post, ja Ika? Jesteście w Prokocimiu? Właśnie odkryłam, że jesteś z Krakowa?
Madzik, co wykładasz? Jeżeli okaże się, że przy Julce ciężko będzie się przygotowywać do zajęć, to zawsze można zostać dłużej w pracy i tam spokojnie to zrobić. I tak zajmie to pewnie mniej, niż tradycyjne 8 godzin. Pierwszy raz chyba spotykam się z tym, by ktoś z taką radością pisał o tym, że zaczyna się sesja :-) Jak sobie przypomnę te czasy, to mam dość. Powodzenia we wprowadzaniu się do swojego pokoju i biurka ;-)
Tosika, nawet nie chodzi mi o moje ambicje zawodowe, bo takowych to od jakiegoś już czasu nie mam. Ale chciałabym wyjść do ludzi, pogadać o głupotach, zatęsknić za dziećmi, oderwać się od tego wszystkiego. Ale wiem, dlaczego zdecydowałam się na bycie w domu i muszę tylko przetrwać zimę.
Kamu, ja Tymka tak hartowałam, że w wieku 4,5 miesiąca złapał zapalenie oskrzeli i wtedy to pan doktor powiedział mi, że tak małych dzieci się nie hartuje. Ostatnio z panią doktor, która przyjeżdża do nas w razie awarii zdrowotnych rozmawiałam na ten temat i stwierdziła, żeby z Julką nie wychodzić, jeżeli jest duże odczucie zimna i wilgoci. A żem leniwa ostatnio, to się tego trzymam. Tym bardziej, że Tymi cały czas ma katar niewiadomego pochodzenia.
Ewelink@, to może dlatego miałaś te gorsze dni, że Cię choróbsko brało? Ja często nie mam siły na zabawę z dzieciakami. Mam spore wyrzuty wobec TYmka, bo pod kilku dni prawie cały czas bida moja bawi się piaskoliną. Jak próbuję mu poczytać, to zaraz Julka zaczyna fiksację. Ech, szybko musiał mi ten Synek dorosnąć. Czasem to mi go żal.
Sylcia, ja polecam niezmiernie i niezmiennie Vick

Zdrowia życzę!
Ja kryzysu ciąg dalszy. Wszystko zaczyna się odbijać masakrycznie na dzieciach. Jak tylko zaczynamy się kłócić, to Tymek zaczyna płakać :-( A przecież miało być tak pięknie...