reklama

Lipiec 2009

tiaaa.. ja też od jakiegoś czasu robię wszystko czego 'nie wolno' :-) poprzesadzałam w domu wszystkie kwiatki (a mam ich w sumie koło 30tu, codziennie podlewam na balkonie kwiatki (konewką 5 litrową - także te wiszące u góry), sprzątam, schylam się, latam z aparatem po budowie, staram się nie zwracać uwagi na kłucie w brzuchu, nie łykam 3 no-spa dziennie tylko 1, i prawie codziennie chodzę u rodziców na truskawki i sama je zbieram czyli schylam się raz po raz i co....??:szok::szok::szok: no właśnie NIC!!! :eek: - z jednej strony dobrze że urodze o czasie bo przynajmniej szybciutko bez problemów trafię po porodzie do domu (mam nadzieję) ale z drugiej strony.... już mi straaaaaaaaaaaasznie ciężko i źle :zawstydzona/y:
 
reklama
e-mamo - wiem że wszystkim nam jest ciężko - nie mam co do tego wątpliwości :-D tylko chodziło mi o tę samą końcówkę... w 30 tc śmigałam jak głupia i chwilami zapominałam że jestem w ciąży, opamiętałam się gdzieś około 35 tygodnia i zauważyłam że brzuch mi ciąży a teraz ... teraz mam wrażenie od jakiegoś tygodnia-dwóch że za chwilę eksploduję i trzaśnie mi pępek
 
e-mamo - wiem że wszystkim nam jest ciężko - nie mam co do tego wątpliwości :-D tylko chodziło mi o tę samą końcówkę... w 30 tc śmigałam jak głupia i chwilami zapominałam że jestem w ciąży, opamiętałam się gdzieś około 35 tygodnia i zauważyłam że brzuch mi ciąży a teraz ... teraz mam wrażenie od jakiegoś tygodnia-dwóch że za chwilę eksploduję i trzaśnie mi pępek

no ciężko jest, nie ma co zaprzeczać:zawstydzona/y:
Ale powiem Ci, że wczoraj widziałam jak sąsiadka z bloku obok zapakowała się do auta i pojechała na porodówkę to jakoś tak.... zmroził mnie ten widok. Z jednej strony jej zazdrościłam, że przyszła w końcu jej pora a drugiej brrrr:sorry: Jak czytam posty Milgak, która pisze o niewyspaniu i zasypianiu nad laktatorem to wracają do mnie myśli o pierwszych miesiącach z niunią:shocked2:

Szykuje się nam wszystkim jazda bez trzymanki ;-):tak:
 
mnie poród PRZERAŻA :szok::szok::szok: - tego nie ukrywam a później.... jakoś jestem dziwnie spokojna o to co będzie - może po prostu wolę o tym nie myśleć :-) bezsenności się jakoś specjalnie nie boję bo teraz też sypiam średnio po 3 godziny na dobę - jakoś więcej... nie potrafię i może nie mam potrzeby? - sama nie wiem :eek:
 
No tak.... z jednej strony już by się chciało tulić maluszka w ramionach, spacerować z wózeczkiem i takie tam.... A z drugiej ten taki dziwny strach, jak to będzie, czy dam radę znieść bez afery poród, czy potem dam sobie radę w domu...:confused: Niestety mam wszystkich na drugim końcu Polski i nie będzie mamy czy kogoś w pobliżu... Czasami właśnie z tego powodu zastanawiam się nad powrotem na południe. Ta myśl powoli zapuszcza korzenie w mojej głowie i jak wszystko pójdzie po mojej mysli, to pod koniec roku bedę sie tam rozglądała za pracą. A przynajmniej bedę szukała czegoś bliżej domu. Aby nie było ponad 500km tylko chociaż połowa tego....
 
No tak.... z jednej strony już by się chciało tulić maluszka w ramionach, spacerować z wózeczkiem i takie tam.... A z drugiej ten taki dziwny strach, jak to będzie, czy dam radę znieść bez afery poród, czy potem dam sobie radę w domu...:confused: Niestety mam wszystkich na drugim końcu Polski i nie będzie mamy czy kogoś w pobliżu... Czasami właśnie z tego powodu zastanawiam się nad powrotem na południe. Ta myśl powoli zapuszcza korzenie w mojej głowie i jak wszystko pójdzie po mojej mysli, to pod koniec roku bedę sie tam rozglądała za pracą. A przynajmniej bedę szukała czegoś bliżej domu. Aby nie było ponad 500km tylko chociaż połowa tego....

mam niestety ten sam ból, rodzinę 600km ode mnie a na miejscu żadnej cioci, siostry, nikogo:zawstydzona/y::zawstydzona/y: niestety jest mega ciężko i gdyby nie moja kochana sąsiadka, u której nie raz zostawiałam młodą gdy musiałam coś załatwić to byłoby hardcorowo:eek:
 
No tak.... z jednej strony już by się chciało tulić maluszka w ramionach, spacerować z wózeczkiem i takie tam.... A z drugiej ten taki dziwny strach, jak to będzie, czy dam radę znieść bez afery poród, czy potem dam sobie radę w domu...:confused: Niestety mam wszystkich na drugim końcu Polski i nie będzie mamy czy kogoś w pobliżu... Czasami właśnie z tego powodu zastanawiam się nad powrotem na południe. Ta myśl powoli zapuszcza korzenie w mojej głowie i jak wszystko pójdzie po mojej mysli, to pod koniec roku bedę sie tam rozglądała za pracą. A przynajmniej bedę szukała czegoś bliżej domu. Aby nie było ponad 500km tylko chociaż połowa tego....

no to witaj w klubie...
my z kolei odwrotnie... mieszkamy z mężem tuż pod Wrocławiem,a rodzina w Olsztynie :tak: i po tym jak mąz złożył wypowiedzenie w pracy, zdecydowaliśmy sie pojechać do Olsztyna, przynajmniej na czas mojego macierzyńskiego i ewentualnego wychowawczego, mąz szuka tam pracy i zobaczymy, jak nam tam sie bedzie mieszkało, bo my od ślubu cały czas we Wrocławiu, wieć nie wiemy, co to mieszkać blisko teściów i rodziców... mamy cykora,ale teraz najlepszy czas, ja nie musze sie zwalniać, a mąż i tak by zmieniał pracę...

ja to szczerze mówiąc bję pomocy nadopiekuńczych rodziców....
 
Goteczka a mocno ci jeszcze rośnie brzuszek tak w ostatnich dniach? Bo jestem ciekawa czy na końcówce jeszcze mocno się powiększa.
Ja też najbardziej się boję porodu i tego czy mały będzie zdrowy, potem to już jakoś da się radę, zawsze jest mąż, który mam nadzieję będzie mocno wspierał:-)
migalak dobrze, że przy karmieniu małej nie zasypiasz ;-):-) a ściągasz mleko dla małej czy dlatego, że masz go za dużo?
 
reklama
Zmykam spać moje drogie. Życzę wszystkim spokojnej nocki. Mnie tak kręgosłup dziś zaczął boleć, że ledwo ustałam przy myciu naczyń przed chwilą. Tak więc szybki prysznic i idę wyprostować gnaty. ;-)
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry