kama ja mam się kłuć 4 razy dziennie, a jaki masz ten glukometr?? ja mam microdot i to o jest w nim fajne to jest taki długopis z lancetami, do nakłuwania, jak byłam u koleżanki to ona nakłuwała się igiełkami i ja też to do dzisiaj mnie palec boli, a po tym nie. Poza tym na kolację zjadłam dwie kromki chleba razowego i pół makreli wędzonej i miałam pomiar 102, więc się ucieszyłam (mój pierwszy pomiar). Mój mądry diabetolog powiedział, ze nie wolno dopuszczać do stanu, ze jesteś głodna, wtedy zjedz jakieś jabłko, albo pół grejpfruta
kacperek i fasolka ciężko powiedzieć jaki kto ma brzuch bo to zależy od proporcji, ja generalnie raczej mam mały brzuch, ale w proporcji do ciała to powiedziałabym, ze całkiem spory. A mała ma różne dni czasem kręci się bardzo a czasem tylko trochę.
A na marginesie pisząc do jedyneczki piszesz "jedynaczka" i to jakoś przykuwa moją uwagę
jedyneczka oj ten mój M ma złote serce, ale ludzie to wykorzystują, a często my na tym tracimy. Jesli to byłoby tak z wzajemnością, że mój M dla kogoś dobry a ta inna osoba też to ja się podpisuję pod tym obiema rękami, ale często jest tak, że ktoś traktuje go jak krowę -ile wlezie tyle wydoi a potem kopnie w tyłek, ale on jakoś tego nie widzi. Szkoda tylko, że ja muszę się szarpać a on wiele rzeczy odpuszcza. Czasem jest mi przykro, bo ja z tych oszczędnych jestem-oszczędnych dla siebie, a nie kupię sobie tego czy tego, bo szkoda mi kasy, chcę odłożyć by w domu coś zrobić a on czasem lekką ręką coś odpuszcza, albo wydaje echh. A co do lekarza to naprawdę nie mogę się nachwalić
dzamena no widzisz jak to z tym moim M jest, ale tak jak pisałam wyżej sama czasem nie wiem jak M tego nie widzi, że większość ludzi go wykorzystuje.
madzik ja też przyjęłam zasadę nic pod nos nie podstawiam i nie jest źle, bo M sam sobie poprasuje, zrobi śniadanie, kolację (no obiadów nie gotuje), ale jakoś nie ogląda się na mnie czy coś jest zrobione. Jasne, ze jedne rzeczy ida mu oporniej, ale nie jest źle
ewcik o kurcze to niedobrze z twoją bratową, mam nadzieję, że z didzią ok
mloda mamuśka no to rzeczywiście młoda jesteś. Powodzenia na maturze, a co do twojego narzeczonego to jeszcze nie raz tu poczytasz "złote rady" typu ślepe zakochanie, podstawianie pod nos, uleganie nie prowadzi do niczego dobrego itp.
mysza trzymaj się z tymi teściami i fajnie, że wszytsko u ciebie ok
Ja byłam u gink, generalnie szyjka ok, nie skraca się, ale macica się stawia, więc musze brać nospę (mma już tyle tych piguł, że chyba jestem rekordzistką) - luteina, żelazo, magnez, witaminy, nospa, 4razy kłucie się do pomiaru cukru, test paskowy moczu codziennie rano w związku z tą cukrzycą (czy dziecko dostaje wystarczająco dużo jedzenia). Poza tym trochę z ginką pogadałyśmy na temat szpitala itp.fajna babka. Potem pojechałam do sklepu żeby jakieś jedzenie kupić i wiecie co współczuję cukrzykom, bo w tych sklepach nie za wiele jest. Wymarzłam się przy półce z jogurtami, wszystko o zgrozo słodzone )oprócz naturalnego jogurtu). Zakupiliśmy 35 tuj do naszego przyszłego ogródka. M padł na kanapie i oczywiście podchrapuje, a ja patrzę że to już prawie 1 w nocy a ja nadal siedzę. Zmykam spać