mnie ten tekst rozwala, to taki oklepany slogan. A nie można człowiekowi w potrzebie czegoś od siebie powiedzieć?
Jestem strasznie uczulona na tym punkcie. Mój tata miał guza mózgu, ostatni rok życia spędził na łóżku, z dnia na dzień było z nim coraz gorzej, nic się już nie dało zrobić, to już tylko czekanie na śmierć... Brzmi to okrutnie, ale tak to było, każdego dnia obserwowaliśmy, jak się jego stan pogarsza. A ktoś mówił nam, będzie dobrze ... nie próbując zrozumieć, pomóc, a każda pomoc była nam bardzo potrzebna. Nawet żeby ktoś posiedział z tatą godzinę, żebyśmy my z mamą mogły coś zrobić.
To samo po pogrzebie - będzie dobrze... Wiem, że czas leczy rany, że kiedyś ból będzie słabszy, ale można coś innego powiedzieć...