eijf
Fanka BB :)
Nef-mam podobne zdanie na temat pomieszczen.Osobiscie cenie sobie przestrzen i oprocz sypialni,lazienek (choc gdybym mogla chcialabym np wielka sypialnie z otwarta lazienka a dokladniej wanna) lubie to ze moj dol jest otwarty.Na to zwracalam uwage szukajac domu a te inne ktore byly brane pod uwage przy kupnie i tak bylyby zmienione na otwarte poprzez wywalenie sciany.Moze gdybym miala naprawde wielkie pomieszczenia to sciany by mi nie przeszkadzaly ale nie mam wiec ciesze sie ze jest troche tej przestrzeni.
nigdy nie mam problemu z zapachami kuchni.Bardziej czuc potrawy na dworze chyba niz u mnie w pokoju bo na dwor wypychane jest powietrze.Co do szumu to nie jest zbyt glosny jesli pracuje na pierwszym stopniu.Z mala tez nie ma problemu.Do dzis nie mamy zadnych zabezpieczen w szafkach.Jesli juz raz na jakis czas otwiera to w konkretnym celu no ale gdyby to robila bedac upierdliwa to bym zabezpieczenia dala.
U nas jest tak ze jak jestem w domu to rzeczywiscie niemal wszystko chcialaby robic z mama.Lazi za mna jak cien ale jesli wyjde a ktos inny z nia jest to przewaznie ok.Czasem jak jej powiem,poczekaj mama przyniesir to czy tamto to przez te krotka chwile zdola poczekac a jak sie pojawiam wita mnie entuzjastycznie "hallo".Nawet kiedy siedzi na nocniku a ja powiem ze ide po np pieluche to na nim poczeka.Zawsze wychodzac rzegnam sie z nia i czesto nawet pomacha i pozegna a czasem jak jej to ze ide nie pasuje to zagaduje np mowiac ze mama pomacha w oknie i wtedy jest ok po takiej calej serii calusow w powietrzu i machania reka.No ale mimo wszystko w domu nic tylko mama jest najlepsza...
Poza tym ciagle "nie"."idziemy spac" "nie" (po czym bez problemu zasypia),zalozymy spodnie-nie,zrobimy to-nie...Jakby chciala pokazac ze tez cos ma do powiedzenia.Ciekawe ile ten okres na "nie" bedzie trwal?
Z mniej przyjemnych rzeczy to to ze zrobila jej sie szorstka skora,zwlaszcza na pleckach.Ostatnio mam dwie nowe rzeczy ktore moglabym podejrzewac o powodowanie tego: proszek (moj zakupil)+plyn do plukania albo zel da kapieli (byloby mi szkoda bo pachnie cudnie).Kupie cos innego i zobacze czy to winowajca.Inna opcja to oczywiscie jakies jedzenie
nigdy nie mam problemu z zapachami kuchni.Bardziej czuc potrawy na dworze chyba niz u mnie w pokoju bo na dwor wypychane jest powietrze.Co do szumu to nie jest zbyt glosny jesli pracuje na pierwszym stopniu.Z mala tez nie ma problemu.Do dzis nie mamy zadnych zabezpieczen w szafkach.Jesli juz raz na jakis czas otwiera to w konkretnym celu no ale gdyby to robila bedac upierdliwa to bym zabezpieczenia dala.
U nas jest tak ze jak jestem w domu to rzeczywiscie niemal wszystko chcialaby robic z mama.Lazi za mna jak cien ale jesli wyjde a ktos inny z nia jest to przewaznie ok.Czasem jak jej powiem,poczekaj mama przyniesir to czy tamto to przez te krotka chwile zdola poczekac a jak sie pojawiam wita mnie entuzjastycznie "hallo".Nawet kiedy siedzi na nocniku a ja powiem ze ide po np pieluche to na nim poczeka.Zawsze wychodzac rzegnam sie z nia i czesto nawet pomacha i pozegna a czasem jak jej to ze ide nie pasuje to zagaduje np mowiac ze mama pomacha w oknie i wtedy jest ok po takiej calej serii calusow w powietrzu i machania reka.No ale mimo wszystko w domu nic tylko mama jest najlepsza...
Poza tym ciagle "nie"."idziemy spac" "nie" (po czym bez problemu zasypia),zalozymy spodnie-nie,zrobimy to-nie...Jakby chciala pokazac ze tez cos ma do powiedzenia.Ciekawe ile ten okres na "nie" bedzie trwal?
Z mniej przyjemnych rzeczy to to ze zrobila jej sie szorstka skora,zwlaszcza na pleckach.Ostatnio mam dwie nowe rzeczy ktore moglabym podejrzewac o powodowanie tego: proszek (moj zakupil)+plyn do plukania albo zel da kapieli (byloby mi szkoda bo pachnie cudnie).Kupie cos innego i zobacze czy to winowajca.Inna opcja to oczywiscie jakies jedzenie
. Żeby nie generowac dodatkowych kosztów zakładam małej różowiastą sukienkę ze świąt + dokupiłam kolorowe skrzydełka elfa i jest przebranie

może też w sobotę spróbuje, już mam za długie włosy i strasznie ciężko je rozczesywać, zawsze na zimę wolałam troche krótsze, tak tylko do ramion, a nie do połowy pleców
moja Goska z racji wczesnego nocnikowania już od dawna zna tą metodę. Kłamie też wujków i babcie,żby ją po schodach prowadzali, bo ona chce si (a nocnik u góry) ale niech tylko podejdzie mama i spyta się czy idziemy na nocio? wtedy jest szał, bo oczywiście NIE CHCE