reklama

Lipiec 2010

Ashika - jak ze wszystkim, bez paniki. Toxo od kota można się zarazić praktycznie tylko przez odchody - dla spokoju zleć sprzątanie kuwety M :-) U mnie robi to i tak córka, bo kot jest jej. Toxo nie przenoszą tylko koty nie opuszczające domu. Pozostałe są narażone, ale zarazić się nie tak łatwo :no:
A tych pierogów Ci współczuję :eek: Ja wogóle szpinaku nie lubię :confused2:

Perla, zazdroszczę - mój M może żyć miesiąc na kanapkach :-D
 
reklama
Dziewczyny ale naskrobałyście :tak:
Wiecie co, jakoś trochę lepiej się czuję, muli mnie głownie wieczorami i staram się więcej jeść,ale rzeczywiście mój jadłospis jest dziwny, na śniadanie głownie coś mlecznego jogurt, jakiś serek, a na obiad kociołek (ten ze słoika orientalny ryż z jakimiś tam dodatkami), wiem wiem że to niezbyt zdrowe, ale stać przy kuchni nie mam siły. Popołudniami dopadają mnie jakieś chęci na owoce i inne przekąski. Generalnie to na kwaśno, grejpfruty, kiwi itp.
Ja mam jakieś takie myśli , że to dziewczynka, ale zobaczymy. termin mam na 27.07 według USG

Mam nadzieję, że w święta będę miała więcej siły i jakoś tak miło czas upłynie. Chyba wczoraj wam pisałam, że powiedziałam szefowej że jestem w ciąży. Powiedziała: tak myślałam. Generalnie póki co do końca roku mam luzy, a potem zobaczymy.

Co do mojego wyglądu to tak jak wam pisałam, nie za dobrze wyglądam i jakąś miss atrakcyjności to ja nie jestem, a myślałam, że w ciąży będę kwitnąca
 
Tiffi, a zapytałaś, dlaczego tak myślała? :-p
Ja tez się lepiej czuję, w sensie mniej jestem zmęczona - pewnie dlatego że maksymalne stężenie HCG mam za sobą ... Tak już się mogę czuć do końca, tylko wyglądać mogłabym lepiej :eek: Do tego od miesiąca nie mogę się pozbyć resztek kataru (chyba zatoki tak długo schodzą) i to mi też nie pomaga w "kwitnieniu" :-D
A ja szefowi też będę musiała zaraz powiedzieć... Ale tego się nie obawiam, juz poprzednim razem mi gratulował i wszystko organizował pod moją ciążę, tyle że ją straciłam :confused2: On o tym wie, więc tym bardziej będzie się obchodził jak z jajkiem ;-)
 
Ashika - jak ze wszystkim, bez paniki. Toxo od kota można się zarazić praktycznie tylko przez odchody - dla spokoju zleć sprzątanie kuwety M :-) U mnie robi to i tak córka, bo kot jest jej. Toxo nie przenoszą tylko koty nie opuszczające domu. Pozostałe są narażone, ale zarazić się nie tak łatwo :no:
A tych pierogów Ci współczuję :eek: Ja wogóle szpinaku nie lubię :confused2:

Perla, zazdroszczę - mój M może żyć miesiąc na kanapkach :-D
tez nie lubilam szpinaku (mysle ze to wspomnienia z dziecinstwa kojarzace sie z taka zielona breja robiona z mrozonego szpinaku na wodzie z dodatkiem smietany) dopoki malz nie zrobil mi swiezych lisci szpinaku duszonych na maselku z czosneczkiem...odplynelam i od tej pory go uwielbiam!
 
tez nie lubilam szpinaku (mysle ze to wspomnienia z dziecinstwa kojarzace sie z taka zielona breja robiona z mrozonego szpinaku na wodzie z dodatkiem smietany) dopoki malz nie zrobil mi swiezych lisci szpinaku duszonych na maselku z czosneczkiem...odplynelam i od tej pory go uwielbiam!
Hmmm, mnie się szpinak właśnie z breją kojarzy... A skąd świeży szpinak?
 
reklama
Newfie ja lubię szpinak ale jak sama zrobię taki w papce jak jest u nas w sklepach ogólnie dostępny jest beznadziejny ew. do naleśników się nadaje. Widziałam jeszcze bonduelle w liściach mrożony w kulkach ale nie próbowałam najlepszy świeży. Kupuję w liściach i robię na patelni z czosnkiem i masłem jest pycha nawet mój zielonowstrętny mąż wszamał kiedyś i stwierdził, że dobre a jak powiedziałam że to szpinak to nie chciał uwierzyć :) Jednak bardzo dużo zależy od tego jak coś się przyrządza :)))
M. poszedł po pierogi z mięskiem :))))))
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry