Eeee czy ja mam wrażenie czy zniknęło tu kilka postów m.in mój z rana, który na pewno tu był, odpowiedź do mnie i Olci Impresji Wiosennej...yyy czyżby powrót cenzury? Dziwne
Mam tylko pół godziny na neta (walczymy z mężem z uzależnieniem hihi;-)) więc odpowiadam szybciutko:
Impresja - u mnie historia jest z tą ciąża jest dośc nieprawdopodobna i o ile ktoś wierzy w Opatrzność to stwierdzi, że to dziecko po prostu miało z nami być...W skrócie: Temperaturę, śluz badam od kilku lat. Dotąd cykle tak jak pisałam 28-32 dni. 3 razy w tym czasie zdarzył się cykl 33 dniowy i raz - podczas egzotycznych wakacji 47 dniowy. Poza tym wszystko jak w zegarku. Skok 16go dnia, 3 dni wzrostu po Bożemu itd itp. W tym cyklu zepsuł mi się termometr - poszłam kupic niezwłocznie nowy. Mierzyłam temperaturę, jednak po kilku dniach zaczęło mnie dziwić że codziennie jest taka sama (zdaje się 36.8). Po 5ciu takich dniach sprawdziłam termometr - był zepsuty ;-) A kupiłam go kilka dni wcześniej! No ale to połowa historii. Po 20 d.c. jak już pisałam stwierdzilismy z mężem że owulacja na pewno musiała już być więc ten tego...zaryzykowaliśmy. I co? Koniec historii już znacie

Zaszłam prawdopodobnie ok 26 d.c. czyli 3 dni przed spodziewana miesiączką...I jak tu nie wierzyć w przeznaczenie? Dlatego nie wiem kiedy tempereatura tak naprawde wzrosła i nie potrafię wyliczyc dokładnej daty porodu. Jednak, po wynikach beta hcg można również stwierdzić kiedy doszło do poczęcia i w ten sposób ja sobie wyliczyłam.
I przyrzekam, bo może brzmi to mało prawdopodobnie, ta historia to autentyk
Druga sprawa - co do spokoju w ciąży, ja w mojej pierwszej niestety przeżyłam sporo niemałych stresów i generalnie spokojnych dni miałam niewątpliwie mniej niż więcej. Moje dziecko jest niesamowicie wesołe, pogodne, towarzyskie, ufne i spokojne. Dlatego nie przeceniałabym roli samopoczucia Mamy w ciąży i korelacji z późniejszą osobowością dziecka, choć niewątpliwie wszystkie powinnysmy o siebie i swój nastrój dbać.
Swoją droga, Twój synek ma wyjątkoooowo śliczne imię;-)
Effcia, Magduśka - ja rodziłam na Zaspie, jestem zadowolona, jakby co - pytajcie. Szpital całkiem przyjemny, pielęgniarki znośne (choć umowmy się, raj na ziemi to nie jest), opieka ok. Mam namiar na położna tam, rodziłam z jej (odpłatną) pomocą i bardzo sobie chwalę. Mogę się podzielić. Czy drugie dziecko urodze też na Zaspie zależy do tego, czy przestanie boleć mnie kośc ogonowa, która wygieła mi się w czasie porodu (myślałam że umieram z bólu swoją drogą) i boli do dnia dzisiejszego. Jeżeli będzie boleć nadal chyba nie będę miała wyjścia jak rodzić ze znieczuleniem ZZO, a na Zaspie go nie robią.
Magduska - z całego serca współczuje przeżyć przy i wokół produ. Mikołaj też był owinięty, na szczęscie raz i dostał 10 pkt. Nie wyobrażam sobie co musiałaś przeżyć. Tym bardziej gratuluję i cieszę się że masz tak ślicznego i kochanego chłopca!
Co do USG to osobiście też miałam robione je przy każdej wizycie, ale mam co do takiego postępowania mieszane uczucia. Ponoć wpływ USG na płód nie jest do końca sprawdzony, rozmawiałam z lekarzami (mam ich w otoczeniu sporo - taka rodzina) którzy są bardzo przeciwni czestszemu niż 3 razy w ciąże badaniu ultrasonografem...Sama nie wiem co o tym myslec, mam gorącą nadzieję, że sie mylą, ale to chyba tłumaczy dlaczego w innych krajach nie robią tego typui badania na lewo i prawo na każde życzenie pajcentki...
A zaraz spróbuję wkleić zdjęcie mojego żuczka
Buziaki wszystkim i pozdrawiam!