Witajcie kochane wróciłam:-)
Nie miałam netu w szpitalu przez 2 tyg :-( i nawet nie mogłam podejrzeć co u was już nie mówiąc o pisaniu.
U nas już wszystko dobrze Tosia odżyła jak tylko zobaczyła dom, ja i mąż cali szczęśliwi że możemy wreszcie z naszym maluszkiem we własnym mieszkanku posiedzieć

Co do wiadomości szpitalnych operacja była bardzo długa i bardzo ciężka( opinia operujących) trwała 4 godziny, ale udało się uratować śledzionę, za 3 miesiące jedziemy ją skontrolować czy funkcjonuje prawidłowo. Teraz właśnie K pojechał z małą do pediatry po skierowanie na badanie krwi bo jak wyniki wyjdą dobrze odstawiamy antybiotyk:-) Niestety ja nie pojechałam bo zamiast porannych wymiotów mam poranne zawroty głowy- strasznie uciążliwa sprawa, ale nic to nie dam się tak łatwo

Wczoraj wieczorem sąsiedzi zaprosili nas do siebie na sushi, a mała bawiła się z ich córeczkami i tak się zaaferowała, że nawet wstała na nogi i zrobiła kilka kroków
Dobra zmykam bo w domu 2 miesięczny kurz leży, pełno toreb z bagażami wszędzie, czas się rozpakować i wrócić do normalności.
Nooo to się napisałam... teraz jak posprzątam to ponadrabiam zaległości na bb i wreszcie będę mogła z wami popisać a nie tylko się nad sobą użalać:-)