Ewa przypomina o pomysłach:-). Juz o nich pisałam...Ale widocznie nic jej do gustu nie przypadło to jeszcze napisze, ze mój maz mi w odpowiedzi na te wszystkie robione prezenty wyszył poduszke

2 lata mu to zajeło

i zrobił mi rame do lustra, która ja sama potem przyozdobiłam muszelkami i takim grubym sznurem, coby było w morskim stylu

.
A kupione przeze mnie prezenty to
cała masa ciuchow (nie z lumpeksu

)bo mój maz inaczej chodziłby w jakichs szmatach, bo on sobie sam nigdy niczego kupic nie chce
portfel skórzany
maszynka do golenia
maszynka do strzyzenia włosów
parasol
drewniana skrzyneczka na listy(ode mnie rzecz jasna

)
ksiazki
bonsai w donicy+ksiazki o pielegnacji
rybki do akwarium
harmonijka ustna

fajne szachy
wiertarka
wyzynarka
komplet wkretaków
komplet kluczy płaskich
teczke-aktówke skórzana
pasek do spodni
komplet strun do gitary
oj, i juz nie wiem co....teraz Wy
A najfajniejszy prezent zrobił mi na urodziny:
wstałam sobie rano, a tu na poduszce lezy list (a maz udaje ze zawziecie spi

), czytam ten list, a tu taki wierszyk z zagadka, ze gdzies tam jest schowany prezent. Szybko odgadłam gdzie(szafa)i ide po niego, a tam tylko owocowa herbatka i drugi list. Czytam i znow zagadka-tym razem trzeba było isc do piwnicy. Wziełam latarke i schodze (w pizamie). W piwnicy znajduje ksiazke i nastepna zagadke. Odgadłam, ze musze do samochodu isc. No to wychodze przed blok(nadal w pizamie), a tu samochodu nie ma

. W tym momencie sie wkurzyłam, bo zrozumiałam, ze do garazu musze isc(15 minut marszu

). Wracam wiec do domu sie przebrac. Nałozyłam bluze polarowa i buty do biegania i poleciałam w spodniach od pizamy

Była 6.30 rano, wiec ok. Dobiegam, a my mamy taki dziwny zamek w drzwiach garazowych, ze trzeba taki metalowy klucz mocno wcisnac i wtedy sie otwieraja. N o i nie mogłam za chiny tego wcisnac. Znalazłam kamien i wale w ten klucz


a piach z kamienia sypie mi sie na twarz!!!Uffff.,.....otworzyłam, otwieram, a w garazu wcale tego samochodu nie ma

. Za to na podłodze stoi pakuneczk, a w nim młynek do kawy i zagadka-ze prezent jest w samochodzie, a samochod gdzies na parkingu. Domysliłam sie dzieki zagadce gdzie, zamknełam garaz.....i nagle dotarła do mnie straszna prawda, ze samochod stoi pod kosciołem, a ja jestem nie umyta(w piachu), nie uczesana i w pizamie

a o 7ej w kosciele msza

Ale nic-poleciałam, kaptur na głowe, sa,mochod znalazłam, a w nim super bielizne

i zagadke, z której wywnioskowalam, ze mam do domu wrócic. Wracam, a tam sniadanko przy swiecach, a potem......hm.....tu sobie daruje szczegóły. Było bosko. Dobrze, ze mi maz ze smiechu nie umarł, jak mu opowiadałam o kamieniu.