reklama

Lipiec 2010

reklama
joaszka brzmi nieźle, ale fakt, za moich czasów nie było szkół integracyjnych, wtedy dzieci dysfunkcyjne szły do osobnej szkoły, u nas to była "10" - to hasło wiele mówiło, chyba nadal istnieje, ale już dla mocno uposledzonych i opóżnionych, z zespowem Downa - dzieci których trzeba nauczyć podstaw zyciowych i nawet nie ma sensu próbować uczyć je normalnego programu szkolnego.

ja też kiedyś chciałam pracować z dziećmi, marzyła mi sie praca w domu dziecka... drugim pomysłem na życie była szkoła aktorska... a wygrały względy praktyczne i zostałam papugą:-D


a co do uspołeczniania Zu - wiosną wygonisz babcie z małą do piaskownicy, tam się cudownie dzieci uspołeczniają:tak: babcie też;-)

a moje zdrowie? jak nowo narodzona! nawet nie wiedziałam, że antybiotyk tak piorunujaco działa
wyprałam nawet plecaki na wyjazd i już wiem, co ze sobą zabiorę.
A jeszcze w pn rano zastanawiałam sie, czy się od tych migdałków nie przekręcę:sorry:
 
no to fajnie, że już się lepiej czujesz. Ja niestety nie doleczyłam zapalenia oskrzeli (antybiotyk też był, tyle ,że nie wyleżany) i teraz znów zdycham...

Teściową to miałam ochotę dziś udusić, razem z jej syneczkiem:angry:

Znów zaczyna się próba sił- za każdym razem stara się pokazać, że ona wie lepiej, a synuś nie reaguje...I durnia struga i jeszcze się na mnie obraża, że jej uwagę zwracam...

Dziś śpię w pokoju na kanapie:angry:
 
Nef dobre to ;) z 10 u nas to była "7" i jak ktoś coś za bardzo fisiował to się mu mówiło, że z 7 jest ;). A papua to kto?? :-)Super że ze zdrówkiem lepiej i nowy wyjazd za pasem.

Joaszka
no i to się nazywa błyskawiczny awans, jak tak dalej pójdzie to przed wakacjami będziesz dyrektorować w tej szkole :) A jak Zu z babcią? Nie jest zbytnio przez nią rozpieszczana?

My miałyśmy przedwczoraj "straszny wypadek". Poszłam do toalety no i oczywiście mała pcha się ze mną i nim zdążyłam spojrzeć ona w ręku ma maszynkę do golenia - tak paluszkami trzymała (musiała upaść :eek:)- szybko jej zabrałam, a ona że "ała" no i po chwili cała rączka w krwi, mała płacze że ała ja nie wiem co się tak naprawdę stało M opierniczam że stoi i patrzy itp... no ale po przemyciu okazało się że zacięła się lekko no ale sikało pożądnie - zatamowałam plasterek i pół wieczora mieliśmy jej dmuchać i całować "ała" - rano już nie pamiętała a plasterek sam sie odkleił ;) Najadłam się strachu tylko no i wyrzuty miałam za t a maszynkę ehh... trzeba by było mieć oczy dookoła głowy.
 
Dziś śpię w pokoju na kanapie:angry:

:no:
joaszka, nie bądź głupia, daj mu poduszkę, niech on zmiata na kanapę, a ty sie wyspij wygodnie, zwłaszcza, żeś chora

a długo wy jesteście razem? może to jeszcze etap docierania? u chłopa (zwłąszcza jak mamusia w pobliżu) może to dosyć długo trwać...:baffled:


ja z moim chyba z 5-6 lat, w tym mieszkanie przed slubem (i w innym miescie od rodziców), a dopiero od czasów ciąży z Gosią zauważyłam, że się zaczął uniezalezniac od mamusi. Stąd też i mamusia mnie już tak nie wkurza:-D


a najlepsze teraz z moją chorobą, miał na głowie mnie, Gosię i robotę, która musi nadgonić po jednym i przed drugim wyjazdem... i podołał na 5+:-D serio:tak: a mamusia wychowała na piotrusia pana (w jakiego się zresztą zamienia przy każdej wizycie u teściów) aż sama jestem w szoku

zawsze mnie wkurzało, jak gdzieś wychodziliśmy, a on zamiast pomóc szykować dziecko - stał nade mną jak sęp z miną "ile jeszcze mam na was czekać"
a wczoraj jak ubierałam dziecko i mówię mu, żeby mi podał sweterek i skarpetki, to ten nie dość, że podał skarpetki, to hyc! ten sweterek na grzbiet Gosi, a ja ledwo jedną skarpetkę ubrałam. Ja na niego tylko spojrzałam, a on do mnie - no co sobie myslisz, ja teraz taką szkołę dostałem...:-D
więc nie ma tego złego, coby na dobre nie wyszło;-)
 
elmoo-czasem chocbys miala oczy dookola glowy to nie wszystko dojrzysz na czas

joaszka-no,moze niech on na kanape:) moj za mamusia zbyt nie jest.Tesciowa mam ok,poza tym ze to hipohondryczka ale jednym uchem wpuszczam drugim wypuszczam.poza tym nieszkodliwa i chetna do pomocy.Potrafi snuc opowiesci podajac szzegoly typu o 13.14 stalo sie to a tamto.no ale znow jednym uchem...

A moje dziecie kiedy wrocilam do domu pomoglo mi sie rozebrac,zanioslo moj szalik tam gdzie ma lezec i dobijala sie do szafki w ktorej sa moje buty.Widok rozczulajacy:)
 
u nas tez byla "siodemka:) o ile pamietam

z innej beczki.
Dziewczyny (moja i kuzynka) bawily sie wczoraj w "szkole" ha ha.Mala byla u szwagierki i bawily sie z kuzynka.Zabawa polegala na ukladaniu puzli-literek.Moja podnosila do gory "pytajac" tamtej co to.Tamta nie wiedziala i pokazywala na moja.Moja mowila co to za litera,tamta powtarzala i razem wkladaly.Szwagierka sie nadziwic nie mogla i zanim zreflektowala i wyciagnela kamere by to uwiecznic to zaczely literkami rzucac...
Ostatnio tez mialam podobna sytuacje gdy mala usiadla i przeliterowala wyraz 'bonus" na folderze reklamowym.jak poprosilam by powiedziala jeszcze raz co widzi i zabralam aparat to folder wyrzucila.
ona naprawde ma faze na litery.dzis jak ja kladalm spac to zaczela sie smiac i mowi "a, o, m, e" itd itd
 
Ja śpię na kanapie, bo on już poszedł do sypialni i śpi. Więc nie obudzę go i nie powiem won na kanapę...

On mamusiowy nie jest, ale jak ja wyrzucam teściowej, to on ani słowem nie piśnie..Potem mi racje przyznaje i w ogóle. Ale ja uważam, że powinien jej powiedzie, że to JA mam rację a nie ONA:-Da nawet jak nie mam racji, to mój dom, moje dziecko, moje metody wychowawcze.

To ja ustalam co i kiedy je moje dziecko, jak chodzi ubrane, a ona powinna wykonywać moje polecenia, ewentualnie zgłosić sugestie, a nie sama tu sobie jakieś inowacje wprowadza i daje wyraz niezadowoleniu z powodu tego czy tamtego...Zwłaszcza, że bój idzie ciągle o to samo- jedzenie i ubieranie.

W skrócie- głodzę dziecko i źle ubieram- za lekko. No ręce i nogi mi oapdają:wściekła/y:
 
reklama
joaszka-w sumie to nie oczekiwalabym od facete ze bedzie mnie bronic przed matka.Tu akurat cie nie wespre ale masz calkowita racje co do reszty!Ona swoje dzieci wychowala i teraz niech da to robic innym.Uwagi moze miec ale raczej zachowac je dla siebie chyba ze zostanie o porade poproszona.
Wlasnie z tym nie mam problemow jesli chodzi o tesciowa bo naprawde szanuje moje metody wychowawcze ,sposob karmienia.jesli chce zrobic uwage to raczej w sposob delikatny.Raz sie wtracila i zalozyla malej rekawiczki bo ona podobno byla juz na dworze no i akurat wtedy miala racje bo mnie lapy zmarzly:)
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry