tweenie
Fanka BB :)
skoro już przy porodach jesteśmy...
Powoli zaczynam panikować, ale nie z powodu samego porodu-bólu, czy dam radę, itp, ale dotarło do mnie, że zostanę na całe dnie z noworodkiem w domu już po tygodniu...
Z racji porodu M weźmie 2 tyg urlopu, ale chcę żeby był na początku porodu ze mną, a ta faza może trwać długo. Po porodzie jeszcze 2-3dni w szpitalu (o ile nic się nie będzie działo), a też by mi się przydał tam, jak będę taka wypompowana po przejściach. Czyli tu już nam ucieka prawie tydzień urlopu.
Chciałam, żeby był ze mną po porodzie w domu 2 tyg, ale będzie ciężko, bo nie może iść na 3 tyg urlopu, w dodatku w sezonie urlopowym i w dodatku bez określenia od kiedy do kiedy. A przecież nie wiadomo, kiedy Mała dojrzeje do wyjścia...
Moja mama przyjedzie przed porodem, żebym nie była sama i żeby miał mnie kto do szpitala odstawić. A potem musi wracać do pracy. Pozostaje jeszcze teściowa, ale nie wyobrażam sobie, że ona miała by mi się tu na dłużej zwalić. Nie mamy na tyle dobrych stosunków, a im większa ciąża, tym bardziej mnie ta kobieta wkurza...
Owszem, potrafię zajmować się małymi dziećmi, ale cóż mi po tej wiedzy, skoro będę pocięta, obolała i ciężko będzie mi się z łóżka zwlec. tym bardziej, że w szpitalu, w którym chcę rodzić, standardowo nacinają pierworódki
Czy wiecie może, czy jakiś dodatkowy urlop przysługuje tatusiom? jest dzień czy 2 okolicznościowego?
A czy może mieć opiekę na mnie? Czy to jest płatne jak l4, czyli 80%?
Jest jeszcze dodatkowy tydzień urlopu dla ojca, ale może go dopiero wykorzystać, jak ja skończę macierzyński... ehh, powoli mnie to zaczyna przerastać
Powoli zaczynam panikować, ale nie z powodu samego porodu-bólu, czy dam radę, itp, ale dotarło do mnie, że zostanę na całe dnie z noworodkiem w domu już po tygodniu...
Z racji porodu M weźmie 2 tyg urlopu, ale chcę żeby był na początku porodu ze mną, a ta faza może trwać długo. Po porodzie jeszcze 2-3dni w szpitalu (o ile nic się nie będzie działo), a też by mi się przydał tam, jak będę taka wypompowana po przejściach. Czyli tu już nam ucieka prawie tydzień urlopu.
Chciałam, żeby był ze mną po porodzie w domu 2 tyg, ale będzie ciężko, bo nie może iść na 3 tyg urlopu, w dodatku w sezonie urlopowym i w dodatku bez określenia od kiedy do kiedy. A przecież nie wiadomo, kiedy Mała dojrzeje do wyjścia...
Moja mama przyjedzie przed porodem, żebym nie była sama i żeby miał mnie kto do szpitala odstawić. A potem musi wracać do pracy. Pozostaje jeszcze teściowa, ale nie wyobrażam sobie, że ona miała by mi się tu na dłużej zwalić. Nie mamy na tyle dobrych stosunków, a im większa ciąża, tym bardziej mnie ta kobieta wkurza...
Owszem, potrafię zajmować się małymi dziećmi, ale cóż mi po tej wiedzy, skoro będę pocięta, obolała i ciężko będzie mi się z łóżka zwlec. tym bardziej, że w szpitalu, w którym chcę rodzić, standardowo nacinają pierworódki

Czy wiecie może, czy jakiś dodatkowy urlop przysługuje tatusiom? jest dzień czy 2 okolicznościowego?
A czy może mieć opiekę na mnie? Czy to jest płatne jak l4, czyli 80%?
Jest jeszcze dodatkowy tydzień urlopu dla ojca, ale może go dopiero wykorzystać, jak ja skończę macierzyński... ehh, powoli mnie to zaczyna przerastać




ja się cieszyłam że nospe ciut odstawie a tu bakterie w moczu więc pewnie dostanę jutro recepte na tablety od ginka
w razie czego do mamci jedź, nie męcz się kochana na siłę.
ciężko tak, spróbuj mimo wszystko z nim pogadać, czy ta odpowiedzialność za rodzinę go przeraża czy co się dzieje i wyjaśnij że to są tylko rzeczy które można wymienić, z uczuciami nie jest tak łatwo i życia szkoda na konflikty o pierdoły
widać kręcą się nam maluchy jeszcze nim przyjmą pozycję startową
Aha cukrzycy nie mam chyba bo glukoze miałam 74 a po wypiciu i 2 godzinach 72 wię chyba oki?ale za to mam w moczu cuda na kiju