Cześc matki wariatki!
Faktycznie, po świętach cisza u nas straszna.
Dziewczyny gdzie wy wszystkie jesteście!!!!!!!!???? Oj strasznie się ten nasz lipiec zaniedbał, strasznie...
A co tam u nas? a po staremu. Mały od piątku biegunki już nie miał. Wg jego pediatry zaszkodziła mu czekolada, którą kazała mi kilka dni wcześniej dać w niewielkiej ilości. Po przeanalizowaniu tego co jadł faktycznie wpływ mogły mieć te słodkości. Tak więc szlaban na czekolade i kakao.
W sobotę u nas była piękna pogoda, byliśmy w kościele poświęcić jajeczka, a później szalał łosiu w ogrodzie u teściów. No i zrobił sobie pierwsze w życiu ała! Kolanko zdarte pięknie. Płaczu trochę było, ale w przemywaniu rany nie wyrywał się tylko trochę pojęczał. Ze spaceru oczywiście były już nici bo chodzić nie chciał i męzul na barana naszego rannego niósł. Do teraz mały przybiega co chwilę i pokazuje na kolano wołając "tu, tu, tu ała"

I każdej napotkanej osobie musi się pochwalić.
W niedziele i poniedziałek u nas pogoda była paskudna, dużo deszczu, chmur i zimno.. Tak więc siedziało się przy stole i jadło.. A mały fajnie z kuzynką się bawił

Trochę się "odchamiło" ale teraz czas wracać do szarej rzeczywistości.
Dzisiaj na obiad gołąbki zawijane w kapuście włoskiej plus sosik pomidorowy. W święta się niczym nie martwiłam bo urzędowaliśmy u teściów i moich rodziców

Pora wracać do garów :-)
Miłego dnia kochane i odzywajcie się!!!!!