reklama

Lipiec 2011

Corin bardzo współczuję takiej sytuacji,bo to wcale miłe nie jest a bardzo przykre,że własny ojciec robi łaskę,że zostanie z wnukami ... traktowanie kogoś inaczej jest straszne,,, Szkoda,że nie mam auta,bo bym posiedziała z Twoimi dzieciakami i byś wogóle się ojca nie prosiła :-( Może warto usiąść i z nim pogadac skoro chcecie poprawić jeszcze stosunki ze sobą..powiedz co Cie dręczy niech o też powie czemu tamte "córki" traktuje inaczej i Ciebie inaczej,no znając życie powie,że wcale tak nie jest,ale może mu to da do myślenia,że przecież tez masz swoje uczucia i nie masz skały tylko serce,któremu tez jest przykro jak patrzy na takie sytuacje.. buziam i tulę!!! Mam nadzieję,że nie będziesz płakała,bo szkoda Twojego zdrówka i dzidzi :*:*:*:*
 
Ostatnia edycja:
reklama
Corin ja z moim ojcem nigdy nie mialam zadnego kontaktu. Nawet jak bylam mala nie pamietam ani jednej wesolej sytuacji z nim zwiazanej. Mama nigdy nie pozwalala mi na niego zle mowic bo jak to ona potwarzala : ,,ojca sie nie wybiera" no ale dla mnie zawsze byl gburem bez uczuc. Teraz jest chory, ma raka pluca. Gdy pojechala do polski na 1.5 miesiaca bylo to wlasnie z jego powodu, ale udowodnil mi ze na darmo sie pojawilam. To wszyscy kolo niego beda latac i robic dla niego wszystko i nie mowie ze ma mi mowic dziekuje za to czy za tamto, wystarczy jakas pokora i zrozumienie, ze to z jego powodu bylam tyle czasu w polsce. DOstalam zjebke jeden, drugi i trzeci raz to powiedzialam mu ze niech sobie robi co chce. Jesli da rade wyjsc z choroby to ok, a jak nie to ja za niego walczyc nie bede, bo on sam o to nie walczy. Takze widzisz, ze nie tylko ty jedna masz taki problem :/
 
Przykre to dziewczyny co piszecie, myślałam, że tylko ja mam tak powaloną sytuację w rodzinie.
Orchidea, ja juz z nim nie raz rozmawiałam. Za każdym razem mnie zapewni ze to ja jestem najwazniejsza i ze mnie kocha i takie tam... słowa słowami a czyny mówią coś innego...
 
corin przykre naprawdę to co napisałaś, w końcu to jego wnuki... ale rodziców się nie wybiera, skoro ma takie podejście to myslę, że on na tym traci najwięcej, bo dobre relacje z wami i wnukami.
nie wiem co napisać na pocieszenie, bo domyślam się, że nie jest to jednorazowa sytuacja, więc to bardziej skomplikowane a nigdy takiej nie miałam, więc nie będę się mądrzyć, tylko po prostu życzę ci, żeby się wszystko dobrze ułożyło między wami...

basieniak w samej żelaznej najbliższy termin wolny jest na połowę czerwca i kończy się w połowie lipca,czyli mniej więcej w połowie zajęć bym urodziła.. :szok:.:-D
ale na szczęscie mają szkoły współpracujące - cała lista jest na stronie szpitala
 
Corin skad ja to znam. Trudne kontakty z ojcem to moja specjalność. Wprawdzie moi rodzice rozwiedli się jak miałam 19 lat to kontakty mamy kiepskie po dziś dzień. Ma nową żonę , kilka lat starszą ode mnie i dwie nowe córki. I teraz jest specjalistą od dawania rodzicielskich rad. Jak my byłysmy małe to była Solidarnośc, polityka a dzieci i rodzina to zło konieczne. Pamiętam do dziś jak ja z Czarkiem ledwo wiązałam koniec z koncem bo studia, praca itp a ten mi wykład , że jak się dziecko kocha to mu się płaci za prywatne szkoły :-( Bo on pracując na placówce i tak robi. Odpuściłam sobie, nie proszę o nić bo i nic na dobrą sprawę nie chcę od niego dostać - pózniej wypominania 3 lata. Rozmawiam z nim raz na kilka miesięcy, o tyle łatwiej, że mieszka w Mińsku i kawałek drogi mamy do siebie.
 
Corin no widzisz kochana czyli taki typ człowieka :( bardzo przykro mi bo ja z moim ojcem mam stosunki super i nigdy złego słowa nie mogłam powiedzieć na niego no chyba ,że jak byłam mała i pił strasznie ale to przeszłośc i w domu jej poprsotu nie wspominamy ;)
Oki laseczki ja uciekam bo mój już jest kapie się i spadamy :*:*:* do wieczorka kochane
 
dziewczyny dajcie znac co i jak po badaniach dzisiajeszych , ja tam obstawiac nie bede jednak jestem bardzo przekonana ze orchidea bedzie miała synka ale to nie jest wazne jakie mam przekonanie byle zdrowiutkie były

psotka moje córki hmm starsza troche zawiedziona ze bedzie siostra ale juz sie przyzwyczaiła do tego ze tak musi byc , młodszej to nie sprawiało zadnej róznicy i tak bedzie najukochanszym rodzenstwem bo malutkim ,

mailuj dziekuje jeszcze raz bardzo

corin takie okropne czasy ze nasi rodzice sie rozwodza i maja nowe rodziny boli to bardzo , mój ojciec wpakował dupe do mnie i siedzi jak na tureckim kazaniu , bez pracy bez srodków do zycia , bez domu goły i wesoły , schorowany szkoda słow jak były alkoholik ale co mam z nim zrobic sumienie mi nie pozwala go z domu pod most wyrzucic i jakos to ciagniemy
 
Corin ja też miałam cudownego tatuśka. Pił odkąd sięgam pamięcią. Mną i moim bratem się w ogóle nie interesował. Ale jak miał wypadek, oczywiście z swojej winy to tylko ja, moja mama i brat się nim zajęliśmy, a nie jego wspaniała rodzinka. To myśmy sie nim do śmierci zajmowali, zrobiliśmy pogrzeb a rodzinka przyszła na stypę. Niestety nie ma sprawiedliwości na tym świecie!
 
Dziewczyny, współczuję Wam takich kontaktów z ojcami, ja zawsze byłam córusią tatusia, więc ciężko mi się odnosić do takich sytuacji. Mam nadzieję, że jakoś poprawią się wasze relacje.

Marzenko, eee... ja chciałam siostrzyczkę, urodził sie braciszek i teraz jest moim oczkiem w głowie:)
 
Ostatnia edycja:
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry