cześć matki wariatki w sobotni poranek!
Ja zaraz biorę się za mycie okien.. a mały wcina śniadanko.
Byliśmy wczoraj u lekarza. Poprawa skóry jest, ale tylko taka że jest lepiej nawliżona. No nie dziwne jak co chwilę krem na niego pakuje. Wypryski są dalej. Jeszcze tydzień mamy stosować maść robioną i znowu kontrola. Mogę sprawdzić jak reaguje na czekolade, kakao i cytrusy bo one raczej nie uczulają łośka ale zaostrzają wysypkę (łoś ma ją wtedy czerwoną), więc mam to podawać bardzo rzadko. Paznokcie też tą maścią robioną mogę nawliżać plus podawać Vibovit. Zbadała go, osłuchała, w gardełko zajrzała, katar ma typowo alergiczny, sama woda. No i na ich wadze (na mojej zawsze wychodzi więcej) łoś waży 14,900
Beatko akurat wczoraj pytałam o kichanie. Jeżeli dziecko kicha tylko w domu a okna np są zamknięte to prawdopodobieństwo że jest uczulone na roztocza jest większe. Mały sporo kicha w domu a katarek leci na podwórku. U nas jednak głównym winowajcom są pyłki, bo bardzo często wietrze w domu. Jak zamkne okno to po pewnym czasie kichania nie ma.
aha na badania na razie nie chciała dać, mamy rozmawiać na ten temat za tydzień
Beatko pochwal się fryzurką!
biorę się za sprzątanie bo na 12 idziemy do parku u nas. Jest piknik medialno-promocyjny miasteczka westernowego które u nas powstaje. Ma być całkiem ciekawie, więc dla łosia frajda. Indianie, kowboje, akrobacje na koniach itd..
Miłego weekendu kochane!