reklama

Lipiec 2010

witam wieczorową porą:-)

ja dziś 3/4 dnia spędziłam na uczelni-, przed chwilą staraliśmy się z M obejrzeć film, ale oboje usnęliśmy-tzn. ja chwilowo, jak widać;-)

anetka ale mi zrobiłaś ochotę na te muffiny, podrzuć jednego:-D

miłego wieczorku:-)
 
reklama
Hejka w końcu jestem :-), tzn. niby ciągle byłam ale jakaś nieobecna i szalenie zajęta.
W środę już się lepiej poczułam i nie mogłam odpuścić pięknej pogody (to był pierwszy ciepły dzień w Gdańsku gdy można było wyjść w półbutach, a nie kozakach), no i spędziłam go z synkiem na ogródku. W czwartek też super ciepło, znowu cały dzień na dworze, ogródek, spacerki, rowerek (p.s. moje dziecię pedałuje już od zeszłego roku na 3-kołowym) + grill na obiad, mniiiiiam (oznajmiam, że sezon grillowy rozpoczęty :tak:). W piątek z mamą i młodym 3 godziny w aquaparku spędziliśmy, a potem do mamy na obiadek się wbiłam :-p. Wczoraj rano na zakupach, a na 16-stą do brata na imprezkę z okazji 8-mej rocznicy ślubu poszliśmy, finał taki, że M. się nieźle upił, a ja śpiącego Nikusia z auta w deszczu do domu niosłam :wściekła/y:, ale za to jedzonko było pyszne i wypiłam chyba z 5 szklanek pepsi :sorry2:. Dziś dziwnie się złożyło, że mi z rana godziny zabrakło :-D, ale już po kościele, placu zabaw na powietrzu i obiedzie, czas powrócić na BB , ale ciężko mi się teraz wbić :sorry2:.

Emih dzięki za maila :tak:, co do bóli to ja bym na twoim miejscu pojechała do szpitala lub umówiła się na wizytę do lekarza :tak:.

Agaha dobro dzidzi najważniejsze, niema żartów, trzeba się oszczędzać :tak:.

Tak się zastanawiałam czy napisać wam historię mojej koleżanki i stwierdziłam, że może jednak tak, bo warto o siebie dbać i nie lekceważyć silniejszych lub nietypowych bóli. Otóż kumpela zaszła w ciążę w październiku, termin porodu miała na połowę lipca, ale niestety nie udało jej się donosić :-(. Około 1,5 tygodnia temu miała silne bóle i krwawienie, pojechała do szpitala i okazało się, że serduszko nie bije :-(, dostała zastrzyk na wywołanie porodu i tak zakończyła ciążę. Baaardzo mnie zasmuciła jej historia i oczywiście dała do myślenia, ku.wa nie do wiary co się dzieje, najpierw na forum takie tragedie, a teraz moja znajoma, naprawdę można przestać czuć się bezpiecznie, zostały nam tylko 3-4 miesiące dziewczyny dbajmy o siebie jak nigdy!!! Mam nadzieję, że nie będziecie miały mi za złe, że "dołuję" kolejną utratą, ale mi też lżej, że mogę podzielić się z wami obawami :-(.
 
geperty straszne to jest:-( niby człowiek jest pewny, że teraz to już ryzyko takiej sytuacji małe, bo zaawansowana ciąża itd, a jednak... :no::-(

ja się już pożegnam ,wpadłam tylko na chwilkę.. spokojnej nocki Wam życzę, buźka
 
Ostatnia edycja:
geperty rzeczywiście smutna historia ;(

Ja też uciekam, muszę się pouczyć do jutrzejszego kolokwium ;/ Oczywiscie od rana na uczelni a potem od 15 w kolejce u gina, 3majcie kciuki dziewczyny bo będę miała wyniki glukozy...

Miłych wieczorków Kochane ;*
 
geperty smutna historia ale niestety prawdziwa,dlatego lepiej raz za duzo wybrac sie do lekarza niz pozniej pluc sobie w twarz.kochane uwazajmy na siebie!!!
ja tez powoli bede mowila dobrej nocy,rano ide oddac siuski do kontroli,pozniej do ginki poprosic o dalsze chorobowe a pozniej z ojcem do cukrzyka:/takze dzien od samego rana zapowiada sie dosyc ciekawie.

milych snow i do jutra brzuchatki:)
 
Vanilka moja mama ma urodę "ciężką" a tata był drobniutki i kiedyś jak chciała wejść do łóżka to się od ściany łóżko podniosło i tata spadł:-D

emih jeśli jestes zaniepokojona idź ponownie do lekarza może:sorry2:

mruczka to prawda, mamusie często się poznają na spacerach:tak:

tweenie udanego wyjazdu do mamy i wracaj bezpiecznie:happy2:

ewelad to nie jest tak źle z wynikami, główka do góry;-)

mruczka słodkie te tapety:tak:

geperty witaj słoneczko:-)smutna historia twojej koleżanki, bardzo smutna ale ku przestrodze dla nas, dziewczynki dbajmy o siebie teraz nic nie ma ważniejszego.

magdzia trzymam kciuki;-)
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry