Witam, pustawo tu dzis, troszkę mnie nie bylo, wczoraj byla u mnie stara przyjaciolka i caly dzien ze mna siedziala, fajnie czasem taka odskocznia.
Kacper zakonczyl juz antybiotyk,na szczescie wczoraj mial ostatni raz i o dziwo plakal tylko przy ukuciu a zawsze wył, lekarz zapisał mu taka kuracje ktora nie czesto sie stosuje udoparniajaca ktora trwa 3 miechy, potem dostanie jeszcze takie jakies tam szczepienie, pije tran z rekina, bo ja mu wszesniej podawalam z dorsza, bo powiedzieli mi w aptece ze taki dla niemowlat jest najlepszy...
kurka znowu tyle kasy poszlo masakra jakas, ale mam nadzieje ze mu to pomoze, dostaje jeszcze zyrtec dla niemowlat,
no i czekamy jeszcze na wizyte do alergologa,
co tam jeszcze...
mały juz wykapany,najedzony spi, a ja padam po prostu... tak mnie plecy bolą,
moj caly dzien w szkole dopiero wrocil, jutro to samo, w domu do glowy dostaje normalnie wyć mi się chce nie raz,
jeszcze m mi pisze smsa ze ma juz dosc,i pada ze zmeczenia.... od siedzenia na dupie, a ja nawet czasu zeby sie wysikac nie mam, bo czas jak maly spi, poswiecam sprzataniu, to pranie, itd. ale wazne ze on jest zmeczony...
Przepraszam ze Wam nie odpisuje ale nawet niewiem co mam do kogo napisac. Jakos glowy mi brakuje,